fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Jacek Nizinkiewicz: Kandydatów na prezydenta jest tylko dwóch. O co walczą pozostali?

Fotorzepa/ Piotr Guzik, Jerzy Dudek
Tylko dwaj pretendenci w wyborach zabiegają o najważniejszy urząd w państwie. Reszta szuka lepszego lub nowego miejsca na scenie politycznej.

Kiedy oddawaliśmy do druku to wydanie „Rzeczpospolitej”, wyniki wyborów prezydenckich nie były jeszcze znane. Wiemy jednak, jaka jest stawka tych wyborów dla każdego z kandydatów.

Andrzej Duda nie ubiega się tylko o reelekcję, ale walczy o zacementowanie rządów Zjednoczonej Prawicy. Przegrana prezydenta zapoczątkowałaby erozję władzy i efekt domina, z którym mieliśmy do czynienia za kadencji PO–PSL, której rządy zakończyło fiasko wyborcze prezydenta Bronisława Komorowskiego. Wybory prezydenckie to dla PiS walka o życie.

Ale jak PiS ma wszystko do stracenia, tak Platforma Obywatelska ma wszystko do zyskania. Zwycięstwo Rafała Trzaskowskiego ma przywrócić PO na polityczny szczyt i rozpocząć polityczne zmiany w Polsce. Kolejne wybory są dopiero za trzy lata. Jeśli Trzaskowski nie zostanie prezydentem, to zmiany PiS pójdą dużo głębiej i dalej.

Szymon Hołownia ubiega się o silną trzecią pozycję. Jeśli uzyska wysoki dwucyfrowy wynik, ma szansę stać się drugim Andrzejem Olechowskim i stworzyć nowy ruch na polskiej scenie politycznej. Wynik w okolicach 5 proc. rozwieje jego marzenia o byciu liderem nowej politycznej siły. Głosy jego wyborców będą ważne dla obu kandydatów w II turze. Sam Hołownia nie musi czekać trzy lata do najbliższych ogólnopolskich wyborów. Możliwe, że przed nami wybory na prezydenta stolicy, a po drodze mogą też pojawić się wybory uzupełniające. Pewne jest, że część Polaków oczekuje nowej siły politycznej. Przekonamy się, czy będzie nią ruch Hołowni?

Ambicją lidera PSL jest budowa nowego silnego konserwatywnego centrum, również kosztem części wyborców PO i PiS. Władysław Kosiniak-Kamysz, mimo że miałby największe szanse wygrać z Andrzejem Dudą w II turze, w wyborach tak naprawdę bije się o lepszą pozycję na politycznej scenie dla Koalicji Polskiej. Każdy wynik powyżej 8 proc. wzmocni nie tylko samo przywództwo Kosiniaka w partii, ale też KP.

Polska prawica jest podzielona. Wielu wyborców konserwatywnych jest zawiedzionych PiS, koncentrującym się na socjalnych programach, ale już niedostatecznie strzegącym narodowych i chrześcijańskich wartości. Kandydatura Krzysztofa Bosaka to marsz Konfederacji po hegemonię na prawicy. Każdy wynik powyżej tego, który Konfederacja zdobyła w wyborach parlamentarnych, wzmocni ugrupowanie Bosaka. I to właśnie wyborcy Bosaka mogą, w znacznym stopniu, zdecydować o wyniku wyborów II tury.

Lewica po aferze Rywina wciąż próbuje odbudowywać swoją siłę. Robert Biedroń miał pomóc wrócić jej na polityczne podium. Dzisiaj nawet trzeci wynik Biedronia wydaje się nierealny. Przyszłość Lewicy stoi zatem pod znakiem zapytania. Taka jaka jest, wygrywać już nie będzie. Lewica musi się zmienić.

Pozostali pretendenci wpisują się w egzotykę polskiej sceny politycznej, a ich kandydowanie służy jedynie promocji marginalnych ugrupowań. Jednak jeden z kandydatów ma większe ambicje i potrafił zwrócić na siebie uwagę przed I turą. Paweł Tanajno chciałby być dla przedsiębiorców tym, kim Andrzej Lepper był dla rolników. A to, że przedsiębiorcy będą mieli ciężkie życie, tym bardziej kiedy uderzy druga fala koronawirusa, a kolejne odsłony tarczy antykryzysowej nie wszystkim pomogą, wydaje się pewne. Tanajno może zagospodarować część polskiego gniewu społecznego, budując nową formację antyestablishmentową. Czy starczy mu determinacji, czas pokaże. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza będzie mu sprzyjać.

Wybory prezydenckie to czas zmiany nie tylko w Pałacu Prezydenckim, ale również na polskiej scenie politycznej. A zmiany te mogą być kluczowe dla dalszego układu władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA