Gazowe projekty to nie wszystko

Agnieszka Łakoma 16-02-2009, ostatnia aktualizacja 16-02-2009 01:57

Polskę czekają trudne rozmowy z Rosją, ale bez nich nie będzie stabilnych dostaw gazu. Rząd liczy, że w 2013 r., gdy powstanie port gazowy, dywersyfikacja stanie się faktem. Eksperci mają wątpliwości, czy uda się to zrobić tak szybko

Debata w redakcji „Rz.” na temat bezpieczeństwa dostaw gazu. Od lewej: Michał Szubski (prezes PGNiG), Maciej Woźniak (doradca premiera RP), Oleksander Motsyk (ambasador Ukrainy w Polsce), Jakub Kurasz (szef działu ekonomicznego „Rz”), Bogdan Pilch (wiceprezes Electrabel) i Igor Wasilewski (prezes Gaz System)

Źródło: Fotorzepa fot. Rafał Guz
  • Debata w redakcji „Rz.” na temat bezpieczeństwa dostaw gazu. Od lewej: Michał Szubski (prezes PGNiG), Maciej Woźniak (doradca premiera RP), Oleksander Motsyk (ambasador Ukrainy w Polsce), Jakub Kurasz (szef działu ekonomicznego „Rz”), Bogdan Pilch (wiceprezes Electrabel) i Igor Wasilewski (prezes Gaz System)
  • Dostawy bezpośrednio od Gazpromu i przez kontrolowaną spółkę RosUkrEnergo to główne źródła zaopatrzenia Polski. Sytuacja może się zmienić za pięć lat, gdy nawet 5 mld m sześc. gazu rocznie będzie docierać statkami i rurociągiem z Danii.