fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Jarosław Kuźniar stworzył Ubera dla przewodników miejskich

Katarzyna Kojzar
Nowy portal i aplikacja wymyślone przez Jarosława Kuźniara spowodują małą rewolucję w turystyce miejskiej. Dzięki nim każdy turysta znajdzie sobie przewodnika, jakiego szuka. A każdy amator będzie mógł zostać przewodnikiem

GoForGuide ma działać na zasadzie znanej z Ubera. Tak jak Uber łączy ludzi szukających taniego przejazdu z kierowcami dysponującymi samochodem, tak strona i aplikacja GoForGuide ma ułatwiać turystom dostęp do ludzi (nie koniecznie zawodowych przewodników), którzy są gotowi oprowadzić ich po mieście. Znany dziennikarz i właściciela biura podróży Jarosław Kuźniar zaprezentował wczoraj swój pomysł podczas spotkania w Krakowie ze studentami, krakowianami i zaintrygowanymi ogłoszeniem („Jarosław Kuźniar opowie nam o tym, jak zostać przewodnikiem!") przewodnikami.

Wszyscy przewodnicy w jednym miejscu

Po swoim pierwszym projekcie, biurze podróży Go For World, w którym Kuźniar organizuje egzotyczne wycieczki dla kilkunastoosobowych grup (czytaj: "Na wycieczkę z gwiazdą TVN-u"), przyszedł czas na coś, co może przydać się każdemu turyście. Portal GoForGuide.com, czyli najnowsze dziecko touroperatora, ma być społecznością przewodników miejskich. Działa na podobnych zasadach jak Uber, Airbnb czy Lifetramp.

Pomysł jest prosty: po zalogowaniu się na GoForGuide.com można zacząć działać jako przewodnik lub jako poszukujący usługi przewodnickiej turysta. Użytkownik, który chce oprowadzać po mieście, musi wypełnić szczegółowy formularz - nie tylko wpisać swoje dane, ale też języki, jakimi operuje oraz obszary zainteresowań (do wyboru historia, zabytki, kuchnia, kultura i styl życia). Dodatkowo każdy jest zobowiązany do podania krótkiego opisu swojej działalności i możliwości i zaproponowania stawki, jaką bierze za godzinę oprowadzania.

Z kolei, jeśli internauta chce skorzystać z Go For Guide jako zwiedzający, powinien wybrać przewodnika, który go zainteresuje. Po wejściu na jego profil, klika w przycisk „Idę w miasto". Portal kontaktuje turystę z przewodnikiem i już bezpośrednio z nim ustala szczegóły spotkania.

Cena za jedną wycieczkę zorganizowaną za pośrednictwem Go For Guide to minimum 30 złotych. – Mamy wśród naszych przewodników zarówno amatorów, jak i przewodników licencjonowanych. Każdy proponuje taką cenę za wycieczkę, jaką uważa za stosowną – oceniając swoje możliwości, wiedzę czy znajomość miasta. Zwykle przewodnik zawodowy bierze 100 złotych. My określamy tylko stawkę minimalną – mówi Kuźniar. Płaci się dopiero po wycieczce – oczywiście za pośrednictwem portalu. Jeśli „klient" uzna, że cena jest zbyt wysoka lub coś poszło nie tak, może zgłosić to do administracji Go For Guide.

Portal dopiero ruszył, na razie nie ma więc zbyt wielu użytkowników. Jednak z czasem, jak podkreśla Kuźniar, przewodników będzie można wybierać, patrząc na oceny przyznane im przez turystów. Ci najlepsi będą trafiać na górę strony, żeby można było ich łatwo znaleźć. Jeśli z kolei ktoś będzie miał jedynie negatywne opinie – zostanie usunięty z listy.

Dla amatorów z pasją i dla zawodowców

Do swojego pomysłu Jarosław Kuźniar przekonywał podczas spotkania zorganizowanego w Krakowie przez europejskie zrzeszenie studentów AEGEE, organizujące wymiany międzynarodowe i podróże po świecie. Na spotkanie przyszli też jednak zaintrygowani przewodnicy. Jak się można było spodziewać, usłyszał kilka zastrzeżeń i wątpliwości. Po pierwsze – czy Go For Guide nie stanie się dla licencjonowanych przewodników tym, czym aplikacja Uber dla taksówkarzy, czy nie odbierze im klientów?

- Czy to nie jest zbyt duży poziom amatorszczyzny, łapanie ludzi z ulicy – mówił jeden z uczestników spotkania, Piotr, licencjonowany pilot turystyczny. – I czy to, jednocześnie, nie zaważy na jakości całej wycieczki?

Kuźniar odpowiadał, że nie nazywałby tego „amatorszczyzną", ale raczej możliwością poznania ludzi z pasją, którzy potrafią pokazać miasto w inny, ciekawszy sposób. – Pamiętajmy, że na Go For Guide mamy także licencjonowanych przewodników – dodał.

Czy boi się konfliktu ze stowarzyszeniem przewodników? – W 2013 roku, ówczesny minister sprawiedliwości Jarosław Gowin otworzył część zawodów. W tym zawód przewodnika. Bardzo się cieszę, bo właśnie dzięki deregulacji możemy dziś robić to, co robimy. Czy pojawi się jakiś konflikt? Mój znajomy żartuje, że to by pomogło w promocji Go For Guide. Ale nie sądzę, że do tego dojdzie. Nie to jest naszą intencją, chcemy przecież integrować to środowisko – tłumaczył.

W obronie Go For Guide pomagał Kuźniarowi jeden z portalowych przewodników, Tomasz Mierzwa. – Kwestia amatorszczyzny nie jest tutaj kluczowa. Ja jestem pasjonatem, działam w turystyce społecznie. Jestem przewodnikiem, powiedzmy, monotematycznym, bo zajmuję się fortyfikacjami. I jestem święcie przekonany, że w Krakowie nie ma przewodnika licencjonowanego, który wie o Nowej Hucie i jej podziemiach tyle, co ja. Ten portal jest właśnie przestrzenią dla takich ludzi. To, że nie mam licencji nie jest moją słabością, to może nawet mój atut – mówił.

- Oprócz zawodowej pracy, żeby nie zwariować, trzeba mieć pasję. Moją pasją jest właśnie podróżowanie, ale do nieoczywistych miejsc i w nieoczywisty sposób – mówiła Jarosława, polonistka z Krakowa. - Żeby to było możliwe, plan wyprawy nie może być do końca sztywny i zamknięty. Musi pozostać margines na zmiany, inspiracje. I dodawała, że właśnie takie pomysły, jak Go For Guide, dają szansę na niesztampowe podróżowanie. – Mam tylko nadzieję, że pomysł wyjdzie poza Kraków - mówiła.

Uczestnicy spotkania w znakomitej większości byli przychylni pomysłowi Kuźniara. Padł szereg pytań o zasady działania portalu i jego obsługę. Poza tym sporo słów poparcia. – To przecież znacznie tańsza alternatywa dla tych, którzy podróżują, ale nie mają funduszy na profesjonalnego przewodnika – mówiła jedna ze studentek, Izabela.

Po Krakowie Berlin?

P{rojekt, jak przekonuje Kuźniar, dopiero rozwinie skrzydła. Na rozpoczęcie działania i rozwój Go For Guide dziennikarz uzyskał 100 tysięcy złotych dofinansowania z funduszu AIP Speed Capital, który zajmuje się wspieraniem innowacyjnych projektów biznesowych, tak zwanych start-upów.

- Wystartowaliśmy w Krakowie. Tu jest o wiele więcej turystów zagranicznych, którzy zostawiają bardzo dużo pieniędzy. Dlatego pomyśleliśmy, że Kraków jest najlepszym miastem, w którym można wypróbować nasz pomysł – mówi Kuźniar.

Lada dzień zamierza uruchomić aplikację mobilną Go For Guide. W przygotowaniu jest także angielska wersja całego projektu. Kuźniar planuje też współpracę z hotelami, które mogłyby polecać turystom Go For Guide jako bazę przewodników.

- Po doświadczeniu krakowskim, chcemy spróbować w innym mieście, ale nie w Polsce. Nie mogę powiedzieć tego na pewno, ale być może będzie to Berlin – ujawnia touroperator.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA