REKLAMA

Prawo budowlane

Inspektorzy nagminnie łamią przepisy

Michał Cyrankiewicz 14-07-2009, ostatnia aktualizacja 14-07-2009 06:20

Dom postawiony bez wymaganego pozwolenia trzeba rozebrać. Oczywiście samowolę można zalegalizować po spełnieniu ustawowych warunków. Decyduje o tym powiatowy nadzór budowlany, który najlepiej niestety nie funkcjonuje

Kiedy zatem można nielegalnie postawiony budynek zalegalizować? Pierwszą możliwość daje sytuacja, w której postawiony obiekt jest zgodny z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, czyli z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Drugą jest sytuacja, w której budowa jest zgodna z ustaleniami ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (na terenach, gdzie planu miejscowego brak).

Jeżeli zachodzą wymienione przesłanki, to nadzór budowlany wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych, nakładając w nim na inwestora obowiązek przedstawienia wydanego przez wójta zaświadczenia o zgodności budowy z ustaleniami planu albo ostatecznej decyzji o warunkach zabudowy terenu. Inwestor musi także ponieść opłatę legalizacyjną. W wysokości ustalonej na podstawie przepisów dotyczących kar (art. 59f ust. 1 prawa budowlanego). Stawka opłaty podlega pięćdziesięciokrotnemu zwiększeniu.

Tak w wielkim skrócie wygląda procedura legalizacyjna, której prawidłowe prowadzenie było przedmiotem badania Najwyższej Izby Kontroli. Niestety, wyniki kontroli nie są korzystne dla powiatowych inspektoratów nadzoru budowlanego.

Terminów trzeba dotrzymywać

Najwyższa Izba Kontroli w opublikowanym 29 czerwca raporcie oceniła działalność powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego negatywnie. Odnosi się to zarówno do prowadzonych postępowań legalizacyjnych, jak i do postępowań egzekucyjnych w tym zakresie. Nieprawidłowości wytknięte przez NIK to przede wszystkim prowadzenie postępowań legalizacyjnych z naruszeniem terminów wynikających z przepisów prawa budowlanego oraz z ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Inspektorzy nadzoru zaniżali również, bez żadnego uzasadnienia, opłaty legalizacyjne. Nierealizowali też obowiązku zawiadamiania organów ścigania (prokuratury) o przypadkach wznoszenia obiektów budowlanych bez uzyskania stosownych zezwoleń.

Powiatowi inspektorzy decyzję o wstrzymaniu robót podejmowali bez sprawdzenia, czy pozwala na to stan prawny budowy. W szczególności nie sprawdzano, czy inwestycja jest zgodna z przepisami o planowaniu przestrzennym ani czy spełnia wymagania techniczno-budowlane, co jest warunkiem rozpoczęcia legalizacji. Tak było m.in. w Grodzisku Mazowieckim, gdzie miejscowy PINB w 48 przypadkach na 51 postępowań nie sprawdził, czy budowy spełniają wymagania prawne.

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli inspektorzy wykazywali się ponadto nadmierną pobłażliwością dla inwestorów w sprawach opłat legalizacyjnych. Przejawiała się ona m.in. w wydawaniu decyzji legalizacyjnych bez wiedzy o tym, czy stosowne opłaty zostały w ogóle wniesione.

Opłaty pobierać...

Częste były również przypadki, w których opłaty te były pobierane w zaniżonej wysokości. Jako najbardziej drastyczny przykład takiego działania izba przytacza przypadek łódzkiego PINB, który zaniżył opłatę za legalizację pawilonu handlowego aż o 350 tys. zł. Dlaczego? Po prostu pawilon handlowy został zaliczony do innej kategorii obiektów. Zamiast zaliczyć go do kategorii XVII obejmującej budynki gastronomii, handlu i usług, został on zaliczony do kategorii III, w której mieszczą się inne niewielkie obiekty, jak: domki letniskowe, dwustanowiskowe garaże czy budynki gospodarcze.

Niektóre inspektoraty podejmowały również decyzje o rozłożeniu opłat legalizacyjnych na raty, do czego nie są upoważnione. Decyzja w tych sprawach należy bowiem do właściwego wojewody. Ponadto – jak wynika z raportu NIK – rozkładając opłatę na raty, nie pobierały opłat prolongacyjnych wynikających z § 11 pkt 2 rozporządzenia MF z 22 sierpnia 2005 r. (DzU nr 165, poz. 1373). Kontrola stwierdziła również rozbieżności w rejestrach opłat w zakresie wysokości kwot wniesionych opłat legalizujących pomiędzy powiatowymi inspektoratami nadzoru budowlanego a właściwymi wojewodami. W ocenie NIK brak informacji o terminach i wysokości opłat wniesionych uniemożliwiał rzetelne prowadzenie postępowań, w tym terminowe egzekwowanie obowiązków od inwestorów. Ma to szczególne znaczenie, ponieważ wniesienie opłaty w terminie jest warunkiem wydania decyzji legalizacyjnej.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Miliony za nielegalnie wybudowany dom

Legalizacja samowoli budowlanej będzie o wiele droższa. Opłata ma być równa połowie wartości budynku. Zmiany znalazły się w założeniach do projektu prawa budowlanego >>