fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Nowe kłopoty Marka Falenty

W zakończonym w 2015 r. śledztwie dotyczącym nielegalnego nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach śledczy ustalili, że zarejestrowano rozmowy ponad 100 osób
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Nie tylko unika odsiadki, ale i nie stawia się na policji w małej aferze taśmowej.

Biznesmen skazany w jednej z najbardziej spektakularnych afer ostatnich lat – dotyczącej podsłuchiwania polityków i biznesmenów m.in. w restauracji Sowa & Przyjaciele od pół roku „gra na nosie" wymiarowi sprawiedliwości. Nie stawił się do odbycia kary 2,5 roku więzienia, na którą został skazany, ale to nie koniec. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", Falenta sprawia także inne kłopoty – nie stawia się na policji w śledztwie dotyczącym tzw. małej afery taśmowej – co powinien robić, bo ma nałożony dozór.

Lada dzień prokurator zdecyduje, czy wystąpić o areszt dla biznesmena i nowy list gończy.

Ukrył się za granicą?

Biznesmen od 2 października 2018 roku unika stawienia się w zakładzie karnym, gdzie powinien odsiedzieć wyrok za tzw. aferę taśmową. Najpierw 1 lutego sąd wydał nakaz jego doprowadzenia, a kiedy to okazało się nieskuteczne – list gończy obejmujący cały kraj.

Po działaniach typowo administracyjnych – sprawdzeniu jego miejsca zamieszkania, firm i innych możliwych adresów w kraju – policja znalazła „wyjście" na zagranicę.

– Operacyjne jesteśmy coraz bliżej potwierdzenia, że biznesmen ukrywa się w jednym z krajów europejskich – mówi nam jeden ze śledczych. O szczegółach ani tropach, które na to wskazują, nie chce mówić. – Jednak bliżej do krajów ze strefy Schengen niż pozaeuropejskich – zaznacza. Z praktyki wiadomo, że policjanci sięgają po wszelkie możliwe metody – od namierzania telefonów, kart kredytowych osoby poszukiwanej i jej bliskich, po obserwację rodziny i znajomych. – Na dłuższą metę nawet rasowy gangster nie jest w stanie długo żyć w izolacji – mówią policjanci. Jeżeli zagraniczny trop się potwierdzi, to będzie wniosek ENA o biznesmena.

Od marca zadanie wytropienia Falenty powierzono policjantom z Wydziału ds. Poszukiwań Celowych KSP. To – po tzw. łowcach cieni z Centralnego Biura Śledczego Policji – najbardziej doświadczeni funkcjonariusze w ściganiu osób, które się ukrywają. Unikanie odsiadki przez biznesmena na tyle budzi zniecierpliwienie, że według naszej wiedzy szefostwo policji rozważało, czy do jego szukania nie włączyć łowców cieni z CBŚP – ale ostatecznie pomysł zarzucono. – CBŚP zwalcza zorganizowaną przestępczość, i osoby działające w gangach. Falenta, choć skazany w głośnej sprawie, tych warunków nie spełnia – tłumaczy nam osoba znająca kulisy.

Nowe kłopoty?

Uciekając przed więzieniem, Marek Falenta wpadł w jeszcze większe kłopoty.

W ubiegłym roku dostał zarzuty w innym śledztwie – dotyczącym tzw. małej afery taśmowej. Chodziło o udostępnienie taśm osobie, która przekazała je prawicowym mediom. Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, i bada nagrania, których istnienie wyszło na jaw po zamknięciu głównego postępowania. Także w tym śledztwie podejrzany jest Falenta, jego szwagier i kelnerzy (biznesmen ma już 11 zarzutów za taśmy, które ujawniły media po zamknięciu głównego śledztwa). Prokuratura, stawiając Falencie zarzuty, zastosowała zamiast aresztu wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym zakaz opuszczania kraju oraz dozór policyjny.

Jak się okazuje, kiedy Falenta zniknął, przestał stawiać się w komisariacie. Prokurator prowadzący sprawę lada dzień zdecyduje, czy nie wystąpi o areszt dla niego i czy ewentualnie wyda w tej sytuacji list gończy – już drugi.

Falenta liczy na prawo łaski prezydenta – jak napisał portal TVN 24, do Kancelarii Prezydenta wpłynął wniosek o jego ułaskawienie. Dokumenty 19 stycznia miała złożyć jego córka. Czego obawia się biznesmen? Z informacji pochodzących z jego środowiska wynika, że powodem, dla którego nie stawił się on w zakładzie karnym, jest obawa o życie. – Falenta jest przekonany, że w więzieniu coś złego mu się przydarzy – mówi nam osoba z jego kręgu.

Marek Falenta nigdy nie przyznał się do zlecania nagrywania. Jednak dziś jest pewne, że służbom nie udało się odkryć pełnych kulis tej afery, o czym świadczy chociażby to, że od 2015 r. pojawiło się już aż osiem nieznanych prokuraturze i służbom taśm. W zakończonym w 2015 r. śledztwie dotyczącym afery taśmowej, czyli nielegalnego nagrywania VIP-ów w warszawskich restauracjach, gdzie pracowali kelnerzy, śledczy założyli, że nagrano ponad 100 osób. Odnaleziono jednak tylko 66. Prokuratura wie, że było ich znacznie więcej. – Falenta dysponuje dużą wiedzą, która może być dla niego niebezpieczna – mówi nam jeden z jego znajomych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA