fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

PKO Bank Polski celuje w piątkę

Bloomberg
Lider sektora chce zwiększyć zysk, nie jest zainteresowany przejęciem niewielkich aktywów.

– PKO BP włączył drugą prędkość kosmiczną na polskim rynku bankowym. To wynika z procesu, który odbył się u nas w ostatnich latach: przechodzimy transformację z banku papierowego na cyfrowy. W pewnym momencie masa krytyczna tego cyfrowego banku zaczęła działać – mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, w programie Prosto z Parkietu.

Szefostwo największego polskiego banku dyskutowało niedawno na temat 2020 r. – Choć nie mamy wpływu na otoczenie w Polsce i międzynarodowe oraz tzw. zdarzenia jednorazowe, to czujemy się dobrze, biznes banku jest dla nas przewidywalny. W tym roku analitycy oczekują od banku blisko 4,2 mld zł zysku netto, jak wynika ze średniej prognoz Bloomberga. Teraz myślimy, jak dojść do 5 mld zł – mówi Jagiełło.

W przyszłym roku kończy się strategia PKO BP na lata 2016–2020, której główne cele już zostały spełnione. –Chcielibyśmy pokazać wcześniej te cele, ale patrzymy na otoczenie i widzimy pęknięcie w systemie bankowym, podniesione już zostały składki na fundusz resolution, do tego dochodzi projekt ustawy frankowej. Poczekamy, aż te sprawy się wyjaśnią – dodaje prezes.

Bank ma dobre wyniki, gospodarka pędzi, ale kurs akcji PKO BP utrzymuje się poniżej 40 zł. – Sam się nad tym zastanawiam, rozmawiam z analitykami i inwestorami. Oni wymieniają te dwa wspomniane czynniki, pytają, co z sytuacją, gdy będzie trzeba ratować jeden czy drugi bank, oraz ile to będzie kosztować PKO BP. Odpowiadam wtedy, że nie wiem, ale mówię, że mamy 20-proc. udział w funduszu gwarancji depozytów i takim parytetem należałoby się posługiwać. Gdy jestem pytany, czy będę uczestniczył w ratowaniu któregoś z banków, odpowiadam, że w ustawie o BFG i przymusowej restrukturyzacji widnieje zapis, że jeśli odpowiednie organy uznają, że jest interes społeczny, aby taki bank ratować, to BFG podejmuje działania zmierzające do przejęcia zagrożonej instytucji. Powołuje on bank pomostowy i przenosi do niego aktywa z banku rezydualnego i w aukcji pyta, kto jest chętny zapłacić więcej. Tak widzę proces restrukturyzacji. My, mając aż 326 mld zł aktywów, niespecjalnie jesteśmy zainteresowani w dokładaniu aktywów, które niewiele wnoszą – wyjaśnia.

– Jestem pełen optymizmu, że jeżeli zdejmie się z banku wspomniane ryzyka, to jego wycena powinna być dużo większa. Jestem sam jego akcjonariuszem, mam 11 tys. akcji i chciałbym, aby wycena była bardziej realna, bo uważam, że są obecnie niedowartościowane. Wyceny analityków dochodzą do 48 zł i nie wydają się wygórowane – mówi Jagiełło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA