Sondaż "Rz"
Komorowski lekko w dół
W pierwszej turze kandydat PO notuje 47 proc. poparcia. Kandydat PiS utrzymuje stan sprzed tygodnia – 33 proc.
Kampania prezydencka weszła w nową fazę. Kandydaci zaprezentowali hasła, reklamówki i billboardy. Bronisław Komorowski kusi wyborców hasłem „Zgoda buduje” i opowieściami, z której części Polski pochodzi. Mimo tych zabiegów poparcie dla niego w ciągu tygodnia spadło o 3 punkty procentowe i wynosi dziś 47 proc.
Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu Komorowskiego, nie przejmuje się tym wynikiem. – W zależności od pracowni poparcie dla naszego kandydata jest raz wyższe, raz niższe, dlatego nie ekscytujemy się tym nadmiernie, tylko robimy swoje – komentuje.
Jej zdaniem zwycięstwo kandydata PO już w pierwszej turze wyborów cały czas jest możliwe. – Tym bardziej że kampania nabiera tempa – dodaje.
Jarosław Kaczyński, najgroźniejszy konkurent Komorowskiego, postawił na hasło „Polska jest najważniejsza”. W swojej reklamówce m.in. odwołuje się do polskiej historii. Te zabiegi na razie nie przybliżają go do zwycięstwa. Poparcie dla prezesa PiS nie drgnęło od tygodnia i wynosi 33 proc.
Politycy PiS pocieszają się, że rzeczywista różnica między ich kandydatem a politykiem PO jest dużo mniejsza.
– W wyborach zawsze uzyskiwaliśmy lepsze wyniki niż w sondażach – zaznacza Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS.
Politolodzy raczej stawiają jednak na zwycięstwo Komorowskiego. Różnią się tylko w ocenie, czy nastąpi to już w pierwszej czy dopiero w drugiej turze wyborów.
Według politologa Artura Wołka z PAN w kampanii niewiele się dzieje, więc nie ma szans na zasadniczą zmianę poparcia któregoś z kandydatów.
– A to oznacza, że dojdzie do drugiej tury, w której prawdopodobnie zwycięży Komorowski – prognozuje Wołek. – Bo w tych wyborach nie ma elektoratu, który prezes PiS mógłby do siebie przekonać przed drugą turą wyborów. W 2005 r. do wzięcia byli wyborcy Włodzimierza Cimoszewicza i Andrzeja Leppera. W tym roku z powodu polaryzacji sceny politycznej nie będzie kogo zagospodarować.
Kazimierz Kik z uniwersytetu w Kielcach również jest pewny wygranej kandydata PO.
– Komorowskiemu nie zaszkodziła ani katastrofa w Smoleńsku, ani powódź, ani drobne wpadki, których się nie ustrzegł – ocenia. – Gdyby nie powtórki z powodzi, to wygrałby te wybory już w pierwszej turze. Jednak nadejście drugiej i trzeciej fali powodziowej może doprowadzić do pogorszenia nastrojów społecznych i w konsekwencji do drugiej tury wyborów. Ale i tak wygra Komorowski.
Trzeci w prezydenckim wyścigu jest Grzegorz Napieralski. Kandydat SLD może dziś liczyć na poparcie 7 proc. badanych przez GfK Polonia. To o 3 punkty procentowe więcej niż przed tygodniem. Według Marka Wikińskiego, szefa sztabu wyborczego kandydata SLD, skokowy wzrost poparcia jest wynikiem ciężkiej pracy Napieralskiego.
– Grzegorz jest najbardziej pracowity ze wszystkich uczestników kampanii – chwali Wikiński. – Dlatego jesteśmy dobrej myśli. Walczymy o miejsce na podium i kilkanaście procent głosów.
Poparcie dla pozostałych kandydatów jest mniejsze niż błąd statystyczny i wynosi dla Waldemara Pawlaka 2 proc., a dla Janusza Korwin-Mikkego i Andrzeja Olechowskiego – 1 proc.
Marek Jurek, Andrzej Lepper, Kornel Morawiecki i Bogusław Ziętek mają poparcie bliskie zeru.
Druga tura wyborów prezydenckich
56 proc. - Bronisław Komorowski
39 proc. - Jarosław Kaczyński
Na którego kandydata Polacy chcą zagłosować w wyborach prezydenckich
Od miesiąca co tydzień GfK Polonia na zlecenie „Rz” bada poparcie kandydatów na prezydenta. Liderem naszych sondaży jest niezmiennie Bronisław Komorowski, którego popiera aktualnie 47 proc. badanych. Od drugiego w tym rankingu Jarosława Kaczyńskiego dzieli go14 punktów procentowych. To wystarczająco dużo, aby marszałek Sejmu mógł być pewny, że w pierwszej turze wyborów prezydenckich zdobędzie najwięcej głosów. Komorowskiego chętniej popierają kobiety i osoby z wyższym wykształceniem. Wyborcy kandydata PiS to częściej mężczyźni niż kobiety. Tylko co piąty sympatyk Kaczyńskiego ma wyższe wykształcenie. Telefoniczny sondaż zrealizowała GfK Polonia2 – 4 czerwca na grupie 1000 Polaków.













