fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Adwokaci aferzyści to margines - Trela o samorządzie adwokackim

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Chcemy unowocześnić nasz zawód, a wobec tych, którzy się do niego nie nadają, wyciągniemy konsekwencje – zapowiada prezes Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Jacek Trela w rozmowie z Pawłem Rochowiczem.

Głośno było o ostatnim zjeździe adwokatury, jak chyba nigdy wcześniej...

Jacek Trela: W latach 80. bywało jeszcze głośniej. Na przykład w 1983 r. zjazdowa uchwała krytykowała wprowadzenie stanu wojennego i z tego powodu została uchylona przez ówczesny Sąd Najwyższy.

Teraz oczywiście sytuacja jest zupełnie inna, ale też ścierają się różne poglądy na przyszłość kraju. Dlatego obecność na zjeździe zarówno prezydenta Andrzeja Dudy, jak i prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego wywołała emocje.

Jak pan odebrał przemówienie prezydenta? Jako głos w obronie niezależności adwokatury czy raczej napomnienie, by nie wychylać się politycznie?

Prezydent zaimponował mi dużą wiedzą o naszym zawodzie, jego tradycjach i wartościach. Wspominał o znaczeniu, jakim jest dla nas samorządność i niezależny aparat dyscyplinarny. Zaapelował też o obiektywne ocenianie faktów z naszej rzeczywistości społecznej i politycznej, ale nie odebrałem tego jako warunku zachowania naszej niezależności. Zresztą myślę, że my te fakty oceniamy obiektywnie. Na przykład w sprawie Trybunału Konstytucyjnego czy w ogóle wymiaru sprawiedliwości konsekwentnie podkreślamy wady prawne wprowadzanych rozwiązań, i to nie tylko tych z ostatnich miesięcy.

Czy do pana też dochodzą sygnały, że rząd chciałby ograniczyć niezależność zawodów zaufania publicznego, w tym ich tajemnicę zawodową i sądownictwo dyscyplinarne?

To wypaczyłoby sens tych zawodów. Tajemnica dotyczy przecież spraw nie tyle adwokatów, ile obywateli. Powierzają nam swoje sprawy w zaufaniu. To element rzetelnego wymiaru sprawiedliwości w państwie prawa.

A jeśli miałoby to służyć wyższym celom, np. ukróceniu oszustw podatkowych, afer gospodarczych czy w ogóle przestępczości?

To by była ślepa uliczka i wypaczanie wymiaru sprawiedliwości. Będę zawsze walczył z takimi zakusami. Mogę sobie wyobrazić chęci władz, by np. odebrać doradcom podatkowym taką tajemnicę w celu wykrywania nadużyć fiskalnych i zapełnienia budżetu. Nie oznacza to jednak, że takie rozwiązanie aprobuję. Są inne środki prawne, by ten cel osiągnąć. Tajemnica zawodowa adwokatów czy innych zawodów zaufania publicznego to mechanizm sprawdzony od lat i w różnych ustrojach.

Tylko że władze państwowe widzą sprawy reprywatyzacji w Warszawie i fałszywe zwolnienia lekarskie w Łodzi. Mogą powiedzieć: no proszę, nie radzicie sobie z dyscypliną zawodową, może lepiej upaństwowić postępowania dyscyplinarne.

Nie można mówić, że sobie nie radzimy. Sprawa łódzka jest świeża, a my już podjęliśmy działania, by uzyskać od prokuratury informacje dotyczące osób, którym postawiono zarzuty. Chcę podkreślić, że te działania podjął nie tylko rzecznik dyscyplinarny izby łódzkiej, ale też rzecznik dyscyplinarny całej adwokatury. Skuteczność tych postępowań zależy jednak w dużej mierze od tego, jak będzie z nami współpracowała prokuratura.

Czy powie pan koleżankom i kolegom: „pilnujmy się, bo ktoś tylko czyha na takie potknięcia"?

Większości adwokatów nie trzeba uświadamiać, że załatwianie fałszywych zwolnień jest nieetyczne. Ci, którzy tak postępują, szkodzą wizerunkowi całej adwokatury. W zbiorowości liczącej 20 tys. osób takie sytuacje mogą się jednak zdarzyć. Kiedyś, gdy było nas mniej i mieliśmy większy wpływ na to, kogo przyjmujemy do zawodu, takie sytuacje oczywiście zdarzały się rzadziej. Trzeba te sprawy wyjaśnić i wyciągnąć konsekwencje. Wiem jednak, że w tej sprawie były różne okoliczności i niektóre zwolnienia, np. z powodu choroby dziecka, mogły być uzasadnione. Lekarz sądowy, zwłaszcza jeśli nie jest pediatrą, nie bada takiego dziecka. Sprawa łódzka skłania zresztą do refleksji nad małą liczbą lekarzy sądowych. Przy Sądzie Okręgowym Warszawa Praga jest ich zaledwie trzech i niełatwo do nich dotrzeć. Nie chcę tym usprawiedliwiać fałszywych zwolnień, ale system lekarzy sądowych trzeba zreformować.

Łódź jest chyba dobrym przykładem na dwie prawdy o adwokaturze. Z jednej strony akcje społeczne, jak np. „Świadomy Mikołaj", uświadamiająca prawa konsumentów w okresie zakupów świątecznych. Z drugiej – kombinacje z poświadczaniem nieprawdy. To gdzie jest prawda?

Koledzy i koleżanki w Łodzi rzeczywiście starają się być blisko ludzi, zorganizowali wiele akcji pro publico bono, np. pomocy prawnej na rzecz osób głuchoniemych. Zresztą w różnych innych miejscach kraju też prowadzimy akcje społeczne, pomagając potrzebującym. Jestem przekonany, że to jest właśnie prawda o nas – jesteśmy tam, gdzie nas potrzebują. Przypadki naruszeń prawa i etyki się zdarzają, ale to margines. Może i głośny, ale margines.

Do NRA dostało się kilku młodych działaczy, którzy przeforsowali też uchwały zobowiązujące do unowocześnienia zasad wykonywania zawodu. Chodzi np. o liberalizację zasad reklamy. Czy te pomysły mają szansę na realizację?

To była inicjatywa nie tylko tych młodych kolegów i koleżanek, ale także moja, człowieka 60-letniego. (śmiech) Już w pierwszej połowie 2017 r. powinna nastąpić zmiana zasad informowania przez adwokata o swojej działalności i praktyce zawodowej. Oczywiście liczę też na świeże spojrzenie młodszych członków NRA również w innych sprawach.

Ostatnio opublikowaliśmy obszerny wywiad z prawnikiem, który opowiadał o prowadzonych sprawach sądowych. Mówił obrazowym językiem, mniej o przepisach, bardziej o informatyce, zjawiskach fizycznych i rzetelności obliczeń architektonicznych, bo tego dotyczyły sprawy, które prowadził. Tekst budził spore zainteresowanie, ale wielu prawników-internautów było oburzonych, że to autoreklama i że tego prawnika czeka postępowanie dyscyplinarne. Czy po zmianach wciąż będzie można spotkać takie myślenie?

Jeśli dziennikarz natrafia na prawnika, który ma sporo do opowiedzenia o ciekawych kazusach, to dlaczego taki wywiad miałby komukolwiek szkodzić? Oczywiście adwokat czy radca nie może w nim sugerować, że wszystkie sprawy wygrywa, ani ujawniać tajemnic klientów. Jeśli jednak opowiada o swojej pracy, w dodatku w przystępny sposób, to po prostu informuje o swoim zawodzie. Niewielu prawników to potrafi. Pamiętam, że w latach 70. telewizja nadawała programy o procesach karnych, a jednym z komentatorów był Tadeusz de Virion. Wówczas też padały zarzuty autoreklamy. Trudno było podejrzewać, by tak wybitny i znany adwokat karnista chciał sobie zdobyć klientów tymi występami. Należało to traktować jako działalność edukacyjną.

Promocja może się odbywać także w internecie, a on tworzy sytuacje bardziej skomplikowane. Widziałem reklamę pewnej znanej kancelarii na stronie z dowcipami o Stirlitzu. Może nawet bez wiedzy tej kancelarii.

Wszystkich sytuacji nie sposób przewidzieć. Zgadzam się jednak, że informowanie o swoim zawodzie nie powinno narażać nas na śmieszność. Taka promocja działalności nie powinna być też porównawcza, natrętna ani podawać informacji nieprawdziwych. Ważna jest również forma, bo np. zwisająca z okna brudna postrzępiona płachta z napisem „Adwokat 24h" nie świadczy dobrze o tym, kto się tak promuje. Myślę jednak, że nie możemy stawiać tamy obecności adwokatów w mediach, w tym w społecznościowych. Nie sądzę jednak, by wykupywanie komercyjnej powierzchni reklamowej w gazetach czy czasu antenowego w radiu i telewizji było dla adwokata opłacalne.

Co jeszcze się zmieni w zasadach wykonywania zawodu?

Chcemy znieść zakaz zajmowania stanowiska członka zarządu w spółkach prawa handlowego. Takie ograniczenie nie ma uzasadnienia. Dziś nie możemy się też umawiać z klientem na wynagrodzenie zależne wyłącznie od sukcesu w sprawie sądowej. To pogarsza naszą pozycję w konkurencji np. z kancelariami odszkodowawczymi. Nie powinno być też ograniczeń w zlecaniu wykonania niektórych usług innym podmiotom, np. doradcom podatkowym czy ekspertom rynku nieruchomości. Rynek oczekuje dziś kompleksowej obsługi prawnej, a ta z kolei wymaga udziału specjalistów z różnych dziedzin.

Tylko czy dopuszczenie do zasiadania w zarządach spółek nie jest zbytnim zbliżeniem do biznesu? Przecież w przypadkach warszawskiej reprywatyzacji adwokaci też zanadto zaangażowali się w interesy nieruchomościowe zamiast w reprezentowanie klientów.

Rzeczywiście granica między działalnością adwokacką a czysto biznesową jest delikatna. Uczestnictwo w zarządzie jest jednak kontrolowane, choćby przez radę nadzorczą. Sytuacje z Warszawy, o których pan wspomina, były inne, bo adwokaci sami skupowali roszczenia i nimi potem obracali albo wykorzystywali do występowania o odszkodowanie. Nie musieli w tym celu tworzyć spółek i zasiadać w ich zarządach.

Oprócz Warszawy i lukratywnych zleceń są też mniejsze ośrodki, w których dla adwokata duże znaczenie mają wynagrodzenia za obsługę z urzędu. Czego tacy adwokaci mogą od pana oczekiwać w tej kadencji?

Na pewno będziemy o tym rozmawiali z Ministerstwem Sprawiedliwości. Dzisiejsze stawki urzędowe, choć niby niedawno reformowane, w rzeczywistości mają już 14 lat. Reformy były niestety pozorne. Tymczasem świat dookoła się zmienił, także w sensie ekonomicznym, i minister nie może się zasłaniać szczupłością budżetu. To są przecież pieniądze dla obywateli, którym gwarantuje się pomoc prawną. Stawka rzędu 60 zł za poprowadzenie często skomplikowanej i długotrwałej sprawy nie zawsze wystarcza nawet na dojazd do sądu i parking. Za wcześnie mówić o moich konkretnych działaniach nakierowanych na ministerstwo, ale to oczywiście bardzo ważny problem, którym będę się zajmował.

Jaka będzie adwokatura za cztery lata, gdy będzie pan kończył kadencję?

Myślę, że nie tylko utrzymamy niezależność naszego zawodu, w tym sądownictwo dyscyplinarne, ale też wejdziemy w nowe obszary działalności. Chciałbym, by przepisy zagwarantowały przymus adwokacki w szczególnie skomplikowanych sprawach. Zresztą trwają prace nad zmianą procedury cywilnej w sądach – tak by sędzia ustalał z pełnomocnikami stron zakres sporu. To znacząco zwiększy rolę profesjonalnych pełnomocników i skróci postępowania w sądach. Skorzystają na tym wszyscy – adwokaci, państwo polskie i zwykli obywatele. Myślę też, że uczciwą, codzienną pracą udowodnimy, że jesteśmy godni zaufania, a udział w aferach to naprawdę margines.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA