fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Banki: niech rząd zmniejszy frankową niepewność

Adobe Stock
Po wyroku TSUE skutki unieważnień umów hipotek walutowych są niejasne, podobnie jak sposób zastępowania klauzul niedozwolonych.

– Przydałoby się więcej wyjaśnień dotyczących decyzji polskich sądów, tego, jak nasz system prawny poradzi sobie z niewiadomymi pozostającymi po wyroku TSUE. Chodzi głównie o sposoby przedstawiania klientowi skutków unieważniania umowy, tego, jak to może w praktyce wyglądać, oraz jak zastępować klauzule niedozwolone -mówi„Rzeczpospolitej" Alexander Fleischmann, dyrektor oddziału Raiffeisena w Polsce.

Szereg niewiadomych

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiedział na pytania w trzech kwestiach, zadane przez Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie dotyczącej kredytu indeksowanego do franka, którą Raiffeisenowi wytoczyli państwo Dziubakowie.

– To polskie sądy w indywidualnych sprawach będą rozpatrywały, czy w umowach są klauzule niedozwolone, a jeśli tak, to czy umowa bez nich może dalej funkcjonować, czy też powinna zostać unieważniona, na co jednak musi zgodzić się klient – podkreśla Fleischmann.

W ocenie austriackiego banku nie jest możliwa opcja najbardziej oczekiwana przez frankowiczów, czyli przewalutowania na złote z zachowaniem oprocentowania LIBOR CHF. – TSUE odpowiedział na to pytanie bardzo wyraźnie w różnych ustępach wyroku, mówiąc o tym, że nie można usunąć klauzul, które są uznawane za przedmiot umowy. Wyrok potwierdza też, że klauzule dotyczące konwersji i indeksacji określają charakter produktu, który klient pierwotnie wybrał. Co jest jeszcze bardziej godne uwagi, zgodnie z prawodawstwem UE klauzule dotyczące przedmiotu umowy będą traktowane jako abuzywne tylko wtedy, jeżeli nie są sformułowane prostym i zrozumiałym językiem – przekonuje.

Szef polskiego oddziału Raiffeisena, który ma hipoteki frankowe warte 10 mld zł i w euro ponad 3 mld zł, ocenia, że wyrok TSUE daje pewne szanse niektórym klientom i prawdopodobnie zwiększy się liczba spraw kierowanych przez nich do sądów. – Jednak teraz trudno rzetelnie ocenić wpływ tego na cały portfel, bo nie wiemy, jak w poszczególnych sprawach będą orzekać polskie sądy. Nie będzie jasności do czasu wydania pierwszych wyroków przez Sąd Najwyższy, co zapewne zajmie dużo czasu, bo sprawa jest skomplikowana – mówi, podkreślając, że niepewność jest niekorzystna dla klientów i banków, a niespójność sądów może przynosić frankowiczom będącym w podobnej sytuacji skrajnie różne orzeczenia.

– Rozsądne i wyważone regulacje byłyby najlepszym wyjściem. Poprzednie propozycje dotyczące przewalutowania, a było ich sporo, nie były dobrym rozwiązaniem. Trudno nam się pogodzić z tym, by banki swoim kosztem wycofywały produkty, które w momencie ich sprzedaży nie były nielegalne, a nawet w owym czasie wspierane przez polityków. Przydatne mogłoby być rozporządzenie rządu wskazujące, jak zastępować potencjalne klauzule niedozwolone, przede wszystkim te dotyczące konwersji – argumentuje.

Banki powalczą

Banki twardo stoją na stanowisku, że w razie unieważnienia umowy, a wygląda na to, że taki będzie najczęstszy skutek w razie wygranych frankowiczów, poza „standardowym" rozliczeniem (klient zwraca bankowi całą kwotę kredytu, a ten oddaje wpłacone mu raty)banki zażądają opłaty za korzystanie z kapitału w tym czasie.

Joao Bras Jorge, prezes Millennium, poinformował w rozmowie z PAP, że w razie anulowania umowy bank najprawdopodobniej będzie domagał się od klientów zwrotu kosztów używania kapitału. Związek Banków Polskich w opinii do wyroku TSUE podkreśla nawet, że w przypadku unieważnienia „roszczenie banku mogłoby istotnie przewyższyć stan zobowiązań, który istniałby przy utrzymaniu umowy w mocy".

Zdaniem Fleischmanna żądanie banków byłoby logiczne, ale pojawia się tu kolejna niewiadoma. – Bo skoro umowa została anulowana, to oznacza, że nie było żadnej umowy kredytu hipotecznego. Czyli klient otrzymał środki, ale według jakiej stopy procentowej korzystał z pożyczonego kapitału? Poza tym skoro nie było umowy, to klient nie był konsumentem, a to w jego ochronie stają europejskie dyrektywy. To pokazuje, jak jest wiele niewiadomych w zakresie konsekwencji unieważnienia umów – dodaje.

Opinie prawników w sprawie szans banków na uzyskanie tej opłaty są bardzo podzielone, ale nawet sami niektórzy bankowcy przyznają, że może być trudno. Z drugiej strony na korzyść banków przemawia fakt, że mało realne są także postulaty niektórych frankowiczów, twierdzących, że bieg przedawnienia roszczeń banku rozpoczął się w momencie wypłaty kredytu (instytucje finansowe są zdania, że od momentu wyroku, czyli np. uznania umowy za nieważną). Gdyby sędziowie orzekali zgodnie z życzeniem frankowiczów, właściwie wszystkie frankowe umowy byłyby przedawnione i bankom trudno byłoby odzyskać nie tylko opłaty, ale i kwotę kredytu.

Potencjalnie miliardowe koszty

To kolejna niewiadoma, obok tej, ilu klientów pójdzie do sądów i przyszłej linii orzeczniczej, wpływająca na koszt spraw frankowych dla sektora. Analitycy DM mBanku przedstawili trzy scenariusze: w bazowym sektor ponosi 42 mld zł kosztów (rozłożonych na siedem lat) przy założeniu, że wszystkie kredyty indeksowane (stanowią 55–70 proc. liczby umów hipotek frankowych w sektorze) byłyby unieważnione, a klienci musieliby oddać bankom opłaty za korzystanie z kapitału. W najgorszym scenariuszu banki nie byłyby w stanie uzyskać tych opłat, więc koszt dla sektora sięgnąłby 85 mld zł.

Banki mające głównie hipoteki walutowe

Raiffeisen Bank International uzgodnił w kwietniu 2018 r., że sprzeda BNP Paribas podstawową część Raiffeisen Polbanku za 3,25 mld zł. Z transakcji wyłączono hipoteki walutowe, ekspozycje na farmy wiatrowe oraz część kredytów w bankowości korporacyjnej. RBI utworzył oddział w Polsce, w którym są hipoteki walutowe (10 mld zł frankowych i ponad 3 mld zł w euro, umów jest odpowiednio 31 tys. i 13 tys.). Jest jeszcze parę takich podmiotów w Polsce, pozostałości po uniwersalnych niegdyś bankach, to m.in BPH (podstawową część, bez hipotek walutowych, przejął Alior) i Deutsche Bank Polska (przejmującym pozostałą część był Santander). Może być kolejny, bo na sprzedaż jest mBank i także tu rozważane jest wydzielenie hipotek walutowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA