fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

  • 25.08.2019

Sędziowie we własnej sprawie

Wojciech Czabanowski
archiwum prywatne
Ostatnią grupą, której zdaniem należy się przejmować w sporze o Trybunał Konstytucyjny, są prawnicy. Trudno również przypuszczać, by obiektywne było zdanie sędziów Trybunału, którzy wypowiadają się we własnej sprawie.

Nad Trybunałem Konstytucyjnym nie ma żadnej demokratycznej kontroli. Sędziów Trybunału nie wybieramy w wyborach powszechnych, nie odwołujemy, ani nie mamy żadnego nadzoru nad wykonywaną przez nich władzą. Nie jest to jedynie władza sądownicza. Trybunał – jak wszystkie sądy konstytucyjne na świecie – wkracza w kompetencje władzy ustawodawczej. Jego wyroki są często prawotwórcze. Jest to zatem instytucja niedemokratyczna, od której decyzji nie ma odwołania, a która ma władzę kształtowania prawa. Ponieważ zapisy konstytucji mają często charakter nieostry i wiele wniosków wyprowadza się z mglistych konstytucyjnych wartości czy ogólnych prawniczych pojęć, sytuacje gdy Trybunał tworzy prawo, nie należą do rzadkości.

Trybunał jest też wybitnie elitarną instytucją fachową. Wszyscy jego członkowie są reprezentantami jednego zawodu i stanowią elitę wśród jego przedstawicieli. Po objęciu stanowiska są też nieusuwalni. Jakby tego było mało, szeregowi członkowie Trybunału zarabiają więcej niż prezydent RP. Prezes Trybunału zarabia ponad 150% tego co głowa państwa. Takie dane jeszcze kilka dni temu było można bez trudu znaleźć w Internecie, ale zostały usunięte. Zapewne po to, by nie zniechęcić ludzi do protestów w obronie tej instytucji. Jaka racja stoi za tym, by sędziowie Trybunału zarabiali więcej od demokratycznie wybranej głowy państwa?

Nie ma też podstaw, by uważać, że Trybunał jest w jakimkolwiek sensie obiektywny. Dlaczego miałaby być obiektywna instytucja wybierana z jednej grupy – tak mocno uprzywilejowanej i oderwanej od społeczeństwa? Niepoddany demokratycznej kontroli sąd złożony z najbardziej prominentnych prawników ma być obiektywny? Głosić, że tak jest to zupełnie jak twierdzić, że rekrutująca się z dziedzicznych arystokratów rada królewska przemawia w imieniu całego narodu i nie kieruje się swoim własnym interesem, względnie swoim interesem stanowym.

I dlatego w sporze o Trybunał nie należy słuchać prawników. Trybunał to niekontrolowana demokratycznie instytucja złożona z prawników, która decyduje o polskim prawie. Wyobraźmy sobie, że jakaś inna zamożna i uprzywilejowana grupa dysponowałaby takim organem – wtedy nikt nie miałby wątpliwości, że coś jest nie tak. Co jakby na przykład istniał organ złożony z prezesów najpotężniejszych firm, który mógłby blokować uchwalane przez parlament prawa. Albo podobny organ złożony z generałów albo biskupów. Nie ma podstaw uważać, że akurat organ złożony z prawników – w przeciwieństwie do tamtych – będzie stał na straży dobra wspólnego. Chyba że sędziów wybieralibyśmy w wyborach powszechnych. Ale nie wybieramy. Dlatego pamiętajmy, że opinie prawników w sprawie Trybunału pochodzą prosto z punktu siedzenia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA