fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Rainbow - europejski wzór biura podróży

Materiały promocyjne
Lepsza rentowność, solidniejszy kapitał, większa dynamika wzrostu, a do tego bardziej obiecujące perspektywy – to atuty polskiego biura podróży Rainbow, jeśli porównać je z europejskimi gigantami, jak TUI czy Thomas Cook

W czwartek przedstawiłem materiał, w którym zestawiłem, na podstawie ich ostatnich rocznych raportów, najważniejsze cechy i elementy biznesu dwóch liderów europejskiej turystyki - TUI Group i Thomasa Cooka ("TUI i Thomas Cook: Najlepszy biznes to własne hotele"). Wcześniej swój kwartalny raport opublikował jedyny polski giełdowy touroperator, Rainbow (przed zmianą nazwy w październiku 2015 r. – Rainbow Tours). Daje to możliwość porównania, podobnie jak w czerwcu ubiegłego roku, osiągnięć naszego touroperatora z europejskimi gigantami.

Naturalnie te trzy podmioty różni skala działalności. Dlatego dla ułatwienia przeliczyłem proporcjonalnie poszczególne dane tak, by sprowadzić je niejako do wspólnego mianownika.

Zestawienie obejmuje najnowsze wyniki touroperatorów w tym samym dla wszystkich okresie 12 miesięcy, od października 2014 roku do września 2015 roku. To okres tożsamy z rokiem obrotowym TUI Group i Thomasa Cooka. Wielkości bilansowe i inne zostały przeliczone według kursów walut na koniec września. Wielkości podane są w milionach złotych, chyba że jest to zaznaczone inaczej.

Okazuje się, że wiele parametrów biznesowych w relacji do obrotów ogółem przyjmuje u wszystkich trzech touroperatorów wielkości podobne, co świadczy, że klasyczna działalność touroperatorska w dużych (TUI, Thomas Cook) i średnich (Rainbow) firmach ma podobną strukturę. Dotyczy to przychodów ze sprzedaży imprez turystycznych, liczby klientów, czy też liczby osób zatrudnionych, co sugeruje podobną wydajność pracy.

Większa liczba placówek sprzedaży w Rainbowle świadczy tylko o tym, że jest on jeszcze na wcześniejszym etapie rozwoju swojego biznesu i wzrost liczby sklepów wyprzedzał z reguły wzrost wielkości sprzedaży, ale w okresach następnych będziemy zapewne obserwowali zjawisko odwrotne.

Również niewielka jeszcze liczba hoteli, którymi zarządza Rainbow, świadczy o tym samym. Touroperatorzy zachodni od kilku już lat intensywnie rozbudowują sieci hoteli na wyłączność (obiekty własne, leasingowane, a także zarządzane na mocy długoterminowych kontraktów), traktując to jako panaceum na rosnącą konkurencję ze strony tanich linii lotniczych.

Największa różnica tkwi w goodwillu

Największa i wręcz fundamentalna różnica pomiędzy Rainbowem oraz oboma koncernami, dotyczy struktury i jakości aktywów. Aktywa Rainbowa to w dużym stopniu żywa gotówka lub kwoty wpłacone hotelarzom na poczet ich usług. Koncerny zachodnie gotówki netto nie mają (mają za to zadłużenie netto), a jakość ich aktywów często pozostawia wiele do życzenia. Dotyczy to zwłaszcza bardzo charakterystycznej dla dużych firm turystycznych pozycji goodwillu, który osiąga w nich czasami wręcz gigantyczne rozmiary (patrz też: "Goodwill – zmora zachodnioeuropejskich touroperatorów").

Element ten występuje w naszej rachunkowości pod dość mylną nazwą „wartość firmy", sugerując osobom mniej obeznanym w finansach, że jest to coś, co firma posiada, a więc coś pozytywnego. W rzeczywistości jest to wartość kwoty, którą nadpłacono przy zakupie lub przejęciu innej firmy ponad wartość jej aktywów ujętą w księgach. Oznacza to, że firma taka pozbyła się gotówki w zamian za zapis księgowy dotyczący nabytych aktywów, którego realną wartość jest bardzo trudno zweryfikować.

Goodwill w kryzysie mało użyteczny

Aby uzmysłowić jak mało konkretną rolę w sytuacjach kryzysowych odgrywa goodwill, można jeszcze raz przypomnieć przykład Thomasa Cooka w jego najtrudniejszych chwilach, czyli na jesieni 2011 roku. Ponieważ miał on goodwill o wartości dużo ponad 4 mld dolarów, to komuś niezorientowanemu w finansach mogłoby się wydawać, że nic bardziej prostszego niż sprzedać jego kilkanaście procent za gotówkę i spłacić w ten sposób najbardziej pilne długi. Myśl taka jest jednak niewykonalna. W kłopotach Cook musiał sprzedać konkretny majątek, czyli hotele, biurowce i udziały w naprawdę dobrych spółkach, ponieważ goodwillu jako takiego sprzedać właściwie się nie da. Jest on bowiem często tak zrośnięty z firmą, że obie te rzeczy nie dają się rozdzielić.

Ten wywód jest istotny dla zrozumienia, że nie można łatwo, czyli bez niezbędnych przeliczeń, porównywać firm turystycznych takich jak Rainbow i biur zachodnioeuropejskich, bowiem nie można porównywać żywej gotówki z niejasnym w swej wartości goodwillem. Zwrócenie uwagi na ten czynnik jest jednym z zasadniczych przesłań w tym materiale.

Pułapki wycen organizatorów

W dolnej części zestawienia pokazano to, co dla części odbiorców może być szczególnie interesujące, czyli jak przy sprowadzeniu do tej samej skali przedstawia się wartość danego touroperatora i czy są oni wyceniani przez rynek tanio, czy drogo. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że wartość Rainbowa nieomalże mieści się w szerokiej normie wyznaczonej przez te duże koncerny. Ale, jak to już omawiano, ich wyceny w sposób niezbyt uprawniony wspierają wielkie pozycje goodwillu, a w bilansie Rainbowa zjawisko to występuje jedynie w relatywnie niewielkiej skali.

Zupełnie inne wyniki otrzymujemy, gdy skorygujemy wyceny zarówno o wpływ kapitału, jak i specyficznych rodzajów aktywów typu goodwill lub też niektóre inne rodzaje wartości niematerialnych i prawnych. Wtedy wyniki są bardzo zbliżone do wartości „czystego" biznesu danych touroperatorów.

Łatwo zauważyć, że wartość Rainbowa (289,3 mln zł) jest na tle obu koncernów (494 mln i 265 mln zł) znacząco niedoszacowana. Tym razem jednak znacznie mniej niż poprzednio, bo nadrobił on w tym względzie część zaległości. Jeszcze trzy lata temu niedoszacowanie wynosiło przynajmniej 50 - 60 procent.

Wydaje się, że nie ma w tym wiele winy samego Rainbowa, raczej jest to skutek podejścia wielu krajowych inwestorów, którzy nie rozumieją specyfiki wszystkich czynników, jakie należy brać pod uwagę przy wycenianiu organizatorów turystyki. Posługują się oni często popularnymi wskaźnikowymi porównaniami ze spółkami zagranicznymi, nie biorąc pod uwagę w ogóle lub w małym stopniu, że pod względem jakości składników majątku firm przez nich porównywanych, stanowią one dwa całkowicie różne światy.

Wyraźnie widać też, że pod względem wartości w odniesieniu do wielkości biznesu Rainbow jest wyceniany przynajmniej o połowę niżej od swych konkurentów i to mimo że jego biznes jest zdecydowanie bardziej rentowny oraz, że możliwości jego dalszego wzrostu na słabo rozwiniętym jeszcze polskim rynku turystycznym są nieporównanie większe od możliwości wzrostu na nasyconych już rynkach zachodnioeuropejskich. Co więcej, skala dyskonta wobec wyceny zachodnich konkurentów uległa w stosunku do czerwca 2015 roku dalszemu powiększeniu, czego nie uzasadnia bardzo zróżnicowany charakter biznesu touroperatora, którego obecne kłopoty wywołane przez działalność terrorystów w niektórych regionach turystycznych, dotyczą w stopniu mniej niż przeciętnym.

W tej sytuacji bardzo ciekawą kwestią jest, jak dalej potoczą się losy wyceny Rainbowa na tle obu wiodących firm europejskich i czy kwestia jakości aktywów turystycznych spółek doczeka się uznania na jakie zasługuje.

Przy okazji należy zdecydowanie podkreślić, że zdrowy bilans to nie przypadek, ale raczej reguła wśród wiodących podmiotów w naszej branży turystycznej i jest to czynnik, który bardzo mocno odróżnia naszych organizatorów in plus od ich zagranicznych odpowiedników.

Andrzej Betlej

Autor jest ekspertem turystycznym, współzałożycielem firmy konsultingowej TravelData. W latach 90. pracował w banku Millennium jako członek zarządu i wiceprezes. Kolejne 10 lat związany był z firmami lotniczymi i turystycznymi.

Tekst został przygotowany przez autora w celach wyłącznie informacyjnych i nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej, ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z 19 października 2005 r. (Dz. U. 2005, Nr 206 poz. 1715) oraz Ustawy z 29 lipca 2005 r. (Dz. U. 2005, Nr 183 poz.1538 z późn. zmianami).

Autor działał z należytą starannością i rzetelnością, nie ponosi jednak odpowiedzialności za działania lub zaniechania odbiorcy podjęte na podstawie niniejszego tekstu oraz za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA