fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

My Travel – przez Czechy na giełdę

archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
– Ukoronowaniem mojej działalności byłoby wejście na giełdę – mówi prezes sieci agencji turystycznych My Travel Damian Ozga. Na razie firma otwiera biuro w Pradze, w planach ma też inne czeskie miasta.
Jak zdradza Turystyce.rp.pl Damian Ozga, prezes sieci agencji turystycznych działających na zasadzie franczyzy, My Travel, w ciągu dwóch, trzech lat chciałby wprowadzić firmę na giełdę. - Wszystkie kroki są podporządkowane temu celowi – mówi. – Debiut na giełdzie byłby ukoronowaniem mojej pracy.
Żeby osiągnąć ten cel, firma musi być atrakcyjna dla inwestorów. Dlatego Ozga nie poprzestaje na tworzeniu kolejnych salonów My Travel w Polsce, których obecnie sieć ma 93. By poprawić rentowność spółka poszerza działalność o inne usługi - poza wycieczkami, sprzedaje też ubezpieczenia i kredyty, co ma uniezależnić ją od sezonowości w branży turystycznej.

Czas na Pragę

Najnowszym projektem jest wejście na rynek czeski. Jeszcze w tym roku mają być otwarte pierwsze salony franczyzowe My Travel w Czechach. Prezes przyznaje, że o tym zdecydowało zainteresowanie ze strony czeskich sprzedawców. – Na początku tego roku zaczęli zwracać się do nas z propozycjami otworzenia salonów My Travel tamtejsi przedsiębiorcy. W sumie zebraliśmy około 20 takich propozycji. Postanowiliśmy, więc spróbować tej drogi – mówi. W ramach tego przedsięwzięcia My Travel otworzy call center w Pradze, którym będzie zarządzać czeski menedżer, który świetnie zna język polski.
Według prezesa My Travel, rynek czeski jest dla niego atrakcyjny. – W Czechach liczy się właściwie tylko jedna sieć franczyzowa, należąca do spółki Invia, która łącznie posiada sto salonów sprzedaży. Na rynku działają też salony firmowe touroperatorów, ale nadal mocną pozycję mają niezależni agenci, którzy jednak są mocno rozproszeni po kraju, a ich pozycja wobec touroperatorów nie jest zbyt mocna. To właśnie do agentów, będących numerem dwa w każdym mieście chcemy kierować swoją ofertę franczyzową – wyjaśnia.
Damian Ozga szansę dla My Travel widzi przede wszystkim w wypracowanych przez ponad dwa lata działalności standardach. Jak zauważył, choć w Czechach istnieją zorganizowane sieci sprzedaży, to nie mają one nawet ujednoliconego wizerunku. To sprawia, że klienci nie zawsze są świadomi, że korzystają z usług biura zrzeszonego w sieci.
W ofercie czeskiego oddziału My Travel, poza ofertami polskich touroperatorów oferujących wyloty z południowej części Polski, znajdą się propozycje wyjazdów czeskich organizatorów. – Jesteśmy w trakcie podpisywania umów agencyjnych z najważniejszymi biurami podróży – mówi Ozga. I dodaje, że jest mu o tyle łatwo wejść na tamtejszy rynek, że jednym z najważniejszych graczy w Czechach jest Kartago Tours, biuro podróży należące do Exim Holding, z którym sieć współpracuje już w Polsce. Także drugi ważny organizator, Fischer, ma z polską firmą dobre doświadczenia. Od ubiegłego roku My Travel sprzedaje wyjazdy narciarskie w Alpy organizowane przez Nev-Damę, touroperatora należącego do Fischera.

30 procent wzrostu

Poza siecią stacjonarną MY Travel w Czechach ma funkcjonować przygotowana na ten rynek strona internetowa, powtórzone zostanie także rozwiązanie z call center, do którego po pomoc będą mogli zwracać się również polscy agenci My Travel zainteresowani oferowaniem w Polsce wyjazdów czeskich i niemieckich biur podróży. Te ostatnie mają zostać wprowadzone dzięki podpisaniu umowy z jednym z konsolidatorów agencyjnych z Niemiec.
Damian Ozga, podsumowując kończący się właśnie sezon letni, mówi, że choć My Travel zanotował obrót wyższy o około 30 procent, to tegoroczne lato zalicza do trudnych. Wzrosty My Travel osiągnęło głównie dzięki sprzedaży w czerwcu i lipcu, ale także dzięki powstaniu kolejnych salonów, w tym roku otworzonych zostanie w sumie ponad 30 kolejnych punktów. – Liczyliśmy na 50-procentowy wzrost, jednak biorąc pod uwagę co działo się w turystyce (zamachy, ostrzeżenia MSZ-u, wojny i kryzysy) i tak jesteśmy zadowoleni. W ubiegłym roku nasza sprzedaż zamknęła się 56 milionami złotych, w 2015 roku będzie to 75 milionów złotych. Największym zaskoczeniem była dla nas stosunkowo słaba sprzedaż w sierpniu, kiedy spadło zainteresowanie wyjazdami do krajów arabskich, a oferta do Grecji i Hiszpanii okazała się zbyt droga na kieszeń polskiego klienta – konkluduje Damian Ozga.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA