Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Bałkany » Grecja

Grecja

Związki zawodowe rozpoczynają nową rundę walki z rządem

Piotr Jendroszczyk 21-02-2013, ostatnia aktualizacja 21-02-2013 01:23

Ostrzał biura szefa rządu, groźba zamordowania ministra finansów – to część nowej greckiej rzeczywistości

W Grecji związki zawodowe to państwo w państwie. Kraj liczy 11 mln mieszkańców, a liczne centrale związkowe mają w sumie 2,5 mln członków. Wczorajszy strajk generalny miał przypomnieć rządowi Antonisa Samarasa, że żarty się skończyły i nie powinien marzyć już o żadnych dodatkowych cięciach płac, podwyżkach podatków i innych podobnych działaniach.

Związki ostrzegają w sposób cywilizowany. Na razie, bo grożą walką do końca, jeżeli coś się nie zmieni na lepsze w kraju, który już szósty rok z rzędu doświadcza recesji, a bezrobocie wśród młodzieży wynosi 62 proc.

Innego rodzaju ostrzeżenia ślą mniej lub bardziej zorganizowane grupy marzące o wywołaniu w Grecji rewolucji skierowanej przeciwko znienawidzonym bankierom i skorumpowanym politykom.

– Domagamy się zaprzestania przymusowych wysiedleń mieszkańców z ich domów – napisali członkowie ugrupowania „Rewolucja Kreteńska" w liście do ministra finansów Jannisa Stournarasa. Dołączyli do niego nabój rewolwerowy, aby nie było wątpliwości.

Takich wątpliwości nie ma już premier Samaras, którego biuro w siedzibie ugrupowania Nea Dimokratia w centrum Aten ostrzelało niedawno dwu zakapturzonych osobników.

Jeden z pocisków wydłubano ze ściany pomieszczenia w budynku, a przed gmachem znaleziono później dziewięć łusek pistoletowych. Na tym nie koniec. Mnożą się telefoniczne ostrzeżenia o podłożonych bombach w centrach handlowych, a kilka ładunków wybuchowych znaleziono pod drzwiami mieszkań polityków i dziennikarzy.

– To zjawisko niepokojące, lecz błędem byłoby wyciąganie wniosków, że Grecja znajduje się w przeddzień rewolucji czy też wybuchu fali wewnętrznego terroru – dowodzi „Rz" George Tzogopoulos z ateńskiego think tanku Eliamep. Nie ma jednak złudzeń, że konsekwencje społecznego sprzeciwu mogą być tragiczne w skutkach. Wszystko zależy od determinacji rządu we wcielaniu w życie narzuconego przez wierzycieli programu oszczędnościowego z jednej strony i zdecydowaniu wierzycieli w dostarczaniu Grecji dalszych miliardów w formie kredytów i pomocy finansowej.

Zaledwie dwa miesiące temu Grecja uzyskała obietnice pomocy rzędu 54 mld euro od UE, Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Wizja bankructwa – a co za tym idzie pożegnanie się ze strefą euro – krajowi więc nie grozi. Ale jeszcze w tym miesiącu w Atenach pojawią się przedstawiciele tzw. trójki, czyli wymienionych wyżej wierzycieli.

Mowa jest już dzisiaj, że Grecja potrzebować będzie dodatkowych 9,5 mld euro. Sięgając do kieszeni trójka żąda jednak zawsze dokładnego dotrzymania umów.

W przypadku Grecji oznacza to bezwzględną redukcję zatrudnienia w sektorze publicznym, dalsze obniżki płac, emerytur i podwyżki podatków oraz przyspieszenie programu prywatyzacji.

To z kolei jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny związkom zawodowym. Artykuł 103 greckiej konstytucji gwarantuje pracownikom sektora publicznego „trwałe" zatrudnienie, co oznacza, że nikogo zwolnić nie można. Trudno to uczynić nawet w przypadku udowodnionej korupcji czy innego przestępstwa. Sprawami tymi zajmują się wprawdzie sądy, ale i specjalne komisje dyscyplinarne, w których związki mają swych przedstawicieli.

Ci zaś swych członków bronią zawsze do upadłego. – Nasze związki odmawiają uporczywie akceptacji rzeczywistości – mówi Stefanos Manos, były minister finansów. Nie obowiązują żadne procedury uzgadniania przez bosów związkowych decyzji o strajkach w postaci głosowania członków.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Policja udaremniła zamach na siedzibę greckiej partii rządzącej

Grecka policja udaremniła zaplanowany na sobotę zamach bombowy na siedzibę rządzącej partii Nowa Demokracja - poinformował minister ds. porządku publicznego i obrony cywilnej Wasilis Kikilias. >>
common