fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Itaka wybrała Radom. Czy inni pójdą w jej ślady?

List intencyjny podpisali Mariusz Szpikowski, PPL (z lewej), i Piotr Henicz, Itaka
Fotorzepa, Robert Gardziński
Radom, Modlin, a może Łódź? - skąd będą latać biura podróży, kiedy Lotnisko Chopina się zapcha? - O tym, z którego lotniska będziemy latać, zdecydują nasi klienci – twierdzą touroperatorzy

Na razie testują porty lotnicze w Modlinie i Łodzi. Itaka zadeklarowała też, że skorzysta z odnowionego lotniska w Radomiu. To reakcja na coraz trudniejsze warunki na Lotnisku Chopina i zapowiedź kierownictwa tego portu, że niedługo dla czarterów zabraknie tam miejsca.

23 kwietnia w Warszawie odbyła się - zorganizowana przez redakcję „Rzeczpospolitej" i jej serwisu dla branży turystycznej Turystyka.rp.pl - konferencja „Ranking Touroperatorzy 2019 – co się zmieniło po trudnym sezonie 2018?" z udziałem wiodących touroperatorów, przedstawicieli lotnisk, linii lotniczych, firm ubezpieczeniowych i ekspertów.

Pierwszą jej część wypełniła prezentacja prezesa Instytutu Badania Rynku Turystycznego Traveldata Andrzeja Betleja, który podsumował osiągnięcia biur podróży w zeszłym roku („Touroperatorzy 2019 – Itaka dziesiąty raz największa").

Czytaj też: "Touroperatorzy 2019: Nie powtórzymy błędu z zeszłego roku".

W drugiej części odbyła się krótka debata „Radom, Modlin, a może Łódź? Skąd warszawiacy polecą na wakacje w 2021 roku?". Punktem wyjścia dla niej stało się podpisanie przez Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze" i Itakę listu intencyjnego w sprawie współpracy przy uruchomieniu lotniska w Radomiu („Itaka planuje zabierać od 2021 roku klientów z Radomia"). Wiele osób z branży było tym aktem zaskoczonych.

Jak wyjaśnił Szpikowski, choć decyzja o przygotowaniu lotniska w Radomiu na potrzeby ruchu czarterowego i niskokosztowego wydaje się „nieoczywista", podjęta została na podstawie analiz i, mimo że o kilka miesięcy opóźnił się proces wyłaniania wykonawcy podstawowej części inwestycji, przedłużenia pasa startowego, nadal obowiązuje termin oddania go do użytku określony jako październik-listopad przyszłego roku.

Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: W tej chwili Mariusz Szpikowski, prezes „Portów Lotniczych" i Piotr Henicz, wiceprezes Itaki, podpisują list intencyjny w sprawie współpracy na lotnisku w Radomiu. Itaka jako pierwsza deklaruje, że jeżeli lotnisko w Radomiu zostanie uruchomione, to będzie z niego korzystała. Chciałbym, aby był to punkt wyjścia do rozmowy o przyszłości ruchu czarterowego w centralnej Polsce.

Mariusz Szpikowski, prezes PPL i szef Lotniska Chopina w Warszawie: Słyszałem wielokrotnie: „dlaczego Radom?" – a wydźwięk był taki, jakby Radom oznaczał opcję przeciwną innym portom. Otóż nie. Fakt jest taki, że Lotnisko Chopina niebawem wyczerpie swoją przepustowość. Musimy mieć świadomość, że w 2028 roku na Lotnisku Chopina zabraknie miejsca dla 9 - 15 milionów pasażerów.

Przeanalizowaliśmy wszystkie opcje. Najlepszy okazał się Radom, ponieważ jako jedno z ogniw Centralnego Portu Komunikacyjnego, będzie miał bardzo silny obszar ciążenia. Do tego od początku do końca będziemy mogli zbudować lotnisko o charakterystyce lotniska czarterowego. A to co innego niż lotnisko niskokosztowe. To lotnisko będzie dla klientów niczym pewnego rodzaju galeria handlowa.

Kolejna kwestia, równie istotna, to dostępność komunikacyjna tego portu. Czyli to w jaki sposób wpisze się on w sieć drogową i kolejową. Radom będzie ważnym węzłem komunikacyjnym na przecięciu dróg krajowych S7 i S12. Oczywiście wiąże się z tym również konieczność podjęcia inwestycji w samym mieście – dojazdu drogami dwupasmowymi do lotniska.

Będzie tam też połączenie kolejowe - najwolniej z Warszawy dojedziemy w 75 minut, a z zastosowaniem odpowiednich pociągów, przy połączeniach bezpośrednich, w okolicach 57 minut. Bardzo cieszy mnie współpraca z Itaką, największym polskim biurem podróży – kładę tu nacisk na słowa „największe" i „polskie". Sam fakt, że Itaka dostrzega potencjał [w Radomiu] jest dla nas potwierdzeniem, że nasz ruch biznesowy będzie sukcesem.

Jestem głęboko przekonany, że klienci biura podróży będą pierwsi, którzy to docenią. Radom, powiem to otwarcie, nie jest ofertą - nie chodzimy do każdego biura podróży, nie jest bowiem naszym celem uczynienie z niego produktu, do którego będziemy przyciągać klientów ceną, super upustami czy podobnymi zabiegami. To się nie wydarzy.

Piotr Henicz, wiceprezes Itaki: Nie możemy zaklinać rzeczywistości, nie możemy mówić, że nie ma problemu, skoro on istnieje. Jeśli chodzi o Lotnisko Chopina, nie możemy wszyscy czekać „zobaczymy, co będzie za rok, co będzie za dwa". Problemy z uzyskaniem slotów przez biura podróży w tym porcie były już w zeszłym roku. Z tego powodu w tym roku nie jesteśmy w stanie zrealizować z Okęcia wielu lotów.

Z tego powodu na przykład dzisiaj wysłaliśmy komunikat, że jeden z naszych lotów będzie w tym roku realizowany z Modlina. Nie mamy alternatywy.

Może powiem coś mało popularnego, ale kilka tygodni temu, od kilku osób z naszej branży usłyszałem: „Po co się spieszyć z tym Radomiem? Poczekajmy na wybory, zobaczymy, co będzie po wyborach. Przecież to są decyzje polityczne". Tyle że my, jako biuro podróży, z polityką staramy się mieć jak najmniej wspólnego, a najchętniej nie mielibyśmy z nią zupełnie nic wspólnego. My obsługujemy Polaków, bez względu na to, czy są politycznie po prawej, po lewej stronie, czy może pośrodku. Dla nas jest to zupełnie obojętne. Naszymi klientami są ministrowie obecnego rządu, ale byli również premierzy, marszałkowie i inni politycy poprzednich ekip. To dla nas nie ma większego znaczenia. Najistotniejsze jest, aby zagwarantować wszystkim klientom jak największą różnorodność, jak największą dostępność. I, jeżeli powstaje nowy port lotniczy, gwarantujący na przyszłe lata rozwiązanie dla dużej części naszych klientów, którzy wyjeżdżają ze środkowej i wschodniej Polski – to nie możemy z tego nie skorzystać.

Latamy rzecz jasna ze wszystkich portów lotniczych w Polsce. I dalej będziemy to robić. Ale mimo świetnej współpracy z portami w Poznaniu, Gdańsku, Katowicach czy we Wrocławiu, jesteśmy świadomi, że nie da się do tych portów przenieść warszawskiego ruchu czarterowego, który generuje olbrzymią liczbę pasażerów. Staramy się to dywersyfikować, ale możliwość zmian wynosi tylko kilka procent.

Miałem okazję uczestniczyć w spotkaniach, dotyczących rozwoju Radomia, tego kiedy to lotnisko powstanie, w jaki sposób będzie funkcjonować. Dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę powstanie ono od zera, że zostanie zbudowane coś zupełnie nowego. Jesteśmy przekonani, że jakość, która będzie tam gwarantowana, będzie odpowiednia dla naszych turystów. Oczywiście jesteśmy świadomi wielu uwarunkowań, o których mówił prezes, dotyczących infrastruktury, dojazdu itd. Będą one miały olbrzymi wpływ na zainteresowanie klientów korzystaniem z tego portu.

Jesteśmy z natury optymistami. Staramy się pozytywnie patrzeć w przyszłość. Szukamy rozwiązań. Staramy się myśleć pozytywnie o rzeczach, na które mamy wpływ. A na Radom mamy wpływ. I jeżeli możemy przyczynić się do tego, że będzie się on rozwijał szybciej, że będzie lepiej postrzegany przez klientów i będzie szybciej dostrzeżony, to my chętnie to zrobimy.

Filip Frydrykiewicz: Prosiłbym panów o rozszerzenie informacji - co zawiera list intencyjny? Czy są w nim jakieś daty? Kto do czego się zobowiązuje?

Mariusz Szpikowski: List mówi, że Itaka i Przedsiębiorstwo Państwowe „Porty Lotnicze" będą ze sobą współpracować, uruchamiając loty czarterowe z Radomia w sezonie Lato 2021. Ale chciałbym wyraźnie powiedzieć, że nie jest to deklaracja współpracy od sezonu Lato 2021. Ta współpraca zaczyna się już dziś. Nie ukrywam, że w pewnym momencie dokonujemy wyboru partnerów strategicznych. I staramy się w jak największym stopniu realizować nasze wspólne interesy. W związku z tym, współpraca PPL-u z Itaką, w każdym możliwym zakresie, będzie ukierunkowana na wzajemne korzyści.

Piotr Henicz: Wspólnie się zobowiązaliśmy, że szczegóły dotyczące przyszłości będą wypracowane w najbliższych tygodniach, miesiącach. Ale tę współpracę na płaszczyznach, które w tej chwili są możliwe, już rozpoczęliśmy.

Filip Frydrykiewicz: Czy Itaka prowadzi też rozmowy z innymi portami lotniczymi, które mogłyby przejąć część ruchu czarterowego z Warszawy?

Piotr Henicz: Mamy nadzieję, że chociażby niektóre prestiżowe, szczególnie dalekie loty, nadal będą mogły funkcjonować z Okęcia, co dla nas jest niezmiernie ważne. Trudno w ich wypadku byśmy mówili o dywersyfikacji, bo pewnych kierunków nie da się przenieść do innych portów lotniczych ze względów operacyjnych.

Decyzje będziemy podejmować w zależności od tego, jaka będzie sytuacja. Z naciskiem i uwagą przede wszystkim na to, co znalazło się w naszym liście intencyjnym, dotyczącym Radomia, i co znajdzie się w umowie, którą wkrótce podpiszemy. Ale to wcale nie oznacza, że zamykamy drzwi do latania z innych portów.

Filip Frydrykiewicz: Jeszcze jedno pytanie do prezesa Mariusza Szpikowskiego nim oddam głos menedżerom obecnym na sali. W liście intencyjnym jest mowa o współpracy od sezonu Lato 2021, czy otwarcie lotniska w Radomiu na sezon zimowy 2020/2021 jest już nieaktualne?

Mariusz Szpikowski: Jeszcze raz podkreślam, że lotnisko zostanie będzie gotowe na sezon zimowy 2020/2021. Oczywiście, jeśli chodzi o ruch czarterowy, to sezon zaczyna się głównie w lecie i zdecydowanie łatwiej jest rozpocząć wtedy współpracę.

Nie mogę teraz wszystkiego powiedzieć. W stosownym czasie podamy kolejne informacje, ale tak jak użytkownicy lotniska dzielą się na różne segmenty – nie jest to tylko ruch czarterowy – tak też pozycjonujemy swoich partnerów. Podejrzewam, że będziemy mieć wielu partnerów, ale tylko wybrani zostaną partnerami strategicznymi. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa, ale chciałbym podkreślić, że jeśli chodzi o segment lotów czarterowych, to zdecydowanie naszym partnerem strategicznym, zarówno na Lotnisku Chopina, jak i w Radomiu, jest Itaka.

Filip Frydrykiewicz: Łódź mocno stawia na ruch czarterowy. Liczy, że przejmie część ruchu warszawskiego, kiedy ten będzie ograniczany.

Anna Midera, prezes portu lotniczego w Łodzi: Zanim odpowiem, chciałam pogratulować Itace 30-lecia. Przez ten czas podejmował pan, panie prezesie, mądre decyzje. I myślę, że to będzie kontynuowane. Sukces touroperatorów to także sukces lotnisk. Trzymamy kciuki.

Jestem szefową portu lotniczego w Łodzi od dwóch lat. To czas, kiedy powoli odbijamy się od dna. Wychodzimy z założenia, że lepiej to robić wolno niż drastycznie, dynamicznie. Pomału budujemy ten rynek.

Wracając do tematu rozwoju lotnisk i tego co łódzkie lotnisko ma do zaoferowania – nasze lotnisko jest już gotowe. Ma pełną infrastrukturę, jest zlokalizowane w trzecim co do wielkości mieście w Polsce, liczącym 700 tysięcy mieszkańców, a razem z regionem jest to 2,5 miliona mieszkańców. To olbrzymi potencjał.

Oczywiście rozmawiamy ze wszystkimi touroperatorami i liniami lotniczymi. Powoli zaczynają nas doceniać. Mamy nadzieję na rozwój. Zapraszamy do siebie.

Zwrócę uwagę, że lotnisko w Radomiu w najlepszym okresie obsłużyło w ciągu roku 10 tysięcy pasażerów (w Łodzi w 2018 roku było 217 tysięcy – red.), a na naszym lotnisku [w zeszłym roku] 60 tysięcy pasażerów, to byli włącznie pasażerowie czarterowi.

Obszar oddziaływania lotniska w Łodzi jest trzy razy większy niż lotniska w Radomiu - 20 minut jazdy od lotniska w Radomiu mieszka 300 tysięcy potencjalnych podróżnych, a w Łodzi ponad milion. Jeśli wziąć pod uwagę godzinę dojazdu, relacje zmieniają się na milion i 2,5 miliona.

Musimy też mieć na uwadze koszty. Myślę o nas, podatnikach. W pierwszym etapie [budowa lotniska w Radomiu] ma kosztować około 450 milionów złotych, żeby skorzystało z niego 3 miliony pasażerów [rocznie]. W drugim etapie inwestycje mają kosztować miliard złotych. Tymczasem w Łodzi nie musimy wydawać w tym momencie ani złotówki, żeby uzupełnić liczbę naszych pasażerów do 2 milionów. W tej chwili wykorzystujemy 10 procent naszego potencjału. Do tego mamy w pełni przygotowaną kadrę i infrastrukturę. Biura podróży i linie lotnicze, które nam zaufały, cenią współpracę z nami.

Filip Frydrykiewicz: Może pani przypomnieć, które to są biura?

Anna Midera: Wymienię wszystkich: TUI, Rainbow, Neckermann, Coral Travel i Grecos.

Filip Frydrykiewicz: A co z Itaką? Nie podejmowaliście rozmów?

Anna Midera: Jesteśmy umówieni na rozmowę w maju, żeby rozmawiać o przyszłym sezonie. Myślę, że będziemy mogli przedstawić bardzo dobrą ofertę. I że obejdzie się bez listów intencyjnych (śmiech).

Filip Frydrykiewicz: Również lotnisko w Modlinie chciałoby odegrać pewną rolę w przejęciu ruchu czarterowego.

Leszek Chorzewski, prezes portu lotniczego Warszawa-Modlin: Chciałbym zabrać głos z nieco innej strony. Bo ta retoryka, z którą państwo spotykają się w różnych publikacjach – eskalowanie konfliktu z powodu rozwoju lotniska w Radomiu – nie jest czymś pożądanym, czymś, co będzie sprzyjać branży. W tym wszystkim jest niewidzialna ręka rynku. To ona zdecyduje o pewnych wyborach, które państwo będą podejmować. Bo ostatecznie trzeba będzie dostosować się do tego, co wybierze klient. Wybór klienta jest rzeczą podstawową, to on podejmie decyzję, skąd będzie wygodniej latać.

Lotnisko w Modlinie powstało, by obsługiwać ruch niskobudżetowy i czarterowy. Epizody czarterowe w historii lotniska miały już miejsce. Ale wiele wskazuje na to, że ten rok będzie przełomowy. W czwartek rozpoczynają się u nas lotem samolotu TUI regularne łańcuchy czarterowe.

Warto podkreślić, że Mazowsze, które z natury swojej powinno generować największy ruch, w tej chwili jest miejscem, które generuje stosunkowo niskie wzrosty. Inne porty regionalne w kraju mają dużo większe wzrosty. Widać jaka jest potrzeba rynku i musimy w rynek mazowiecki zainwestować. I jest szansa, by każdy znalazł w tym zakresie swoje miejsce.

Filip Frydrykiewicz: Czy inni touroperatorzy podążą szlakiem, jaki dzisiaj podpisując list intencyjny z Portami Lotniczymi, wyznaczyła Itaka?

Piotr Burwicz, członek zarządu Rainbowa: Czy to jest odpowiedni moment na takie deklaracje? Moja odpowiedź brzmi: ani tak, ani nie.

Maciej Nykiel, prezes Neckermanna: Jest za wcześnie na takie deklaracje. Na razie nie mamy pomysłu na Radom.

Filip Frydrykiewicz: Widzę, że jesteście panowie zaskoczeni tą dzisiejszą decyzją?

Maciej Nykiel: Itaka jako lider rynku nie od dzisiaj pokazuje, że wyznacza pewne standardy i również odważnymi decyzjami ten rynek buduje. To pewnie nie pierwsza i nie ostatnia w tym roku taka odważna decyzja Itaki. Rola lidera jest taka, żeby po pierwsze być trendsetterem, a po drugie – żeby ponosił ryzyko, jakie się z tym wiąże. W większości wypadków jest to strategia przynosząca Itace zwycięstwa, czego jej i tym razem życzę.

Filip Frydrykiewicz: Odbieram wejście Neckermanna i Rainbowa, a także innych touroperatorów, do Łodzi jako ruch wyprzedzający. Chodziło o znalezienie przystani na wypadek odcięcia biur podróży od Okęcia. Oba biura bardzo silnie odżegnywały się w publicznych wystąpieniach od myśli o przeniesieniu do Radomia.

Coral Travel chyba ostatnio trochę zaskoczył rynek, podejmując decyzję, że będzie zabierał swoich pasażerów również z Zielonej Góry. Co wami powodowało? I czy jesteście też gotowi startować z Radomia?

Marcin Tułaczko, członek zarządu Corala Travel: Od kilku lat mamy w ofercie lotniska tak zwane lokalne. Pamiętam czas, kiedy lataliśmy na przykład ze Szczecina. To klient wyznacza granicę opłacalności. Przeanalizowaliśmy rynek i uznaliśmy, że w Zielonej Górze jest potencjał. Zaryzykowaliśmy. Itaka wyznacza trendy, jest pierwsza; śledzimy również lidera i podjęliśmy taką decyzję.

Natomiast, jeśli chodzi o lotniska ościenne typu Modlin czy Radom – nie możemy czarować rzeczywistości, że to lotnisko nie powstanie. Analizujemy swoje możliwości, jak przekierować klientów.

Z lotniskiem w Łodzi współpracujemy od bardzo dawna. Będziemy brać pod uwagę loty zarówno z Modlina jak i Radomia. Trzeba będzie to wszystko przeliczyć, przeanalizować, zobaczyć jaki jest potencjał i przekazać informację klientowi – to on finalnie zadecyduje.

Filip Frydrykiewicz: Czy Grecos już podjął jakąś decyzję? Zamiast Warszawy Radom, czy jakieś inne lotnisko?

Janusz Śmigielski, wiceprezes Grecosa: Nie chcę jeszcze zdradzać planów. Wszyscy potwierdzą, że nowe loty z centralnej Polski są kluczem. Dla każdego z nas to jedna trzecia pojemności w ogóle. Obecnie rozważamy wszystkie opcje, wszystkie karty są na stole. Będziemy musieli się z tym problemem zmierzyć – wszyscy. Ale dzisiaj o szczegółach nie chciałbym mówić.

Filip Frydrykiewicz: Jak skomentuje sytuację Enter Air, największa linia czarterowa w Polsce, wykonująca loty dla kluczowych biur podróży.

Grzegorz Polaniecki, dyrektor i członek zarządu Enter Aira: Tak jak państwo mówicie, zadecyduje pasażer, który będzie chciał z danego portu latać albo nie. Nie ma się co czarować. To jeden aspekt.

A drugi jest taki, że nie rozumiem w całości, w jaki sposób władze wyobrażają sobie, że port publiczny będzie wybierał, kto ma lecieć z danego lotniska. Jak można powiedzieć ludziom, że jest publiczna autostrada, ale ci, którzy jadą na wakacje muszą jechać bocznymi drogami? Nie ma takiej możliwości. To jest w pewnym sensie niezgodne z prawem.

Ale chcę podkreślić, że nie mam nic przeciwko Radomiowi. Lotnisko w Radomiu, jeżeli powstanie i stamtąd pasażerowie będą chcieli latać, jeżeli Itaka będzie chciała latać... My jesteśmy dostawcą usługi transportowej, latamy z 230 portów w tej części świata i będę latał z każdego portu lotniczego, z którego klient zechce latać. Natomiast cały projekt według mnie ma niewielki sens.

Filip Frydrykiewicz: Latacie z 230 portów, ale z takiego, który ma wieżę kościoła na trasie nalotu, jeszcze nie lataliście. I na taki problem zwracał pan uwagę.

Grzegorz Polaniecki: Są problemy techniczne. Zastrzegam, że nie znamy jeszcze pełnych danych lotniska, ale już wiemy, że port będzie miał ograniczenia hałasowe (oddziaływanie na okolicznych mieszkańców – red.) i ograniczenia do startu. Jeżeli będziemy więc latać z Radomia, to tylko na krótkich dystansach (chodzi o lżejsze maszyny, które będą mogły zachować przepisową wysokość nad wieżą kościoła w Radomiu, więcej o tym: „Prezes Portów Lotniczych: Biura podróży muszą się wynieść z Lotniska Chopina"), czyli tylko do Grecji czy do Turcji, a więc tylko trzy, cztery miesiące w roku. To nie będzie port, który się przyjmie.

Mariusz Szpikowski: Chciałbym się do odnieść do tego co usłyszeliśmy. Po pierwsze: „Radom, port z którego nikt nie latał, a Łódź, Lublin i inne miasta już są gotowe i mogą przyjmować". Wielokrotnie to słyszałem. Radom ma dla nas następującą wartość: ma decyzję środowiskową (chodzi o oddziaływanie na środowisko – red.), drogę startową (będzie przedłużana – red.), położenie przy głównym węźle komunikacyjnym. Inwestując więc w niego kupujemy potencjał i czas. Nie wiem, czy państwo wiedzą, ale Radom był certyfikowany do 10 tysięcy pasażerów rocznie. Dla mnie to był raczej produkt lotniskopodobny, a nie lotnisko.

Skoro Łódź wykorzystuje jedynie 10 procent potencjału, to jestem pierwszy na tej sali, który powie, że jak najbardziej – niech ten ruch lata z portów, takich jak Łódź, Lublin i wszystkich innych. I wtedy nie będziemy mieli problemu z przepustowością na Lotnisku Chopina. Ale tak się nie dzieje, co stoi na przeszkodzie? Może próbujecie państwo zaklinać rzeczywistość? To nie jest dobre.

Po drugie - mówimy, ilu pasażerów zostało przewiezionych. My patrzymy na Radom również biznesowo. Ma to być przedsięwzięcie dochodowe. Radom nie jest skierowany przeciwko komukolwiek – jest alternatywą. Nie ma przymusu. Nikt z państwa, ale też nikt z linii lotniczych, czy z pasażerów nie będzie zmuszany do latania z Radomia.

Ale porównywałem wyniki finansowe lotniska w Radomiu – oczywiście były to straty – z portami, które przewiozły zdecydowanie więcej pasażerów. I ciekawe jakby wyglądało takie zestawienie w porównaniu z lotniskiem w Łodzi na przestrzeni całej działalności? Ale chyba nie po to tutaj jesteśmy...

Kolejna sprawa – skala działalności. Nie rozmawiamy o tym, żeby był to port, z którego poleci jeden samolot, jedno połączenie w skali roku.

Odnośnie wypowiedzi prezesa Polanieckiego, bo rozumiem, że było to pytanie o administracyjny podział ruchu (rozdzielenie ruchu czarterowego i regularnego na dwa różne lotniska wymaga zgodnie z prawem unijnym mocnego uzasadnienia, inaczej może być zaskarżone – red.) - ten projekt prowadzi Ministerstwo Infrastruktury i nie chcę tego komentować. Ale byłbym daleki od wysuwania wniosków, że byłoby to niezgodne z prawem i że to się nie uda. Tu ogromny szacunek do prezesa Henicza i zarządu Itaki, bo to jest podmiot, który nigdy nie mówi, że coś jest niemożliwe. Kiedy wszyscy mówią „niemożliwe", Itaka pokazuje, że jest możliwe.

Historia ludzkości pokazuje, że postęp cywilizacyjny zachodził za sprawą nie tych, którzy szli z trendem, powtarzając obiegowe opinie, ale raczej tych, którzy snuli teorie uważane może nawet za rewolucyjne.

Ale co będzie istotne na Lotnisku Chopina? Otóż ma ono jeden żelazny limit – niewiele ponad 50 operacji z dróg startowych na godzinę, czyli 600-800 operacji na dobę (a te możliwości już się wyczerpują – red.). Poza tym charakterystyka tego lotniska będzie się zmieniać, bo chcemy, żeby było to lotnisko przesiadkowe.

Kamil Kurak, touroperator i agent turystyczny: Mówił pan, że rozpoczęliście rozmowy z Itaką, co jest naturalne, bo to lider. Ale nie usłyszałem, czyprowadzicie rozmowy również z innymi touroperatorami?

Mariusz Szpikowski: Nie chodzimy i nie opowiadamy z kim i o czym rozmawiamy ani w jakim stopniu zaawansowania są to rozmowy. W każdym segmencie [ruchu lotniczego] szukamy partnerów strategicznych. Co nie oznacza, że nie ma miejsca dla innych partnerów. Oczywiście zapraszamy wszystkich – tyle, że ktoś musi być pierwszy.

Artur Fraj, dyrektor handlowy portu lotniczego w Łodzi: Podjął pan kwestię kosztów utrzymania lotnisk w Radomiu i Łodzi. Przed zamknięciem lotniska w Radomiu dopłata samorządu radomskiego do utrzymania tego lotniska wynosiła 18 milionów złotych przy dziesięciu tysiącach pasażerów rocznie. W tym samym czasie łódzkie lotnisko przewożące ponad 200 tysięcy pasażerów rocznie, miało stratę gotówkową pokrywaną z budżetu miejskiego około 12 milionów złotych. Tak wyglądają cyfry.

Mariusz Szpikowski: Nie chcę, żebyśmy wchodzili na niepotrzebne tory. Nie jest moją rolą ocena lotniska w Łodzi i jego historii. Tym bardziej, że PPL nie ma tam żadnych udziałów. To są argumenty kierowane raczej do właściciela, a nie do PPL-u.

Poza tym nie chcę oceniać wyników finansowych lotniska w Łodzi i dopłat jakichkolwiek touroperatorów do lotów, czy są czy nie – tego nie wiem. Nie chcę też porównywać ich do Radomia. My nie zgadzaliśmy się w sposób otwarty ze sposobem funkcjonowania lotniska w Radomiu; uważaliśmy, że w takiej formie [w jakiej próbowało funkcjonować], to lotnisko nie ma celu i sensu, dlatego je kupiliśmy i realizujemy zupełnie inną wizję i kształt lotniska. To będzie nowe lotnisko. Zupełnie inaczej zarządzane i prowadzone na zupełnie innych zasadach.

Gdybyśmy ocenili po analizach, że lepszą alternatywą [dla ruchu czarterowego z Lotniska Chopina] jest inne lotnisko, to pewnie byśmy kupili lotnisko w Łodzi, a nie w Radomiu. I niech to będzie podsumowanie tego tematu.

Mariusz Wiatrowski, prezes portu lotniczego w Poznaniu: Chętnie namówiłbym prezesa Henicza, żeby ruch z Warszawy przeniósł do Poznania, ale prezes Henicz mówi, że to niestety nie jest południowe Mazowsze. Trudno się z tym nie zgodzić. Będziemy wszyscy obserwować. Wszyscy [porty lotnicze] jesteśmy aktywni, wszyscy oferujemy [swoje usługi], ale to jest gra rynkowa – ostatecznie decyduje pasażer.

Współgospodarzem wydarzenia było obchodzące w tym roku 30-lecie biuro podróży Itaka, a partnerami firma ubezpieczeniowa ERV, specjalista od ubezpieczeń podróżnych, i hotel Novotel Warszawa Airport.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA