Paweł Jabłoński 19-04-2011
Gdy w gospodarce jest dobrze, tak jak to było w ubiegłym roku, to wszyscy są mili. Firmy chętniej podają wyniki, niektóre, wręcz po raz pierwszy ujawniają nam dane.
W tej edycji listy mamy wspaniałe przykłady wzrostu zysku o miliardy złotych, fenomenalne awanse na liście o kilkadziesiąt pozycji... Tak wygląda, niby pechowa, bo 13. edycja listy 500 największych firm. Po słabym ubiegłorocznym zestawieniu ta lista jest rekordowa. Mamy największą w historii wartość przychodów, największe zyski oraz przeciętną wielkość firm.
Do odrobienia pozostała jeszcze wycena naszych firmowych gigantów. Obecna, mimo że dużo wyższa od tej z poprzedniego roku, jest ciągle niższa od szacowanej przez nas w 2007 i 2008 roku. Lista pokazuje niestety jeszcze parę niekorzystnych zjawisk. Ciągle dominują na niej wielkie państwowe przedsiębiorstwa, byli (a czasami i obecni) monopoliści. Niepokojąca jest również ciągła koncentracja wielkich firm w paru miastach albo aglomeracjach. Warto spojrzeć na przygotowaną specjalnie mapę. Widać na niej, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba firm z listy, zarejestrowanych w Warszawie i województwie mazowieckim wzrosła o ponad 20 proc. Wyraźnie przybyło też firm w województwach dolnośląskim i wielkopolskim, ale w pozostałych regionach mamy zazwyczaj dramat.
Właściwie Warszawa zaczyna pożerać gospodarkę reszty kraju, wysysając z niej najlepszych ludzi, ale przede wszystkim podatki, płacone w mieście, w którym firma jest zarejestrowana. Jednak te niekorzystne zjawiska nie powinny zasłaniać faktu, że ubiegły rok dla firm był bardzo dobry. Co ważne, wiele wskazuje na to, że w tym roku będzie jeszcze lepiej.