fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Neckermann odkrywa się przed agentami turystycznymi

Nykiel poczęstował gości wiosennymi truskawkami
Filip
Ile zarabia touroperator w Polsce? Czym się różni hotel „na gwarancji" od hotelu alotmentowego? Kto odpowiada za to, że reklama Neckermanna pokazuje się w bankomatach i co prezes tego biura podróży robi w pracy o 8 rano?

Tego wszystkiego, i jeszcze więcej, mogli dowiedzieć się agenci turystyczni, którzy odwiedzili podczas Dnia otwartego siedzibę biura podróży Neckermann Polska. Touroperator postanowił, że z okazji nadejścia wiosny kalendarzowej, 21 marca, pokaże się od mniej formalnej strony. Zaprosił swoich sprzedawców do centrali. Co dwie godziny w nowoczesnym biurowcu w Alejach Jerozolimskich 94 w Warszawie meldowała się kolejna grupa. W sumie chęć zwiedzania zgłosiło 70 osób.

Chcesz zapłacić taniej - zainwestuj

Wizytę zaczynała prelekcja dyrektora handlowego Artura Reznera, który opowiadał pokrótce, jak działa biuro podróży i jak w związku z tym wygląda jego wewnętrzna struktura. Jak wyjaśniał, touroperator w Polsce prowadzi niezwykle trudną działalność, licząc zaledwie na jedno-, dwu-, a w najlepszym wypadku trzyprocentowy - w stosunku do obrotów - zysk netto. To bardzo mało. W krajach Europy zachodniej i centralnej jest to 4 - 6 procent, w najlepszym wypadku 7 – 9 procent, a na wschodzie (np. Rosja) nawet 20 procent.

Z hotelarzami w krajach, do których wysyła klientów, zawiera dwa rodzaje umów. Mogą to być umowy, zakładające dużą zaliczkę, ale dające touroperatorowi pewność, że ma pokoje zagwarantowane i to po niższych cenach. Hotelarz uzyskuje za to z góry większą sumę, dzięki czemu może odnowić lub rozbudować swój obiekt. Są też hotele, które godzą się, żeby organizator sprzedawał ich pokoje i płacił im za to na bieżąco, kiedy już znajdzie klientów (allotment). Choć biuro podróży nie musi z góry płacić, nie jest pewne, czy dostanie tyle pokojów, ile będzie potrzebować. Poza tym ich cena będzie większa.

Trzecia kategoria produktu to hotele własne touroperatora, najbezpieczniejsze dla niego. - Ta formuła pozwala też mieć największy wpływ na jakość hotelu – wyjaśniał Rezner. Koncern Thomas Cook, w skład którego wchodzi polska spółka Neckermann, ma siedem własnych sieci hoteli, a ściślej rzecz biorąc są to w większości obiekty dzierżawione.

Co z tymi czarterami?

Rezner opowiadał także o zaletach i wadach korzystania przez organizatora z transportu lotniczego – samolotów czarterowych (ryzyko, że nie uda się sprzedać wszystkich miejsc, koszt pustego przelotu na początek i koniec sezonu, czyli tak zwanej pustej nogi), połączeń regularnych i niskokosztowych linii lotniczych (ryzyko finansowe żadne, ale za to ceny trudne do przewidzenia, rosną wraz ze zbliżaniem się terminu wyjazdu).

Agentów interesowało, dlaczego Neckermann ma mało czarterów w ofercie. Klienci wolą wyjazdy takim transportem, bo są to przeloty bezpośrednie. Na pytanie, jaki procent przelotów czarterowych ma w swoim programie Neckermann, Rezner nie odpowiedział. Przyznał, że w ostatnim sezonie jego sytuacja nie pozwalała na podejmowanie zbyt wielu operacji czarterowych. Ale, jak zapowiedział, firma będzie starała się zwiększać pulę własnych rejsów. - Proszę dać nam czas – zaapelował.

Na koniec przedstawił schemat organizacyjny Neckermann Polska, na który składają się działy: handlowy, produktu, e-commerce, marketingu, controlingu, IT i księgowości. I wyjaśnił pokrótce, czym który się zajmuje. W sumie firma zatrudnia 72 osoby. W tym od niedawna własnych programistów.

Rezner zatrzymał się chwilę przy podlegającym mu dziale handlowym, żeby zapewnić gości, że stawia na relacje bezpośrednie z agentami. Zwiększył od 1 kwietnia zespół przedstawicieli regionalnych do czterech, dzięki czemu będą oni częstszymi gośćmi w biurach agentów. Z pięciu do siedmiu osób powiększył też obsadę help desku, by sprzedawcy mogli liczyć na szybką pomoc w trudnych sytuacjach. Przyznał, że również strona internetowa Neckermanna będzie unowocześniana, ale nie po to, by zachęcać klientów do bezpośredniego rezerwowania wyjazdów, lecz żeby „pooglądali ładne zdjęcia i przyszli do was".

Żeby wszystko latało

Następnie goście mieli okazję odwiedzić wszystkie działy biura podróży i porozmawiać z ich szefami. Zaczęli jednak od gabinetu prezesa Macieja Nykiela (tylko pierwsza grupa miała taka okazję, później Nykiel musiał wyjść na spotkania), od którego dowiedzieli się, że lubi on przyjść do pracy rano, o ósmej, przed wszystkimi. - Wtedy mogę się skupić, pomyśleć koncepcyjnie – wyjaśnił.

Potem zajmuje się sprawami firmowymi, w tym podpisywaniem przelewów, które w sezonie opiewają czasem na 10 milionów złotych dziennie. Wymaga to uwagi, gdyż prezes Neckermanna jest jednoosobowym zarządem spółki i odpowiada za swoje decyzje majątkiem osobistym. Przy okazji okazało się, że Nykiel nie ma konta na Facebooku – uznał, że szkoda na to czasu - a także, że nie używa dokumentów papierowych, jedynie w formie elektronicznej.

- W ciągu dnia odbywam wiele spotkań, ale jeśli tylko jestem u siebie, drzwi do mojego gabinetu są otwarte. Każdy może przyjść z każda sprawą – czy chodzi o urlop, bo mu się dziecko rodzi, czy o pomysł jak ulepszyć naszą działalność – deklaruje.

Prezes życzył sobie i agentom pomyślnego sezonu: Żeby pogoda nam sprzyjała, politycy nie przeszkadzali i żeby wszystko latało.

Podczas kolejnych spotkań agentów zainteresowały opowieści szefa działu e-commerce Jana Czarnickiego, który zapewnił, że dzięki pracy jego działu „wiemy co klienci o nas myślą, co mówią", głównej księgowej Renaty Kochanowskiej, bo to ona przelewa sprzedawcom ich prowizje i Rafała Szkudlarka z kontrolingu, którego wyniki działalności są chyba najpilniej strzeżoną tajemnicą w firmie, przygotowuje on bowiem raporty na potrzeby spółki i centrali Thomasa Cooka, w tym wybiegające w przyszłość - „jak chcemy się rozwijać i ile zarabiać".

W dziale marketingu okazało się, że to za sprawą Piotra Czornieja w bankomatach pokazuje się teraz reklama Neckermanna, a w dziale produktu, że, jak wyjaśnił Krzysztof Majda, cała sztuka w jego fachu polega na tym, aby „trafić z ofertą w potrzeby klienta, w sam środek potrzeb". Mówiąc to Majda ilustrował swoje słowa, rzucając strzałkami do zawieszonej na ścianie tarczy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA