fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Administracja

Urząd mógłby być czynny dłużej, a urzędnicy pracować w bardziej elastycznych godzinach

Fotorzepa, Dominik Pisarek
Dr Cecylia Sadowska-Snarska: Przy zapewnieniu odpowiedniej organizacji pracy, urząd mógłby być czynny dłużej, a urzędnicy pracować w bardziej elastycznych godzinach.

Rz: Utarło się, ze praca w urzędzie sprzyja godzeniu życia rodzinnego z zawodowym. Czy to prawda?

Dr Cecylia Sadowska-Snarska: Nie zawsze. Mogłam się o tym przekonać realizując projekt „Programy Równowaga Praca – Życie jako instrument podtrzymania zatrudnienia i aktywizacji zawodowej młodych rodziców" w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego na lata 2014-2020. Jego celem jest wsparcie 20 organizacji z sektora publicznego w wypracowaniu Programów Równowaga Praca-Życie, obejmujących zestaw różnorodnych rozwiązań i działań, które organizacja może zaoferować swoim pracownikom, ułatwiających łączenie pracy z życiem pozazawodowym. Jego elementem jest diagnoza problemów.

Jakimi organizacjami się Pani zajmuje w ramach projektu?

To są urzędy pracy, domy pomocy społecznej, centrum kształcenia ustawicznego czy miejski ośrodek pomocy rodzinie. Jest wśród nich też Urząd Miejski w Suwałkach, przedszkola i żłobki. Przekrój jest więc różnorodny.

Co wynika z Państwa diagnozy?

Przede wszystkim to, że pracownicy oczekują uelastycznienia czasu pracy. Urzędy najczęściej pracują w sztywnych godzinach. To utrudnia życie zwłaszcza młodym rodzicom. Mają oni często problem w dotarciu na czas do pracy. Dziecko trzeba odwieźć do żłobka, przedszkola lub szkoły. Korki czy przedłużające się pożganie z małym dzieckiem może być źródłem dużego stresu. Pracownik, który się spóźnia, jest często napiętnowany.

Dla przykładu, w Wysokiem Mazowieckiem przedszkole jest czynne tylko do 15.30. Urząd jest zaś w poniedziałki czynny do 16.00. Jego pracownik co tydzień ma ten sam problem – jak zorganizować odebranie dziecka z placówki.

Przy zapewnieniu odpowiedniej organizacji pracy, urząd mógłby być czynny dłużej, a jego pracownicy pracować w bardziej elastycznych godzinach. To niedrogie rozwiązanie, a może znacznie ułatwić życie.

Zauważmy też, że przy sztywnych godzinach pracy, wyjście na przerwę, by załatwić prywatne sprawy, jest niemożliwe, bo pracownik nie będzie miał, kiedy tej godziny odpracować. Warto więc wprowadzić ruchomy, a jeśli to możliwe – zadaniowy czas pracy.

Czy to jedyny problem?

Oczywiście nie. W sektorze publicznym ogromnym problemem jest wsparcie pracowników w aspekcie zdrowia. Kontakt z klientami potrafi być bardzo wyczerpujący. A pracodawca nie ma najczęściej środków na pakiet medyczny czy tym bardziej – karnet na siłownię. Pracownicy, mając do wyboru, otrzymać takie benefity lub nieco wyższe wynagrodzenie, wybierają to drugie.

Ale z sytuacji jest wyjście. Wystarczy salę w urzędzie zaadoptować na salkę fitness, w której zajęcia będą prowadzone na zasadach wolontariatu. Część środków z funduszu świadczeń socjalnych powinna być jednak wykorzystywana na aktywność fizyczną i na aktywny wypoczynek. Taka inwestycja zaprocentuje.

A czy pracownicy chcieliby pracować w domu?

Tak, choć nie oczekują stałej pracy z domu, czyli telepracy. Chcieliby natomiast mieć możliwość wykonania części pracy koncepcyjnej w domu. Często w urzędzie jest głośno. Bardziej skomplikowane zadania wolą więc wykonywać w zaciszu domowym. Niestety, często robią to po godzinach. Przełożeni nie wliczają tego do czasu pracy. To błąd.

A z jakimi dobrymi praktykami się Pani spotkała?

Na przykład z organizacją siłowni na świeżym powietrzu. A urząd wojewódzki zorganizował pokój opieki nad dzieckiem. Mogą korzystać z niego i klienci, i pracownicy. Oczywiście nie jest to stała forma opieki, ale gdy przedszkole będzie nieczynne czy w innej sytuacji losowej, zatrudniony w urzędzie ma gwarancję, że jego dziecko nie pozostanie bez opieki. Ważne, by badać potrzeby zatrudnionych i wychodzić im naprzeciw. Dal przykładu, często nie ma sensu otwierać przyzakładowej placówki opieki nad dzieckiem w wieku do lat trzech, bo niewielu pracowników ma tak małe dzieci. Lepiej zakontraktować miejsca w żłobku, który już funkcjonuje. Ale tylko niektóre organizacje mogą sobie pozwolić na takie kontraktowanie czy nawet wygospodarowanie miejsca w urzędach na opiekę okazjonalną. W wielu urzędach nie ma nawet miejsca na pokój socjalny. Zatrudnieni muszą jeść drugie śniadanie przy biurku, czyli w miejscu, w którym przyjmują klientów. Odbija się to nie tylko na komforcie ich pracy, ale też na wizerunku urzędu.

Ale chyba są plusy pracy w urzędzie?

Oczywiście. W środowisku lokalnym praca w urzędzie w dalszym ciągu jest nobilitująca, kojarzona z prestiżem. Niemal wszyscy pracownicy mają umowy na czas nieokreślony, gwarantujące nieco większe bezpieczeństwo pracy, a przede wszystkim dochodów z pracy. Dobre relacje pracowników między sobą, jak i z przełożonymi rekompensują trud codziennej pracy.

— rozmawiała Katarzyna Wójcik

CV

Dr Cecylia Sadowska-Snarska – ekspert ds. rynku pracy, w tym budowy Programów Równowaga Praca-Życie, realizatorka ponad 20 projektów badawczych i badawczo-rozwojowych, których celem jest m.in. wypracowanie i wdrożenie instrumentów ułatwiających godzenie pracy zawodowej z życiem osobistym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA