fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

11 listopada

Winnicki: Poturbowanym kobietom nie należą się przeprosiny

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jeśli przeprosiny by padły, to by znaczyło, że organizatorzy poczuwają się do odpowiedzialności za to, co się stało z tym kobietami - powiedział prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki. - Przyszły, żeby zrobić zadymę - dodał.

Winnicki, gość "Skandalistów", skomentował w ten sposób zdarzenie, do którego doszło podczas Marszu Niepodległości 11 listopada w Warszawie.

Grupka kobiet z organizacji Obywatele RP i ze Strajku Kobiet stanęła wówczas na trasie marszu, sprzeciwiając się wznoszonym tam hasłom: "Biała Europa", "Wszyscy różni, wszyscy biali".

Protestujące kobiety zostały wówczas poturbowane, kopane, oplute i znieważone. Jak twierdziły, ochraniająca marsz policja nie reagowała na takie zachowania sprawców.

W wydanym później oficjalnym komunikacie policja stwierdziła, że nie dopatrzyła się nieprawidłowości w działaniach policji, która zatrzymała wówczas grupę Obywateli RP jako biorących udział w nielegalnej demonstracji.

Zdaniem Roberta Winnickiego, szefa Ruchu Narodowego, kopanym i lżonym kobietom nie należą się przeprosiny ze strony organizatorów marszu. 

- Pytanie, po co one tam przyszły... żeby sprowokować zadymę - mówił Winnicki. Stwierdził, że pierwsza prowokacja miała miejsce już podczas południowej mszy przed rozpoczęciem marszu, więc prawdopodobnie te same osoby próbowały również zakłócić sam marsz.

Winnicki spytał też, czy "są obdukcje", które potwierdzałyby, że kobietom coś się stało. I dodał, że organizatorzy marszu mieli prawo usunąć z jezdni osoby zakłócające marsz.

Źródło: Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA