fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Upadek Net Holiday i co dalej?

archiwum prywatne
Bankructwo Net Holiday nie wstrząśnie rynkiem touroperatorskim ani nie przestraszy klientów biur podróży. Ale nastąpi dalsza konsolidacja rynku wokół największych biur podróży – oceniają przedstawiciele branży

W piątek, 15 lutego, zarząd biura podróży Net Holiday ostatecznie ogłosił upadek tej spółki. Ostatecznie, bo już dwa tygodnie wcześniej wykonał ruch, który wskazywał na problemy tej firmy – zawiesił sprzedaż wycieczek jednocześnie apelując do agentów turystycznych, by nie przelewali pieniędzy na jej konto. Tydzień później ogłosił też, że klientom, którzy już zarezerwowali wakacje, zwróci pieniądze.

Dynamiczna, bezreklamacyjna

Według naszych wyliczeń, opartych na deklaracjach prezesa Adama Goca, Net Holiday w zeszłym roku obsłużył około 70 – 75 tysięcy klientów. W tym roku, jak szacuje z kolei prezes biura podróży Rainbow, liczba sprzedanych przez to biuro wakacyjnych wyjazdów nie przekraczało liczby 6 tysięcy. Net Holiday mocno zmniejszył w tym roku swoją ofertę produktową (odpadły mu między innymi popularne hotele w Portugalii i na Majorce, mocno zmniejszył produkt hiszpański, zrezygnował w ogóle z Tunezji). W efekcie w ocenie agentów, z którymi rozmawiała Turystyka.rp.pl, jego oferta była niekonkurencyjna, ani pod względem jakości, ani ceny.

Wcześniej, założona w 2012 roku firma, na czele której stał znany menedżer (wcześniej w Triadzie i Sky Clubie) Jacek Panek, dynamicznie się rozrastała, co roku zyskując po kilkadziesiąt procent klientów i przychodów. Rekordowy pod tym względem był rok 2017, kiedy firma urosła o 89 procent. Można powiedzieć, że przebojem wdarła się do pierwszej dziesiątki największych w kraju, przeskakując wiele mniejszych rywali, działających dłużej na rynku. Sukces zawdzięczała między innymi dobrze dobranemu produktowi, dobrym relacjom z agentami turystycznymi i – co podkreślali sami sprzedawcy – szybkiemu reagowaniu na wszelkie zastrzeżenia klientów, chociaż jak mówili wtedy agenci, produkt Net Holiday był bezreklamacyjny.

Pod koniec roku 2016 firmę odkupił od polskiego właściciela („Net Holiday sprzedany Czechom") czeski przedsiębiorca turystyczny Aleksander Pawłow. A w połowie roku 2018 odszedł z niej Jacek Panek. Wtedy za sterami Neta stanął Adam Goc, któremu teraz przyszło tę firmę zamknąć. Jak napisał ostatni zarząd w komunikacie, skala nieprawidłowości i naruszeń zasad zarządzania spółką, jaką odkrył skłoniła go do zawiadomienia prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Co było powodem zamknięcia takiej firmy? Czy jej odejście z rynku zmieni coś na nim? Kto na tym zyska, kto straci? Zapytaliśmy o to kilku menedżerów branży turystycznej.

Rynek raczej nie zauważy

Upadek Net Holiday nie dziwi wiceprezesa Itaki Piotra Henicza. - Już zmiana pod koniec roku 2016 właściciela tego biura była sygnałem jego kłopotów – ocenia. - Nie stawiałbym tezy, że utracili płynność z jednego powodu - powodu ostrej konkurencji narzuconej nam wszystkim przez jednego gracza. Na pewno złożyły się na to różne czynniki, w tym te, o których piszą w komunikacie na pierwszym miejscu.

- Ponieważ Net Holiday nie specjalizował się w żadnym konkretnym kierunku, jego klienci przejdą do innych touroperatorów. Żaden z nich jednoznacznie na tym nie skorzysta, do każdego przepłynie jakaś część. Ale ponieważ nie była to duża liczba, najwięksi raczej tego nie zauważą. Myślę też, że zniknięcie Net Holiday nie odbije się na klientach – to że część oferty wypadła z rynku nie musi oznaczać, że ceny będą wyższe – ocenia Henicz.

Jego zdaniem wizerunek branży nie powinien ucierpieć, bo zakończenie działalności Net Holiday obyło się bez szumu medialnego. - Istotny jest moment, kiedy to się wydarzyło. Net Holiday nie miał żadnych operacji zimowych, więc jego zniknięcie nie dotknęło żadnego klienta, który by wypoczywał za granicą – dodaje Henicz.

Prezes biura podróży Rainbow Grzegorz Baszczyński widzi w upadku Net Holiday pokłosie trudnego dla wszystkich biur podróży sezonu zeszłorocznego. Touroperatorom nie sprzyjało kilka czynników – począwszy od zbyt dobrej pogody, co nie zachęcało do wyjazdu z kraju, poprzez mistrzostwa piłki nożnej w Rosji, aż po dużą podaż wycieczek na rynku i zarzucenie go bardzo tanimi wycieczkami przez biuro TUI Poland. To wszystko spowodowało, że touroperatorzy kończyli rok z dużymi spadkami rentowności – z małym zyskiem lub wręcz ze stratą.

- Ci, którzy słabo sobie radzili ekonomicznie, a w przypadku Neta tak było, mieli problemy – mówi Baszczyński i przypomina inną firmę, która po ostatnim sezonie letnim postanowiła zmienić profil i wycofała się z prób zostania biurem podróży dla masowych klientów, czyli 7islands („7islands: Nie chcemy kopać się z TUI, zmieniamy model biznesowy").

Jego zdaniem zniknięcie Net Holiday z rynku nie będzie specjalnie zauważalne, ale zyskają na nim duże firmy, które są długo na rynku i mają silną, rozpoznawalną markę. Klienci będą je wybierać przekonani, że wyjazd nimi nie będzie się wiązać z odwołaniem wakacji. - Będzie więc postępować konsolidacja rynku, czyli będą rosły udziały w rynku trzech największych biur podróży – mówi Baszczyński.

Czy upadek stosunkowo dużej firmy turystycznej położy się cieniem na całej branży, wywołując niechęć klientów do korzystania z usług biur podróży? - Nie sadzę. To wydarzenie nie narobiło szumu w popularnych mediach ogólnopolskich. Po pierwsze nie ma jeszcze sezonu turystycznego, czytaj sezonu ogórkowego, a po drugie nie ma poszkodowanych klientów – wyjaśnia prezes Rainbowa.

Szkoda biura, szkoda agentów

- Dobrze, że upadek Net Holiday nie wywołał większego szumu i że żaden klient nie ucierpiał. Ale – przypominam – że i tak klient biura podróży jest zabezpieczony w stu procentach – komentuje prezes Polskiej Izby Turystyki Paweł Niewiadomski. - Dzięki wysokim gwarancjom i pieniądzom zgromadzonym na koncie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego nie straci ani złotówki i może od razu planować wakacje z innym touroperatorem.

Net Holiday nie był członkiem Polskiej Izby Turystyki. Jak sobie przypomina Niewiadomski dwa lata temu to biuro podróży starało się o członkostwo, ale nie spełniało kryteriów organizacji, nie zostało więc przyjęte.

Upadek Net Holiday zaskoczył prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Agentów Turystycznych Marcina Wujca. - Wydawało mi się, że to stabilne biuro podróży. Komunikat stwierdzający, że spółka miała jakieś wewnętrzne kłopoty niewiele wyjaśnia. Ale z drugiej strony sytuacja, jaką mamy teraz na rynku, zaniżania cen poniżej kosztów przez jedną wielką firmę, bardzo uderza w biura podróży - komentuje.

- Tak naprawdę wszystkie biura są narażone na podobne sytuacje, bo wszystkie, poza jednym, muszą działać na zasadach gospodarki rynkowej. Nie mogą sobie pozwolić na oderwanie cen od realiów, na straty. Tylko jedno postępuje inaczej, burzy ten porządek, bo ma pieniądze na działania obniżające ceny.

- Net Holiday było jednym z największych w Polsce biur i dla wielu agentów to był główny partner. Jego oferta była szeroka, bo i Grecja, i Bułgaria, i Hiszpania, i Portugalia, i Włochy... Szkoda tego biura, szkoda jego agentów i szkoda klientów, którzy w jakiejś mierze zostali poszkodowani – będą musieli jeszcze raz poszukać sobie wakacji. Chociaż oczywiście klienci są bardzo dobrze zabezpieczeni przed utratą pieniędzy, bo biura mają gwarancje ubezpieczeniowe i dodatkowo istnieje Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, który zebrał już bardzo dużą pulę pieniędzy (około 100 milionów złotych na koniec roku 2018 – red.).

- To złe wydarzenie dla naszego rynku. Agenci turystyczni kibicują wszystkim biurom, bo potrzebna jest na rynku różnorodność produktu i firm, potrzebna jest konkurencja – podsumowuje Wujec.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA