Jak obniżyć podatek dochodowy za 2013 rok

aktualizacja: 15.01.2013, 07:46
Foto: Rzeczpospolita, Paweł Gałka paweł gałka

Która forma opodatkowania jest najbardziej opłacalna, jak maksymalnie wykorzystać ulgi, kiedy pozbyć się mieszkania i na co wydać zarobione pieniądze – jeśli odpowiednio zaplanujemy swoje działania, możemy obniżyć obciążenia.

Fiskus systematycznie obcina nam przywileje, ale ciągle jeszcze zostało trochę sposobów na podatkowe oszczędności.

1. Zapłać mniej urzędowi za wynajem

Osoby, które zarabiają na wynajmowanych mieszkaniach, mogą się zdecydować na proste i niskie opodatkowanie ryczałtem.
Czasami jednak bardziej opłacają się zasady ogólne – podatek płacony od dochodu (czyli przychodu pomniejszonego o związane z wynajmem koszty).
Czas na podatkowe manewry mamy do 20 stycznia (a konkretnie do 21, bo 20 przypada w tym roku w niedzielę). Jeśli chcemy zmienić zasady rozliczania z urzędem, w tym terminie musimy go zawiadomić o swojej decyzji.
Jakie są zalety ryczałtu z najmu? Niski (tylko 8,5 proc.) podatek i mało formalnych obowiązków. Wprawdzie trzeba i tak rozliczać się w trakcie roku (miesięcznie albo kwartalnie) z fiskusem, ale nie trzeba prowadzić żadnych ewidencji.
Ryczałt płacimy od czystego przychodu, czyli czynszu przekazanego nam przez najemcę. Dla tych, którzy ponoszą wysokie koszty związane z wynajmowanym lokalem, może się to okazać nieopłacalne. W żaden sposób nie wykorzystają bowiem wydatków. Inaczej byłoby, gdyby rozliczali się według skali. Wtedy wydatki pomniejszają przychód, dzięki temu mamy mniejszy dochód i płacimy niższy podatek.
Przykład:
Pan Kowalski wynajmuje od dwóch lat mieszkanie. Wcześniej nie ponosił żadnych kosztów jego utrzymania (wszystkie opłaty odprowadzał najemca). Płacił więc 8,5-proc. ryczałt, gdyż ta forma mu się najbardziej opłacała. W tym roku zamierza przeprowadzić remont mieszkania. Zdecydował się więc na rozliczenie według skali podatkowej. Będzie mógł odliczyć koszty remontu, dzięki czemu zmniejszy dochód. Jeśli wydatki będą tak wysokie, że za cały rok wyjdzie mu podatkowa strata, będzie mógł ją odliczyć w następnych latach.
Osoby, które zajmują się najmem na większą skalę, powinny rozliczać się tak jak przedsiębiorcy (mają wtedy prawo do podatku liniowego).

2. Nie kredytuj fiskusa

Jeśli przewidujemy, że nasz roczny podatek będzie niższy niż suma płaconych na bieżąco zaliczek, możemy wnioskować o ich zmniejszenie.
Możliwość ograniczenia zaliczek mają zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorcy. Ci pierwsi mogą złożyć pracodawcy oświadczenie, w którym informują, że zamierzają rozliczyć się z małżonkiem bądź samotnie wychowywanym dzieckiem. Dzięki temu w zeznaniu rocznym wyjdzie im mniejszy podatek i nie ma sensu, żeby go nadpłacać w trakcie roku. Nadwyżkę odzyskaliby bowiem dopiero po złożeniu zeznania rocznego.
Przykład:
Pan Kowalski dobrze zarabia (dochody ma w drugim przedziale skali), natomiast pani Kowalska od roku nie pracuje. Rozliczają się wspólnie, dzięki czemu stawka podatku wynosi 18, a nie 32 proc. Aby zapobiec pobieraniu zaliczki według 32-proc. stawki, pan Kowalski złożył pracodawcy oświadczenie, w którym poinformował o zamiarze wspólnego rozliczenia i o tym, że żona najprawdopodobniej nie uzyska w tym roku dochodów. Pracodawca będzie mu więc pobierał zaliczkę w wysokości 18 proc. dochodu.
Zaliczki można obniżyć też na podstawie ordynacji podatkowej. Daje ona prawo do wystąpienia do urzędu skarbowego z wnioskiem o niepobieranie zaliczki przez płatnika. Warunkiem jest uprawdopodobnienie, że będzie ona niewspółmiernie wysoka w stosunku do należnego podatku.
Od 1 stycznia br. wzrosły też szanse na ograniczenie zaliczek przez osoby, które rozliczają się samodzielnie z fiskusem. Chodzi o przedsiębiorców oraz tych, którzy uzyskują przychody z najmu rozliczane na zasadach ogólnych. Jeśli wykażą we wniosku, że zaliczki będą wyższe od rocznego podatku, mogą zawnioskować o ich ograniczenie, a urząd musi się na to zgodzić (wcześniej była to decyzja uznaniowa).
Przykład:
Pan Kowalski jest właścicielem sporego mieszkania, które wynajmuje. Z fiskusem rozlicza się według skali podatkowej. Podpisał umowę z lokatorem do końca czerwca. Przez wakacje lokal ma stać pusty, a później chce go wyremontować. Poniesie w związku z tym duże koszty i podatek za cały rok będzie mniejszy niż płacony od dochodu z pierwszych miesięcy. Warto, aby od razu w styczniu złożył wniosek o zmniejszenie zaliczek, aby nie nadpłacać podatku.

3. Zaczekaj z umową sprzedaży

Czasami lepiej wziąć od kupującego nasze lokum zaliczkę, a z ostateczną umową się wstrzymać.
Jeśli od zakupu (lub wybudowania) mieszkania (domu) do jego zbycia minie pięć lat (licząc od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło nabycie), nie musimy w ogóle rozliczać się z fiskusem. Jeśli sprzedamy je szybciej, grozi nam spory podatek. Dlatego czasami warto zaczekać z ostateczną transakcją, tym bardziej że nieopodatkowana jest pobrana wcześniej zaliczka. Obowiązek rozliczenia się z fiskusem powstaje bowiem dopiero w momencie przeniesienia własności mieszkania.
Korzyści z przesunięcia transakcji pokazuje sprawa rozpatrywana przez Izbę Skarbową w Łodzi (interpretacja nr IPTPB2/415-323/12-5/JR). Z pytaniem o wykładnię przepisów zwróciła się właścicielka lokalu (kupionego w 2008 r.), która w 2012 r. zamierzała podpisać przedwstępną umowę sprzedaży i zainkasować 80 proc. ceny. Resztę ma dostać w 2014 r., wtedy też zostanie zawarty ostateczny akt notarialny. Nie zapłaci podatku, gdyż minie pięcioletni termin. Sama zaliczka nie jest natomiast przychodem.
Przykład:
Pan Kowalski kupił w 2008 r. dom. W tym roku chce go sprzedać i ma już nawet chętnego na zakup. Zbierze on jednak całą kwotę w drugiej połowie roku. Jeśli pan Kowalski zaczeka z podpisaniem umowy przenoszącej własność nieruchomości do przyszłego roku, nie będzie musiał na pewno płacić podatku (minie bowiem pięć lat od jej nabycia). Może natomiast jeszcze w tym roku zawrzeć umowę wstępną i pobrać od kupującego zaliczkę. Nie musi jej opodatkowywać.
Przypomnijmy, że o sposobie rozliczenia transakcji sprzedaży nieruchomości decyduje data jej nabycia. Jeśli kupiliśmy ją w latach 2007–2008, musimy wyliczyć dochód i zapłacić od niego 19-proc. podatek (chyba że przysługuje nam tzw. ulga meldunkowa). Podobnie jest z nieruchomościami nabytymi od 1 stycznia 2009 r., z tym że podatku można uniknąć, jeśli przeznaczy się pieniądze ze sprzedaży na cele mieszkaniowe.

4. Zainwestuj w cel mieszkaniowy

Można uniknąć podatku od zysku ze sprzedanej nieruchomości.
Sprzedaż mieszkania lub domu przed pięcioletnim terminem nie oznacza, że automatycznie musimy zapłacić fiskusowi daninę. Mamy bowiem prawo do zwolnienia – jeśli przeznaczymy pieniądze na cele mieszkaniowe.  Mamy na to dwa lata (liczone od końca roku, w którym doszło do transakcji).
Cele mieszkaniowe to m.in. zakup domu lub mieszkania, nabycie ziemi pod budowę domu, spłata kredytu mieszkaniowego, remont lokalu, adaptacja lub przebudowa nieruchomości na cele mieszkalne.
Przykład:
Pan Kowalski kupił w 2010 r. mieszkanie. W następnym roku sprzedał je z zyskiem. W zeznaniu rocznym zadeklarował, że przeznaczy pieniądze na cele mieszkaniowe. Ma na to czas do końca 2013 r. Jeśli wyda całą kwotę (np. na zakup mieszkania albo budowę domu), nie zapłaci daniny. Jeśli przeznaczy na cele mieszkaniowe tylko część pieniędzy, przysługuje mu częściowe zwolnienie.
Te zasady dotyczą nieruchomości nabytych po 1 stycznia 2009 r. Wtedy weszła w życie kolejna zmiana reguł rozliczania przychodów ze sprzedaży lokum (wcześniej obowiązywała tzw. ulga meldunkowa, a jeszcze wcześniej podobne do obecnego zwolnienie środków przeznaczonych na cele mieszkaniowe).

5. Odlicz koszty Internetu

Ulga na korzystanie z sieci przysługuje już tylko początkującym internautom. Ciągle jednak można na niej zaoszczędzić. Od 1 stycznia br. znacząco zmieniły się zasady korzystania z ulgi. Ci, którzy odliczali wydatki w poprzednich latach, po raz ostatni skorzystają z niej w rozliczeniu za 2012 r. Początkujący mają prawo do ulgi tylko przez dwa lata.
Osoby, które zaczęły przygodę z Internetem dopiero w zeszłym roku, powinny się zastanowić, jak rozplanować rozliczenie – tak aby maksymalnie wykorzystać limit odliczenia (760 zł rocznie).
Przykład:
Pan Kowalski w październiku zainstalował sobie w domu Internet.  W zeszłym roku zapłacił za użytkowanie sieci 100 zł. Wcześniej nie korzystał z odliczenia. Czy opłaca mu się wykazywać ulgę już w rozliczeniu za 2012 r.? Wydaje się, że nie. W zeznaniu za zeszły rok pomniejszy bowiem dochód tylko o 100 zł, a potem zostaje mu tylko 2013 r. na odliczenie ponoszonych w tym roku wydatków. W sumie odliczy więc przez dwa lata maksymalnie 860 zł (100 zł za 2012 r. i ewentualnie 760 zł za 2013 r.). Jeśli zaczeka z ulgą, może odliczyć wydatki za cały 2013 i 2014 r. (do 760 zł rocznie, czyli w sumie maksymalnie 1520 zł za dwa lata).
Odliczenie można też przenieść na małżonka albo innego domownika.
Przykład:
Państwo Kowalscy od kilku lat korzystają z Internetu w mieszkaniu. Wydatki do tej pory odliczał w swoim zeznaniu pan Kowalski. Po raz ostatni może to zrobić w rozliczeniu za 2012 r. W następnych zeznaniach (za 2013 i 2014 r.) ulgę może wykazać pani Kowalska – jeśli faktycznie poniesie wydatki na użytkowanie sieci. Podobnie będzie wtedy, gdy małżonkowie składali wspólne zeznanie, a wydatki na Internet wykazywał tylko jeden. Teraz można ulgę przenieść na drugiego.
Warto, aby na fakturze od operatora znalazły się dane osoby, która zamierza korzystać z ulgi (także wtedy, gdy zmiana dotyczy małżonków, którzy mają wspólnotę majątkową). Nawet jeśli będzie się to wiązało ze zmianą umowy z operatorem. Dzięki temu unikniemy bowiem niepotrzebnych sporów z fiskusem.
Pamiętajmy też,  że z ulgi mogą korzystać także osoby ponoszące wydatki na tzw. mobilny Internet (np. w telefonie komórkowym).  Odliczymy też koszt połączenia w kawiarence internetowej (udokumentowany rachunkiem bądź fakturą).

6. Policz, ile dają ci dzieci

Zmieniły się zasady rozliczania ulgi, warto więc się zastanowić, czy nie dopasować do nich formy opodatkowania. Rodziny wielodzietne mają prawo do wyższego odliczenia, tracą dobrze zarabiający rodzice jedynaków. Tak w skrócie można scharakteryzować obowiązujące od 1 stycznia br. zmiany w uldze na dzieci. Czy możemy jakoś zminimalizować ich niekorzystne skutki? Tak, mogą to zrobić osoby, które prowadzą firmy i mają prawo do wyboru formy opodatkowania.
Przykład:
Pan Kowalski ma jedno dziecko. Od kilku lat prowadzi działalność gospodarczą. Do tej pory odprowadzał podatek według skali, wyliczył bowiem, że dzięki odpisowi na syna zapłaci ostatecznie mniejszą daninę, niż płacąc podatek liniowy (wtedy nie ma bowiem prawa do ulgi). Okazało się jednak, że po zmianach nie przysługuje mu już (ze względu na wysokość dochodu) prawo do preferencji. W tym roku zdecydował się więc na podatek liniowy.
O zmianach w wysokości podatkowych odpisów pisaliśmy szczegółowo w „Rzeczpospolitej" z 11 stycznia br. Przykładowo, w tym roku z ulgi na jedynaka skorzystają małżeństwa, których łączny roczny dochód nie przekroczył 112 tys. zł. Podatek pomniejszą o 1112,04 zł.

7. Zwiększ koszty za autorskie prace

Artyści i twórcy mogą zaoszczędzić na podatku, jeśli założą działalność gospodarczą. Osoby korzystające z 50 proc. autorskich kosztów nie odliczą w tym roku więcej niż 42 764 zł. To skutek zmian w przepisach, które uderzają w najbogatszych twórców. Dla wielu z nich korzystniejsze może się okazać założenie działalności gospodarczej. Prowadząc firmę, można zaliczyć do kosztów związane z nią wydatki, np. na siedzibę, samochód, telefon, komputer, materiały biurowe i dydaktyczne. To wszystko może dać wyższe koszty niż 50 proc. z praw autorskich.
Przykład:
Pan Kowalski jest informatykiem. Do tej pory tworzył programy komputerowe dla swojego pracodawcy. Za przekazanie praw autorskich należały mu się 50-proc. koszty, o które zmniejszał swoje przychody. W  tym ogranicza go już limit 42 764 zł. Pan Kowalski wyliczył, że przechodząc na działalność gospodarczą, może naliczyć wyższe koszty podatkowe. Będzie bowiem amortyzował firmowy majątek (siedzibę, samochód) i opłacał bieżące wydatki (m.in. czynsz za siedzibę, połączenia telefoniczne, dojazdy).
Jest jeszcze jeden argument – prowadząc działalność gospodarczą, można się rozliczać za pomocą podatku liniowego. Załóżmy, że dobrze zarabiający twórca jest w drugim progu i płaci 32 proc. podatek według skali. Jeśli założy własną firmę, może odprowadzać niższą daninę. Stawka podatku liniowego wynosi bowiem 19 proc.  niezależnie od wysokości dochodu (o tym, czy zawsze się opłaca, piszemy dalej).

8. Pomyśl o przejściu na samozatrudnienie

Przejście z etatu na działalność gospodarczą może dać spore korzyści podatkowe. Szczególnie tym, którzy dobrze zarabiają. Samozatrudnienie (czyli założenie firmy i współpraca z byłym szefem) przyniesie z reguły zyski obu stronom. Pracodawca np. nie musi już finansować składek ZUS pracownika. A ten – prowadząc własną działalność gospodarczą – z reguły też zapłaci mniejsze niż na etacie.
Gdy zostanie przedsiębiorcą, będzie mógł też odliczyć od przychodu wydatki związane z firmą – na siedzibę, samochód, telefon. Pracownikowi przysługują natomiast tylko niskie koszty ryczałtowe.
Właściciel firmy ma też prawo wybrać podatek liniowy, czyli 19-proc. stawkę niezależnie od wysokości dochodu (na skali mamy dwie stawki – 18 i 32 proc.). Nad tą formą rozliczenia powinny się zastanowić osoby, które mają przynajmniej około 100 tys. zł dochodu rocznie. Jednak nawet wtedy podatek liniowy może okazać się dla nich niekorzystny, jeśli korzystają z ulg, np. rozliczenia z małżonkiem albo odliczenia na dzieci (liniowcy nie mają bowiem prawa do większości przywilejów).
Przedsiębiorca, który zdecyduje się na stawkę liniową, może tylko pomniejszyć dochód o składki na ubezpieczenia społeczne, a podatek o składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Będzie mógł też podzielić się w zeznaniu rocznym 1 proc. swojego podatku.
Trzeba jednak pamiętać, że podatku liniowego nie można opłacać w tym roku, w którym robimy dla byłego pracodawcy to samo co na etacie. Jeśli więc ktoś rozwiąże umowę o pracę w styczniu, stawkę liniową będzie mógł wybrać dopiero w 2014 r. Możemy się jednak na nią zdecydować od razu, jeśli nie współpracujemy ze swoim byłym pracodawcą albo też robimy dla niego co innego niż w czasie stosunku pracy.
Przykład:
Pani Kowalska pracowała jako sekretarka w kancelarii podatkowej. W lutym zdobyła uprawnienia doradcy podatkowego i założyła własną firmę. Usługi doradcze będzie świadczyła m.in. na rzecz byłego pracodawcy. Nie wyklucza to jednak opodatkowania stawką liniową, ponieważ czym innym zajmowała się, pracując w kancelarii.
Samozatrudniony musi też uważać na zasady współpracy z byłym pracodawcą. Urząd skarbowy może bowiem sprawdzić, czy osoba zmieniająca stosunek pracy na własną działalność nadal nie zachowuje się jak klasyczny pracownik. Jeśli tak jest, fiskus może przekwalifikować jego przychody na wynagrodzenie ze stosunku pracy, na czym z reguły straci. Nie będzie miał bowiem prawa do wyższych kosztów, nie skorzysta ze stawki liniowej i na dodatek może zapłacić wyższe składki na ubezpieczenie. Problemy będzie miał też kontrahent, urząd może go obciążyć odpowiedzialnością za niepobrane zaliczki na podatek.
Jeśli jednak z umowy o współpracę wynika, że samozatrudniony to niezależny i odpowiadający za swoje działania przedsiębiorca (i tak jest w rzeczywistości), ryzyko jej zakwestionowania przez fiskusa jest niewielkie.

9. Wybierz najlepszą formę rozliczenia

Skala podatkowa, stawka liniowa, ryczałt, karta – taki wybór mają osoby, które zdecydują się założyć własną firmę.
Co do zasady przedsiębiorca ma te cztery możliwości. Najprostsza forma rozliczenia to karta podatkowa – danina płacona w stałej wysokości niezależnie od wysokości obrotów. Na pewno jest korzystna dla osób o wysokich dochodach. Jeśli interesy nie idą, przedsiębiorca straci na tej formie rozliczenia.
Łatwy też jest ryczałt – podatek odprowadzamy od przychodu. Opłaca się przedsiębiorcom, którzy mają duże przychody i małe koszty. Tak może być w branży budowlanej, gdzie wykonawcy sprzedają głównie robociznę, a także w innych branżach, gdzie są wysokie marże.
Nie wszyscy jednak mogą skorzystać z uproszczonych wariantów rozliczeń. Tym, którzy nie mają takiej możliwości, pozostaje ustawa o PIT i rozliczenie według skali podatkowej albo – dla tych najlepiej zarabiających – podatek liniowy. Która forma jest najkorzystniejsza? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pierwsze, co musi zrobić świeżo upieczony przedsiębiorca, to symulacja przychodów i kosztów. I na jej podstawie powinien obliczyć w przybliżeniu dochód.
Głównie od  jego wysokości zależy to, czy zdecydować się na podatek liniowy, zostać na skali czy też nie zawracać sobie głowy papierkową robotą i odprowadzać daninę w zryczałtowanych formach. Nie można jednak przy nich odliczyć kosztów działalności. Przedsiębiorca rozliczający się ryczałtowo musi zapłacić podatek nawet wtedy, gdy jego koszty są wyższe niż przychody. Natomiast właściciel firmy rozliczający się na zasadach ogólnych w takiej sytuacji wykaże stratę. Może o nią pomniejszyć dochód uzyskany w następnych latach (stratę wolno odliczać przez pięć lat, z tym że w jednym roku maksymalnie połowę).
Dlatego przedsiębiorcy, którzy sporo inwestują w firmę albo ponoszą duże wydatki na zakupy towarów, powinni się zastanowić nad rozliczeniem na podstawie ustawy o PIT (czyli z uwzględnieniem kosztów działalności).
Nie powinni jednak zapominać, że wybierając zamiast skali podatek liniowy, rezygnują z większości ulg.  19-proc. stawka liniowa może natomiast być opłacalna – bez względu na utratę praw do niektórych preferencji – dla  najlepiej zarabiających. Pamiętajmy jednak, że ten sposób rozliczenia nie przysługuje menedżerom.
Przykład:
Pan Kowalski prowadzi firmę usługową. W poprzednich latach opłacało mu się odprowadzać podatek liniowy, bo miał wysokie dochody. Ten rok zapowiada się skromniej, główny kontrahent rozwiązał z panem Kowalskim umowę, a inni negocjują obniżenie stawek. Uznał więc, że korzystniej będzie dla niego wybrać rozliczenie według skali podatkowej.
Osoby zakładające firmę muszą poinformować fiskusa o wyborze formy rozliczenia (robi się to już we wniosku CEIDG-1). Powinni to także zrobić przedsiębiorcy, którzy chcą zmienić w tym roku sposób opodatkowania (mają czas do 21 stycznia). Nie muszą się kontaktować z urzędem ci, którzy chcą kontynuować formę rozliczania, np. już wcześniej płacili ryczałt i nie zamierzają tego zmieniać.

10. Dopasuj zaliczki do sytuacji

Przedsiębiorcy, którego dochody rosną, opłaca się wybrać uproszczoną formę odprowadzania zaliczek.
Jeśli się na nią zdecyduje, płaci zaliczki przez cały rok w stałej wysokości. Ten przywilej przysługuje jednak tylko już działającym firmom, które wykazały dochód w zeznaniu rocznym złożonym w ubiegłym roku (lub dwa lata temu). Ten dochód jest podstawą wyliczenia kwoty należnej fiskusowi.
Jeśli przedsiębiorca ma progres w zarobkach, wybór uproszczonej formy spowoduje, że w ciągu roku będzie płacił fiskusowi mniej, niż gdyby naliczał zaliczki od bieżącego dochodu.
Przykład:
Pan Kowalski od kilku lat prowadzi działalność gospodarczą. Na początku sporo inwestował w firmę i miał niewielkie dochody. W tym roku spodziewa się większego zysku. Zdecydował się na uproszczoną formułę odprowadzania zaliczek. Dzięki temu będzie je płacił od dochodu za 2011 r. (kiedy jego zarobki były niższe). Różnicę między zaliczkami a podatkiem od faktycznego dochodu z 2013 r. musi zapłacić do końca kwietnia 2014 r.
Wybór uproszczonych zasad może natomiast spowodować nadpłacenie podatku u przedsiębiorców, których dochody spadają.
Na decyzję o wyborze uproszczonych zaliczek mamy czas do 20 lutego. Zawiadomienie do urzędu skarbowego muszą jednak składać tylko ci przedsiębiorcy, którzy chcą zmienić sposób rozliczenia.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE