fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Marcin Dobski: Suma grzechów PiS

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wygodnie jest zżymać się na wyniki sondaży i je podważać, ale obóz władzy zrobił bardzo wiele, aby PO złapała wiatr w żagle.

Lista grzechów i grzeszków PiS z dnia na dzień robi się coraz dłuższa. Narastają wewnętrzne spory, które nie są rozwiązywane w zaciszu gabinetów, tylko w mediach. Ostatnie tygodnie obfitowały też w kontrowersje, jak choćby wydarzenia wokół Wacława Berczyńskiego, do niedawna szefa podkomisji smoleńskiej. Swoje zrobiło też wskrzeszenie w krajowej polityce Donalda Tuska, czy zlekceważenie blisko miliona podpisów obywateli, którzy domagają się referendum w sprawie reformy edukacji.

Nasi rozmówcy z obozu władzy zgadzają się, że sama rekonstrukcja rządu, o której dużo się mówi, nie sprawi, iż wszystkie problemy znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W sobotni poranek apel na Twitterze wystosował wicepremier Jarosław Gowin: "Nie dać się przestraszyć sondażom, ograniczyć fronty i wewnętrzne spory, wyjść z nowymi inicjatywami programowymi. I zrobić to wszystko szybko".

- To, czy PO nas wyprzedza o 3 pkt., czy my ich o tyle, nie ma znaczenia. Powinniśmy mieć poparcie bliskie 50 proc., dzięki zakrojonej na tak wielką skalę polityce socjalnej. Może by tak było, gdyby nie ciągłe otwieranie nowych frontów - mówi "Rzeczpospolitej" jeden z ministrów. Dodaje, że "najgorzej byłoby wpaść teraz w panikę".

Atmosfera konfliktów zdecydowanie przybrała na sile, co potwierdzają reakcje wokół słów minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, która publicznie oświadczyła, że nie zgadza się na "militaryzację cyberbezpieczeństwa", zdystansowała się również od polityki społecznej rządu mówiąc, iż aby rozdawać pieniądze, najpierw należy je zarobić.

Na krytykę szybko odpowiedziało grono polityków PiS. Sytuację opanować musiał Jarosław Kaczyński. - To jest minister koalicyjny i tylko w tych ramach mogę to traktować jako coś, co nie prowadzi do ostrych decyzji ze strony pani premier - mówił portalowi wPolityce.pl.

- W mojej ocenie ta krytyka, to w gruncie rzeczy obrona minister Streżyńskiej. To był sygnał do KPRM, żeby w żadnym wypadku tego nie robić - uważa jeden z ministrów. Dlaczego? Minister cyfryzacji reprezentuje Polskę Razem (ma dziewięciu posłów), która zapewnia PiS większość w Sejmie.

Słownych potyczek nie brakuje: korespondencja między prezydentem a szefem MON, wzajemne uszczypliwości rzeczników: Marka Magierowskiego i Beaty Mazurek, czy głośna rywalizacja zwaśnionych mediów prawicowych - środowisk zbliżonych do Tomasza Sakiewicza i braci Karnowskich, która tylko potęguje atmosferę konfliktu w obozie władzy. - To nie jest wojenka, tylko wojna atomowa - komentuje inny z ministrów, dodając, że to walka o wpływy.

Na rosnące notowania PO wpływa też fakt, że rząd nie zamierza zorganizować referendum w sprawie reformy edukacji, choć PiS w kampanii zapowiadał, że będzie słuchał obywateli. Innym elementem wpływającym na sondaże jest przywrócenie do polskiej polityki Donalda Tuska, co przełożyło się na wzrosty PO. Najpierw podpromowała go szarża brukselska, gdy próbowano zablokować przedłużenie jego kadencji na stanowisku szefa Rady Europejskiej. Potem "poprawiono" wezwaniem Tuska do prokuratury w celu złożenia zeznań. Przemarsz z dworca przed oblicze śledczych relacjonowały wszystkie media, a oglądający mogli odnieść wrażenie, że oto Tusk wraca do kraju na białym koniu.

Aby zakończyć "telenowelę" z Bartłomiejem Misiewiczem, prezes PiS musiał powołać partyjną komisję, która orzekła, że były rzecznik MON nie ma kompetencji, aby pełnić powierzane mu funkcje, co było oczywiste od początku.

Zdecydowanej reakcji, jak dotąd, zabrakło przy zamieszaniu z dr Berczyńskim, który oświadczył, że za jego sprawą zrezygnowano z zakupu francuskich śmigłowców Caracal, a wcześniej podkomisja, której przewodził orzekła, że na pokładzie TU-154, który leciał do Smoleńska, wybuchła bomba termobaryczna. Opozycja domaga się powołania komisji śledczej, która by wyjaśniła, czy faktycznie Berczyński miał wpływ na przetarg. Tymczasem sprawca kolejnych kłopotów rządu zrezygnował ze wszystkich funkcji i wyjechał do Stanów Zjednoczonych.

Wcześniej miesiącami ciągnęła się sprawa ustawy o wycince drzew, firmowanej przez ministra środowiska Jana Szyszko, o której prezes PiS mówił, że wygląda mu ona na lobbing. Mimo apelu, nowelizacja wejdzie dopiero od czerwca. Bez większego echa przeszła też sprawa kontrowersyjnego przetargu na ochronę dworca PKP podczas Światowych Dni Młodzieży, w którą zamieszany jest były już szef BOR gen. Andrzej Pawlikowski.

To tylko niektóre grzechy i grzeszki PiS z ostatnich miesięcy, które doprowadziły do tego, że dziś Prawo i Sprawiedliwość musi zżymać się na sondaże.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA