fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Betlej: Przydałby się przedwyborczy cud

AFP
Urzędnicy odpowiedzialni za to, że państwo traci pieniądze na odszkodowania dla klientów upadłych biur podróży, powinni zapłacić błędy z własnej kieszeni

Tak uważa ekspert od turystyki wyjazdowej Andrzej Betlej. Wraca on w najnowszym cotygodniowym komentarzu firmy Traveldata do sprawy seryjnie już orzekanych przez sądy odszkodowań dla klientów biur podróży, które upadły w 2012 roku. Odszkodowania i koszty procesów wypłaca Skarb Państwa. Dzieje się tak dlatego, że polskie prawo nie zastało dostosowane do unijnej dyrektywy.

W ostatni wtorek sąd zasądził 8,5 tysiąca złotych dla klienta poszkodowanego przez upadek biura podróży Sky Club. Jak pisze Betlej, tym razem chodzi o organizatora, który miał wyjątkowo wysoką gwarancję, bo sięgającą 20 procent przychodów. A mimo to klienci odzyskali jedynie po około 70 procent wpłaconych na turystyczne imprezy pieniędzy. Jeszcze mniej, bo zaledwie około 38 procent, dostawali klienci zabezpieczeni gwarancją 14-procentową (Sky Club miał dwie gwarancje – jedni klienci byli objęci wcześniejszą, a inni późniejszą – red.).

W toku jest kilkadziesiąt podobnych spraw, w których wyroki zapadną prawdopodobnie wkrótce. A to i tak niedużo, bo poszkodowanych przez upadek Sky Clubu były 24 tysiące – zauważa ekspert.

Betlej podkreśla, że żaden urzędnik nie odpowiedział za to zaniedbanie. Poprzednia wiceminister sportu i turystyki Katarzyna Sobierajska i jej współpracownicy wielokrotnie zapewniali, że europejska dyrektywa 90/314, chroniąca interesy turystów, jest wdrożona prawidłowo. Teraz, gdy wyroki sądów pokazują, że to nieprawda „powstaje pytanie, kto odpowie za straty poniesione przez podatników".

Ta sprawa, jak rzadko która – pisze Betlej - nadaje się do tego, żeby wreszcie wprowadzić w życie martwe na razie klauzule o osobistej odpowiedzialności urzędników za popełniane błędy. Nadaje się dlatego, że uparte trwanie przy błędach jest jednym z najgorszych nawyków jakie mogą się przydarzyć urzędnikom państwowym. Pociągając winnych do odpowiedzialności (do wysokości 12 pensji) można by dać społeczeństwu sygnał, że jednak władza dba o jego interesy, a urzędnikom - że warto poprawiać błędy, przynajmniej gdy wychodzą one ewidentnie na jaw.

„Być może jest zatem szansa na cud odpowiedzialności urzędniczej skoro w tym okresie przedwyborczym niejedne cuda już oglądaliśmy" – konkluduje autor komentarza.

Posezonowe obniżki już minęły

Betlej opisuje też wynik analizy cen wyjazdów z biurami podróży. Firma Traveldata, której jest prezesem, porównała ceny wycieczek lotniczych rozpoczynających się między 7 a 13 września z cenami wycieczek rozpoczynających się między 31 sierpnia a 6 września. Jest to zatem porównanie ofert drugiego w pełni powakacyjnego tygodnia z ofertami pobytów bezpośrednio po zakończeniu wakacji zebranych według stanu na 21 sierpnia.

 

Spadek średniej ceny w tak określonych ramach okazał się dość duży i wyniósł 67 złotych, ale jest on sporo mniejszy niż różnice z poprzednich zestawień, czyli dla okresów o tydzień (140 zł) i dwa tygodnie wcześniejszych (384 zł). Świadczyć to może, że główne posezonowe przeceny mamy już za sobą i teraz tempo obniżek cen nie będzie już tak spektakularne – pisze Betlej.

Tym razem największe redukcje cen objęły wyjazdy na Majorkę (410 zł), Lanzarote (375 zł), Teneryfę (256 zł), Korfu (204 zł) i Gran Canarię (134 zł). W szczycie sezonu są to kierunki relatywnie kosztowne.

Z kolei najbardziej podrożały Portugalia i Cypr – o 433 i 113 złotych, a także Hurghada, Szarm el-Szejk i Turecka Riwiera - średnio o 54, 34 i 31 złotych. Są to kierunki, których ceny albo ostatnio znacząco spadły (Portugalia), albo generalnie dla wylotów pod sam koniec wakacji często notują chwilowe przeceny (kierunki rodzinne). Dodatkowo, w wypadku Egiptu, ceny od wielu tygodni były tak bardzo obniżone, że na kolejne spadki trudno już dalej liczyć, a na Tureckiej Riwierze jest to już kolejny wzrost (poprzednio 24 złote), spowodowany być może zbyt dużą obniżką cen w pierwszym okresie wzrostu obaw turystów o bezpieczeństwo w tym kraju oraz redukowaniem podaży na tym kierunku przez touroperatorów.

Bułgaria z największym wzrostem cen

Jeżeli przejdziemy do porównań dla wylotów z okresu 6 -13 września w latach 2014 i 2015, to różnica średnich cen wykazała kolejny spadek i wyniosła 67 złote (poprzednio 82 złote).

Nadal duże różnice istniały w wypadku wyjazdów na Wyspy Kanaryjskie, ale malały one kolejny już raz. Dodatnia średnia różnica cen na Kanarach wobec 2014 roku w ostatnim tygodniu wyniosła już jedynie 102 złote wobec 195 złotych przed tygodniem, 235 złotych przed dwoma i aż 426 złotych przed trzema tygodniami. W tej sytuacji wśród dużych kierunków liderem wzrostu cen w porównaniu z rokiem ubiegłym była Bułgaria – 145 złotych, a wiceliderem Egipt – 116 złotych.

Do cen ubiegłorocznych mocno zbliżyła się Grecja – spadek różnicy z 71 do 15 złotych. Przy czym znacząco wyższe ceny niż w ubiegłym sezonie notowano na bijącej rekordy powodzenia wyspie Zakintos, a niższe na przecenionej właśnie wyspie Korfu – o 55 złotych. Ujemną różnicę wobec cen z 2014 powiększyła nieco Turcja – z 61 do 70 złotych, a nadal najbardziej przecenionym kierunkiem wobec ubiegłego sezonu pozostaje Tunezja – o 166 złotych.

Wezyr obniża najbardziej

Wśród dużych biur podróży najbardziej obecnie obniżone ceny w porównaniu z okresem sprzed roku oferowało w zeszłym tygodniu biuro podróży Wezyr Holiday - średnio o 100 złotych. Niższe ceny od ubiegłorocznych mają także Grecos, TUI i Rainbow Tours – średnio od 40 do 50 złotych. Wzrosty, ale niższe od średniej (średnia to 67 złotych) prezentują biura Itaka, Sun & Fun oraz Exim Tours, a wyższe – Neckermann i, szczególnie, Alfa Star.

 

Rainbow Tours opuszcza najczęściej

W bezwzględnym poziomie bieżących cen wycieczek, czyli na pierwszym lub drugim miejscu w 21 kierunkach (znów wypadła z nich Dżerba) i w trzech kategoriach hoteli, czołówka organizatorów się nie zmieniła. Wyraźną pozycję lidera nadal ma Rainbow Tours, który ma obecnie takich ofert aż 27, a czołową trójkę uzupełniają Itaka, Wezyr i Exim Tours (wszystkie po 13 ofert). Wśród małych organizatorów konsekwentnie dużą liczbą niedrogich propozycji wyróżnia się biuro Net Holiday (też 13 ofert).

Niemieckie średniaki radzą sobie lepiej

Według turystycznych portali niemieckich obecny sezon letni jest kolejnym, w którym szczególne sukcesy rynkowe w Niemczech odnoszą organizatorzy średniej wielkości jak Schauinsland, Alltours i FTI, a wzrost czołowych koncernów jest wolniejszy. Według oceny na połowę sierpnia wzrost liczby rezerwacji w TUI wynosi 1-2 procent przy 85 procentowej realizacji zaplanowanego programu. Z kolei Thomas Cook ma spadek liczby rezerwacji oceniany na 3 procent, a stopień realizacji programu szacowany jest na 75 procent. Te słabe oceny mogą być prawdopodobną przyczyną ostatnich dużych spadków cen akcji tego touroperatora.

Dużym powodzeniem cieszy się w Niemczech sprzedaż zimowej egzotyki, a zwłaszcza Kuby i Dominikany. W ostatnich sześciu latach kierunki karaibskie rosły w Niemczech w średnim tempie 6,5 procent rocznie, ale teraz dynamika ta znacznie przyspieszyła. DER Touristik (koncern REWE) powiększył liczbę miejsc na te kierunki o 50 procent.

Szybkiemu wzrostowi perspektyw Karaibów sprzyjają nowe inwestycje w nowoczesną bazę hotelową i turystyczną infrastrukturę, a także coraz bardziej korzystne ceny paliwa, które mają istotne znaczenie w wypadku lotów na długich dystansach. Czynnikiem, który na razie częściowo osłabia te zalety jest nadal dość wysoki kurs dolara wobec euro.

Tanie linie nadal tańsze od czarterów

W ostatnim tygodniu – odnotowuje analityk - średnie ceny biletów z Warszawy na 14 najważniejszych kierunkach turystycznych wspólnych dla tanich linii i czarterów na wyloty w drugim tygodniu po wakacjach ponownie zbliżyły się do siebie. W tanich liniach ich średnia cena wzrosła z 945 do 1026 złotych, a w czarterach na tych samych kierunkach wzrosła z 1114 do 1158 złotych.

Na trasach z Katowic i Krakowa średnia cena w tanich liniach minimalnie wzrosła - z 971 do 977 złotych, a w czarterach nawet trochę spadła - z 1084 do 1071 złotych. W rezultacie ceny przelotów tanimi liniami są nadal tańsze od połączeń czarterowych, ale różnice uległy chwilowemu zmniejszeniu i wyniosły przy wylotach z Warszawy 132 złote (poprzednio 168 złotych), a przy wylotach z Katowic 94 złote (poprzednio 180 złotych). Należy przy tym pamiętać, że w I kwartale tego roku występowały z Warszawy i z Katowic znacznie większe różnice cen przelotów na kierunkach turystycznych na korzyść tanich linii i przekraczały one z reguły 500 złotych.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA