fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Aplikacje akademickie - kolejne uczelnie zainteresowane, korporacje prawnicze przeciw

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Teoretycy nie mogą praktycznie przygotować do zawodu adwokata i radcy – uważają samorządy prawnicze.

Nie tylko dla Uniwersytetu Warszawskiego propozycja przejęcia szkoleń prowadzonych dla kandydatów na adwokatów i radców brzmi interesująco. O nowej ścieżce dostępu do zawodu dyskutować chcą m.in. przedstawiciele Uniwersytetu Gdańskiego czy Wrocławskiego.

Jak informowaliśmy, Ministerstwo Sprawiedliwości pragnie rozpocząć debatę nad zmianą systemu nauczenia aplikantów. To reakcja na petycję obywatelską złożoną przez studentów prawa, którzy w piśmie przesłanym do Sejmu narzekali na masowy charakter aplikacyjnych szkoleń, brak praktycznego kształcenia i problemy infrastrukturalne związane z organizowaniem nauki. Remedium na te bolączki miałoby być wprowadzenie tzw. aplikacji akademickiej, którą – obok korporacji – miałyby prowadzić uczelniane wydziały prawa.

– Pomysł jest ciekawy. Co jakiś czas pojawia się też w dyskusjach. Tę sprawę trzeba jednak z pewnością przedyskutować z obecnymi opiekunami aplikantów, a więc samorządami zawodowymi. Powinniśmy dążyć do dialogu, współpracy i wymiany informacji – mówi Karol Kiczka, dziekan Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Mniej zachowawczo wypowiada się za to dziekan Uniwersytetu Gdańskiego, który podkreśla, że aplikacja organizowana przez uczelnie byłaby alternatywną ścieżką dojścia do zawodu, a to może przynieść pozytywne efekty.

– Między uczelniami a korporacjami pojawiłaby się konkurencja. Z tego punktu widzenia wydaje się, że aplikacja uniwersytecka jest ciekawą propozycją. Nikomu też nie zagraża, bo nie pozbawia samorządów uprawnień, a daje absolwentom prawo wyboru – mówi Jakub Stelina, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

– Poprawa konkurencyjności wpłynie na poziom szkolenia. Propozycja da też uniwersytetom możliwość wykazania się. Zakładam jednak, że uczelnie będą miały swobodę w podejmowaniu decyzji, czy chcą uczyć aplikantów, a egzaminy wstępne na aplikację uniwersytecką będą takie same jak na aplikację korporacyjną – dodaje.

Prawnicze samorządy zawodowe jednoznacznie sprzeciwiają się zmianom.

– Nie ma konieczności wprowadzania kolejnej drogi dojścia do zawodu. Uniwersytety są od teoretycznej nauki prawa, samorządy od praktycznej. Uzupełniamy się – mówi Leszek Korczak, dziekan wrocławskich radców prawnych.

– Widać kończy się strumień pieniądza, który szkoły wyższe zarabiały na organizowaniu studiów prawniczych. Ja w tej propozycji widzę niestety wyłącznie możliwość poszerzenia zarobkowej działalności uczelni. Względy fiskalne nie usprawiedliwiają jednak demontowania samorządowego systemu dostępu do zawodu. Aplikacja polega na praktycznym przygotowaniu do samodzielnego wykonywania zawodu pod kierunkiem patrona, a nie na teoretycznych kursach uzupełniających wiedzę akademicką – akcentuje adwokat Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.

Mecenas Dębowski przypomina, że adwokatura poradziła sobie z „tsunami" aplikantów, którzy weszli do zawodu po jego otwarciu. Dziś natomiast liczba chętnych do założenia zielonego żabotu zmalała. Nie ma więc potrzeby radykalnej zmiany zasad odbywania aplikacji.

Uczelnie nie ukrywają, że brakuje im doświadczenia w praktycznym kształceniu profesjonalnych pełnomocników.

– I to jest właśnie przewaga korporacji, którą mają na samym początku. Jeśli chodzi o infrastrukturę i logistykę, to większość wydziałów prawa ma dobre warunki. Jeśli natomiast o kadrę, to zdecydowany nacisk należy położyć na praktyczne nauczanie zawodu. Więcej należałoby korzystać z pomocy prawników praktyków: adwokatów, radców prawnych, sędziów – dodaje prof. Stelina.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA