fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

SN: Adwokat i radca nie odzyska pełnych kosztów dojazdu do sądu

123rf.com
Za przejazd do sądu pełnomocnikowi zwrócą wydatki na benzynę. Innych już nie.

Środowa uchwała Sądu Najwyższego przesądza niekorzystnie dla adwokatów i radców prawnych wieloletni spór, jak dalece refundować koszty ich dojazdu do sądu: do wysokości wydatku na benzynę (paliwo) czy też brać pod uwagę dodatkowo zużycie (amortyzację) auta, czy takie wydatki jak opłaty autostradowe.

Te dodatkowe wydatki uwzględnia rozporządzenie o tzw. kilometrówkach, które przewiduje ryczałtowe (wyższe) wynagrodzenie za korzystanie w podróży służbowej pracownika z własnego samochodu. I ono też bywało w sądach stosowane. SN teraz powiedział, że nie ma do tego podstaw.

Benzyna i zużycie

Kwestia wynikła w sprawie o zapłatę niewysokiej kwoty. Sąd rejonowy zasądził minimalne wynagrodzenie dla strony wygrywającej za udział pełnomocnika (600 zł), a odmówił refundacji za jego trzykrotny przejazd z Bydgoszczy do Torunia i z powrotem.

Za podstawę wyliczenia wydatku pełnomocnik wziął właśnie rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 29 stycznia 2013 r. o kilometrówkach, i liczbę kilometrów przemnożył przez stawkę przewidzianą dla pojazdu z silnikiem powyżej 900 cm.

Rozpatrując odwołanie, SO w Bydgoszczy nabrał wątpliwości, i zwrócił się do SN o ich rozstrzygnięcie. Ten nieraz się w podobnych kwestiach wypowiadał, w jednej ze spraw dopuścił np. refundację za przelot pełnomocnika na sprawę samolotem, gdyż, jak powiedział, nie musi to być najtańszy środek transport (IV Cz 109/12). Wątpliwości jednak zostały.

Zapłaci klient?

Jedno było przesądzone: przegrywający obowiązany jest zwrócić wygrywającemu koszty procesu niezbędne do celowego dochodzenia praw i obrony. I tę formułę z art. 98 k.p.c. powtórzył wczoraj SN w uchwale, która mówi, że kosztami przejazdu do sądu adwokata lub radcy są „koszty rzeczywiście poniesione". W krótkim uzasadnieniu sędzia SN Jacek Gudowski powiedział, że nie mogą to być stawki przewidziane dla podróży służbowych, nie ma bowiem żadnych racji, by rozporządzenie dotyczące podróży służbowych pracowników stosować do pełnomocników. Zatem kilometry razy benzyna – o amortyzacji auta sędzia nie wspomniał.

Praktycy sądowi uważają, że refundacja paliwa to za mało.

– Prowadziłem sprawę na Śląsku i musiałem jechać na dziesięć rozpraw – mówi Roman Nowosielski, adwokat z Gdańska. – Bez wątpienia taki kilometraż obniża wartość samochodu, prawnik wystawi więc za nią fakturę, a klient ten wydatek poniesie. Chociaż ma prawo do pełnego zwrotu kosztów procesu, który wygrał.

– Zgadzam się z SN, że nie ma postaw prawnych do sięgania po kilometrówkę, ale wykazanie kosztów przejazdu adwokata może się okazać dla sądu trudne i czasochłonne, choć to sprawa drugorzędna – wskazuje Marcin Łochowski, sędzia cywilny z SO w Warszawie. – Przydałby się jakiś model ryczałtowego ustalania tego wydatku.

sygnatura akt: III CZP 26/16

Opinia

prof. Maciej Gutowski, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu

Tak zwana kilometrówka ustalona przepisami rozporządzenia odnosi się do zwrotu kosztów pracownikowi w relacji z pracodawcą i określa maksymalne stawki możliwe do stosowania przez pracodawcę. Nie odnosi się ona do zwrotu kosztów w relacji pełnomocnik procesowy – klient. W praktyce problematyczne może być wyliczenie rzeczywiście poniesionych kosztów z uwzględnieniem takich wydatków, jak np. opłaty autostradowe (zwłaszcza winiety). Moim zdaniem możliwe jest wówczas – również w świetle komentowanej uchwały SN – analogiczne stosowanie zasad dotyczących „kilometrówki" do zwrotu kosztów pełnomocników procesowych, ponieważ te zasady służą właśnie do oszacowania kosztów rzeczywiście poniesionych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA