Biura podróży

Betlej: Itaka na drodze do europejskiej ekstraklasy

Filip Frydrykiewicz
Już w tym roku przychody Itaki i jej spółek w Czechach i krajach nadbałtyckich osiągną ponad 3 miliardy złotych. A do roku 2020 może to być nawet miliard euro – przewiduje ekspert

Nadal słabnie sprzedaż wycieczek w biurach podróży – pisze prezes Instytutu Badań Rynku Turystycznego Traveldata Andrzej Betlej w swoim najnowszym, cotygodniowym komentarzu. I wskazuje na wyniki rezerwacji podawane w raportach Polskiego Związku Organizatorów Turystyki (czytaj: "W biurach podróży ceny nie chcą spadać"). Jak pisze, jest to efekt „utrwalającego się wyhamowywania wzrostu realnych wynagrodzeń, które w połączeniu z końcem przyrostu wypłat z programu 500+ coraz silniej uświadamia konsumentom, że na dalszą efektowną poprawę poziomu ich dochodów nie można już liczyć".

„Czerwiec był pierwszym w historii miesiącem, w którym nastąpiło nominalne zmniejszenie wypłat w ramach programu 500+ i to dość znaczne, bo wynoszące około 28 procent, a ich spadek w wartościach realnych był jeszcze o ponad jeden procent większy" - dodaje.

Jak pisze dalej, agenci w rozmowach z nim wskazują, że wycieczki z biurami podróży „są po prostu drogie". Rzeczywiście, wzrost ich cen w porównaniu z rokiem poprzednim wynosi nawet 6 do 7 procent, mimo że paliwo jest stosunkowo tanie a złotówka silna wobec euro (od pół roku) i amerykańskiego dolara (od końca kwietnia). Zarazem – dodaje – trzeba pamiętać, że wysokie ceny i niskie koszty to dobre marże dla touroperatorów. Dlatego, staje się coraz bardziej prawdopodobne, że tegoroczny sezon będzie dla nich wyjątkowo udany, a biorąc pod uwagę znacząco większą niż przed rokiem sprzedaż, powinien przynieść branży historycznie rekordowe zyski.

Słabszy ostatnio popyt nie musi się wcale przełożyć na spadek cen, zwłaszcza na wyjazdy do krajów, w których stopień wyprzedania ofert jest już duży. Z kolei tam gdzie popyt ostatnio wyraźnie dopisuje, mamy widoczny wzrost cen, czego przykładem jest Turcja – dodaje ekspert.

Prowincja idzie na zakupy

Prezes Traveldaty zauważył, że ze statystyk wynika, że ostatnio wyraźnie przyspieszyła sprzedaż Bułgarii, a także w mniejszym stopniu Grecji i Albanii. Powiększają one udział w rynku. Dobrze sprzedaje się też Turcja, co przekłada się na widoczny wzrost cen tego kierunku. Jego zdaniem może to oznaczać stopniowe ożywianie się zakupów wyjazdów wakacyjnych w Polsce B, która woli tańsze kierunki. „Sprzedaż Egiptu wygląda na razie mniej korzystnie, ale w obliczu coraz bardziej atrakcyjnych cenowo ofert (zwłaszcza wobec drożejącej Turcji) widoczne obecnie niewielkie spadki skumulowanego udziału tego kraju w ogólnej sprzedaży mogą zostać zatrzymane" - dodaje.

Zmiany udziału rezerwacji na poszczególne kierunki na lato na tle ogólnej sprzedaży w statystykach sieci agencyjnej Wakacje.pl (spółka Enovatis) pokazuje wykres, jaki przygotowała Traveldata.

Przy okazji warto zauważyć – pisze Betlej – że przez pryzmat wyników Wakacji.pl widać, że liczba wyjazdów z biurami podróży sprzedanych do Turcji i Egiptu jest większa niż przed rokiem, ale do Bułgarii - mniejsza. Ta tendencja powinna się jeszcze nasilać, jeśli tylko nie przeszkodzą temu zamachy terrorystyczne.

Jak pisze Betlej, da się w statystykach zauważyć też „niezbyt wyraźną" tendencję do kupowania wycieczek w biurach podróży z nieco większym wyprzedzeniem. Jeżeli to zjawisko ma głębsze podłoże w zmianie zachowań klientów na skutek np. obaw przed wysokimi cenami last minute, to może to oznaczać, że lipcowe wyjazdy zostały już przez klientów w znacznej mierze wykupione i ceny pozostałych mogą być wyraźniej obniżone przez organizatorów. Może to też oznaczać stosunkowo dobry okres dla sprzedaży ofert sierpniowych, choć w odwrotną stronę (czyli na rzecz słabnięcia sprzedaży) działać jednak będą niekorzystne zmiany czynników makroekonomicznych – dodaje.

Itaka ucieka rywalom

Betlej, omawiając informację, że największe polskie biuro podróży, Itaka, kupiło największe biuro podróży działające na Litwie, w Łotwie i Estonii, Novaturas (czytaj: "Itaka kupuje Novaturasa, wchodzi na Litwę, do Łotwy i Estonii"), wskazuje, że wpisuje się to w strategię tego touroperatora, zakładającą rozwój poprzez ekspansję w Europie środkowo-wschodniej. W zeszłym roku Itaka kupiła czeski Cedok. Sukcesy Itaki spowodowały, że jej dalsza ekspansja w samej Polsce mogłaby doprowadzić ją do zbliżenia się do granicy oznaczającej zbyt dużą koncentrację biznesową i tym samym do podpadnięcia pod przepisy antymonopolowe.

Zakup Cedoka i Novaturasa oraz tegoroczny postęp biznesowy Itaki na rynku krajowym oznaczają, że jej skonsolidowane przychody mogą w tym roku osiągnąć, a być może nawet przekroczyć, niewyobrażalną do niedawna dla naszych touroperatorów granicę 3 miliardów złotych. To zaś oznacza, że nawet przy zwykłym tempie wzrostu w roku 2020 może to być miliard euro, co oznaczałoby już wejście do ekstraklasy wśród europejskich biur podróży – zauważa autor komentarza.

To zarazem powoduje, że szanse krajowych rywali Itaki na dorównanie jej pod względem rozmiarów biznesu „w rozsądnie dającej się przewidzieć przyszłości spadły właściwie do zera".

„Itaka wkroczyła na dwa najlepiej nadające się do ekspansji rynki w sposób mniej więcej optymalny. Łatwiejszy z nich, czyli Czechy nie wymagał wcale zakupu wiodącej spółki, ale raczej właśnie dysponującej atutami znanej, aczkolwiek niewykorzystanej w pełni marki oraz mniej znanego w Polsce know how w turystyce przyjazdowej. Zdobycie wiodącej pozycji na rynku turystyki wyjazdowej sąsiada nie powinno zająć naszemu wybitnie efektywnemu organizatorowi zbyt wiele czasu, zwłaszcza, że biznesowymi konkurentami są tam w większości firmy należące raczej do kategorii tłustych kotów, nawykłe do dużych marż i umiarkowanego natężenia walki konkurencyjnej. Rynek państw nadbałtyckich jest trudniejszy i bardziej konkurencyjny, dlatego właściwszy był w tym wypadku zakup lidera, co powinno pozwolić na znaczne ograniczenie ryzyka biznesowego i skrócenie okresu efektywnego wejścia na rynek".

Konkurenci nie są bez szans

W tym kontekście bardzo ciekawy będzie również sposób w jaki na międzynarodową ekspansję Itaki zareagują dwaj pozostali bardzo efektywni i bardzo dobrze zarządzani polscy liderzy naszej branży turystycznej. Ich problem polega w dużej mierze na tym, że pozostałe rynki nie stanowią już tak obiecującego pola ekspansji w typowym biznesie touroperatorskim – wyjaśnia Betlej.

Choć może się wydawać, że takie kraje jak Węgry, czy Rumunia mają atuty w postaci bardzo ostatnio szybkiego tempa bogacenia się społeczeństw, opierającego się na stosowaniu (nie do końca sprawdzonych) metod i rozwiązań tzw. ekonomi nie-liberalnej, ale trzeba pamiętać, że równocześnie mają cechy fundamentalnie niesprzyjające rozwojowi zorganizowanej turystyki wyjazdowej, jak bardzo silna pozycja tanich przewoźników lotniczych i położenie, sprzyjające rozwojowi samodzielnej turystyki samochodowej (np. z Węgier do bardzo bliskiej Chorwacji, a z Rumunii do Bułgarii i północnej Grecji) – podnosi ekspert.

Czy zatem konkurenci pozostali bez szans? Raczej tak, jeśli chodzi o wielkość biznesu, ale nie jeśli chodzi o zyski i wartość ich przedsiębiorstw. Należy pamiętać, że touroperatorstwo to działalność obarczona sporym ryzykiem (które Itaka jednak dość skutecznie zredukowała) i jednocześnie mało rentowna. Sukces leży w połączeniu działalności touroperatora z prowadzeniem własnej bazy hotelowej, i to zwłaszcza gdy hotele znajdują się w krajach o relatywnie krótkim sezonie turystycznym (czyli nie np. na Wyspach Kanaryjskich). Możliwość zapewnienia lepszego obłożenia (główny czynnik decydujący o efektywności w hotelarstwie) i wydłużenia sezonu nieco ponad rynkową normę (kolejny ważny czynnik) dają w rezultacie wyjątkowe zyski. Jak na przykład w wypadku wybitnie efektywnej sieci hotelowej RIU związanej kapitałowo z koncernem TUI Group – wyjaśnia.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL