Prawo budowlane
Świadectwa energetyczne dadzą wiele korzyści finansowych i ekologicznych
Certyfikaty energetyczne dla budynków można przyrównać do okresowych świadectw badań urządzeń technicznych. Certyfikacja zmniejszy wydatki na eksploatację budynków, a w dłuższej perspektywie wpłynie na globalne obniżenie zużycia energii, tym samym na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.
Rz: Do czego jest potrzebne świadectwo energetyczne?
Jerzy Wierzbowski: Świadectwo będzie pełnić zasadniczą rolę w systemie oceny charakterystyki energetycznej budynku. Będzie dokumentem określającym jakość budynku czy mieszkania z punktu widzenia zapotrzebowania na energię. A z tego zapotrzebowania wynikają ponoszone z miesiąca na miesiąc i z roku na rok koszty.
Jaki wpływ będą miały świadectwa energetyczne na ceny nieruchomości?
Ich wprowadzenie umożliwi ocenę budynku pod względem kosztów eksploatacji. Dostarczy informacji, które do tej pory nie były na ogół dostępne i w związku z tym nie były brane pod uwagę. Obiekty o niskim zapotrzebowaniu na energię, tzn. takie, w których straty energii będą niskie, będą mogły uzyskiwać na rynku nieruchomości ceny wyższe niż budynki, których oszacowane koszty eksploatacji będą, na skutek niedostatecznie efektywnego użytkowania energii, wysokie. Charakterystyka energetyczna ma także istotny wpływ na komfort użytkowania pomieszczeń w budynkach. Chodzi nie tylko o temperaturę wewnętrzną, ale i np. o wymianę powietrza, a w obiektach użyteczności publicznej – warunki oświetleniowe. Także dlatego nabywcy i najemcy powinni mieć zapewniony dostęp do danych charakteryzujących jakość energetyczną budynku.
Jakie jeszcze będą dodatkowe efekty wprowadzenia obowiązkowej certyfikacji budynków?
System oceny charakterystyki energetycznej budynków powinien motywować projektantów, deweloperów oraz zarządców nieruchomości do traktowania energooszczędności jako niezbędnej cechy projektowanych budynków. Że tak może być, świadczą m.in. prace Dolnośląskiej Agencji Energii i Środowiska. Prowadzona przez nią pilotażowo certyfikacja mieszkań i domów wprowadziła nowe mechanizmy do procesu inwestycyjnego. Stała się częścią strategii marketingowej deweloperów działających w rejonie Wrocławia i nie jest przez nich traktowana jako przymus prawny. Współpraca specjalistów reprezentujących wspomnianą agencję z deweloperami przyniosła znaczną poprawę standardów energetycznych projektowanych domów. Ograniczenie zużycia energii w nowych budynkach, a więc i zmniejszenie kosztów eksploatacyjnych związanych z zapotrzebowaniem na energię, zwłaszcza na ciepło, sięgało w objętych pracami obiektach od 20 do nawet 60 procent. Dotyczyło to obiektów nowych, oddawanych do użytku.
Czy certyfikacja będzie trudniejsza w przypadku budynków i mieszkań nowych czy używanych?
Świadectwo energetyczne dla budynku nowego będzie uzupełnieniem, rozszerzeniem jego projektu budowlanego. Trudności sporządzania świadectw będą oczywiście wzrastały wraz z ewentualnym skomplikowaniem technicznym budowli, stosowaniem nietypowych rozwiązań konstrukcji i systemów instalacyjnych.
W przypadku budynków już użytkowanych mogą się pojawiać kłopoty wynikające z braku dokumentacji technicznej (zwłaszcza dla obiektów starszych), brak danych nt. szczegółowych rozwiązań, użytych materiałów itp.
W ustawie znalazły się ważne dla certyfikacji mieszkań postanowienia, że w przypadku budynków ze wspólną instalacją grzewczą świadectwo charakterystyki energetycznej sporządza się wyłącznie dla budynku, a w innych przypadkach także dla lokalu mieszkalnego najbardziej reprezentatywnego dla danego budynku. Pozwoli to znacznie ograniczać liczbę obowiązkowych świadectw energetycznych.
Od początku przyszłego roku wszystkie nowe budynki oraz te podlegające obrotowi i ewentualnie mieszkania używane będą musiały przejść proces certyfikacji. Czy są podstawy, aby sądzić, że start będzie trudny?
Sądzę, że deweloperzy, inwestorzy i nabywcy, zwłaszcza ci, którzy planują przekazanie inwestycji w pierwszym kwartale 2009 r., kiedy to wdrażanie systemu certyfikacji będzie się dopiero rozpoczynało, a liczba osób upoważnionych do jej prowadzenia i z odpowiednim doświadczeniem praktycznym będzie jeszcze mała, mogą mieć kłopoty. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że wszyscy uczestnicy opisywanego procesu będą się, mniej lub bardziej, uczyli na błędach. W nowy system i w posługiwanie się nowym rodzajem dokumentów będzie się musiało wdrożyć wiele osób, m.in. także rzeczoznawcy majątkowi ds. nieruchomości i notariusze.















