Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Czas kalkulacji strategicznych

Czy USA znajdš w Rosji antychińskiego sojusznika? Na zdjęciu: Władimir Putin i Barack Obama, Los Cabos (Meksyk), 18 czerwca 2012 r.
AFP
Wygrana prezydenta Baracka Obamy przypieczętowuje proces fundamentalnych przetasowań w polityce zagranicznej amerykańskiego supermocarstwa. Œwiadomoœć tego stanu rzeczy musi w roku 2013 prowadzić do trzeŸwych, opartych na realnych przesłankach, kalkulacji dotyczšcych podstaw naszego sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi – uważajš eksperci Fundacji Republikańskiej.
Z perspektywy bezpieczeństwa Polski najważniejszymi trendami drugiej kadencji prezydenta Obamy będš zarówno proces dalszej reorientacji amerykańskiej polityki w stronę Pacyfiku, jak i zwrócenie się w stronę wewnętrznych problemów gospodarczych, kosztem angażowania się w rolę œwiatowego hegemona. Reorientacja amerykańskiej polityki będzie się przejawiać w budowie sojuszy regionalnych majšcych zrównoważyć wzrost potęgi Chin, oraz – jeœli tylko budżet na to pozwoli – przemieszczeniu amerykańskich jednostek wojskowych w obszar tej wielkiej rywalizacji. Wymienione dwa trendy będš zmuszały Amerykanów do zezwolenia graczom w innych regionach na wypracowanie własnych układów stabilizacji, opartych na sile państw w danym regionie. Innymi słowy, tam, gdzie poprzednio Amerykanie podjęliby wojskowš lub dyplomatycznš interwencję, często nie będš tego w przyszłoœci robić, aby nie zużywać swoich szczuplejšcych sił.

Chińskie wyzwanie

Pierwsze oznaki nowego podejœcia widać już w przypadku stosunku do wojny domowej w Syrii, a częœciowo także wobec wydarzeń w Iranie i Gruzji. Wcišż nie jest jasne, czy redukujšc swojš obecnoœć, Stany Zjednoczone zadbajš o ustanowienie i umocnienie swoich regionalnych „żandarmów”, tak aby zwiększyć swoje szanse na „powrót” w sprzyjajšcych warunkach. Te procesy zmieniš w najbliższych latach w sposób zasadniczy otoczenie geopolityczne Polski. Należy zakładać, iż mogš one wykraczać w czasie znacznie poza kadencję aktualnej administracji amerykańskiej, ponieważ będš odzwierciedlać nowy, kształtujšcy się porzšdek œwiatowy.
Reorientacja na Pacyfik nie jest tylko wyborem Ameryki, czy kaprysem Obamy, ale strategicznš koniecznoœciš Z perspektywy interesów Stanów Zjednoczonych pragnšcych utrzymać globalne przywództwo w ramach œwiatowej architektury bezpieczeństwa zaprojektowanej i gwarantowanej przecież przez nie same zwrot w kierunku Pacyfiku wydaje się być uzasadniony. Można nawet stwierdzić, że nastšpił on bardzo póŸno. Na tyle póŸno, że w międzyczasie potężniejšce Chiny osišgnęły siłę gospodarczš, a częœciowo także wojskowš, mogšcš zagrozić wypchnięciem interesów amerykańskich z Azji Południowo-Wschodniej i zachodniego Pacyfiku. Co więcej, chińska aktywnoœć może zachwiać fundamentami amerykańskiego przywództwa na œwiecie. Państwo Œrodka podjęło ostatnio działania mogšce podważyć zaufanie do dolara jako do głównej waluty wymiany handlowej œwiata. Jednoczeœnie Chiny rozwinęły technologie i zdolnoœci obronne mogšce zakwestionować panowanie US Navy nad głównymi morskimi szlakami handlowymi Azji. W tym czasie Amerykanie zajęci wojnami przeciwpartyzanckimi i politykš na Bliskim i Œrodkowym Wschodzie zaniedbali wysiłki majšce na celu utrzymanie hegemonii nad obszarem, który będzie decydował o utrzymaniu ich globalnej pozycji w najbliższych dekadach. Koncentrujšc się na walce z Talibanem i powstańcami w Iraku, mniejszy nacisk położyli także na budowę takich zdolnoœci bojowych (niszczenie wrogich systemów rozpoznawczych, precyzyjne uderzenie na daleki zasięg, przełamanie obrony powietrznej), które sš konieczne dla pokonania w bitwie powietrzno-morskiej przeciwnika tej klasy co Chiny. Reorientacja na Pacyfik nie jest zatem tylko wyborem Ameryki czy kaprysem Obamy, ale strategicznš koniecznoœciš. Co więcej, wielu komentatorów sympatyzujšcych z republikańskš opozycjš zarzuca ekipie Obamy zbyt małš konsekwencję w realizacji tej zmiany. Ich zdaniem mamy tu do czynienia z parawanem, za którym dokonuje się wycofywanie z Europy i Azji Œrodkowej. Wycofywane oddziały sš rozwišzywane, zamiast być przeniesionymi w rejon zachodniego Pacyfiku. Deklarujšc, już jawnie od stycznia 2012 roku, rywalizację strategicznš z Chinami Amerykanie wcale nie sš więc pewni, że w dłuższej perspektywie jš wygrajš i przekonajš Chińczyków do akceptacji aktualnego ładu œwiatowego.

Zmiana poziomu ambicji

Najbardziej doniosłym wyrazem reorientacji w polityce obronnej Stanów Zjednoczonych jest zmiana tzw. poziomu ambicji. Do tej pory, przez dekady, poziom ten okreœlała zdolnoœć do wygrania dwóch dużych wojen jednoczeœnie. Od stycznia br. siły zbrojne USA majš się przygotowywać na wygranie jednej dużej wojny, i co najwyżej powstrzymanie przeciwnika w drugiej wojnie o tej samej skali. Ta zmiana wynika z największego kryzysu gospodarczego od lat 30. XX wieku oraz niebotycznych rozmiarów deficytu i zadłużenia. Nieuniknione sš zatem redukcje w budżecie Pentagonu. Choć obowišzujšce na chwilę obecnš cięcia w budżecie wojskowym nie obniżš go do poziomu poniżej wydatków przed 11 wrzeœnia 2011 roku, to procentowo będš największe od końca drugiej wojny œwiatowej.
Te oszczędnoœci, jeœli zostanš połšczone z implementacjš opracowywanej „pod Chiny” koncepcji bitwy powietrzno-morskiej, spowodujš istotne osłabienie inwestycji w komponent lšdowy amerykańskich sił zbrojnych. W przypadku konfliktu w Europie, USA nie będš w stanie wzišć na siebie głównego ciężaru walk na lšdzie. Będš w stanie pełnić rolę co najwyżej czynnika wspierajšcego, poprzez uderzenia z powietrza i morza, a może tylko poprzez dostarczenie danych wywiadowczych czy wsparcie logistyczne. Ta sytuacja może jednak przybrać jeszcze bardziej pesymistyczny obrót, jeœli proponowany przez administrację Obamy poziom cięć nie otrzyma przed styczniem 2013 roku aprobaty większoœci Kongresu. Wówczas amerykańskiej armii grozi sekwestracja, czyli systemowe cięcia kosztów bez względu na to, jakich pozycji będš one dotyczyć. Wielkš niewiadomš jest wpływ opisanych wyżej procesów na przyszłoœć relacji Waszyngtonu z Rosjš. Z jednej strony, logiczny byłby reset przypominajšcy ocieplenie stosunków z Chinami w latach 70. XX wieku, który był wymierzony wówczas w znacznie silniejsze od Państwa Œrodka ZSRR. Rosja, która jest obecnie znacznie słabsza od Chin, nie zagraża USA w grze o najwyższš stawkę – globalnš dominację opartš, jak zawsze, na potędze gospodarczej. Rosja mogłaby być pożšdanym sojusznikiem przeciw Chinom z uwagi na swoje położenie geograficzne, a w szczególnoœci przez swoje wpływy w Azji Œrodkowej. Może również potencjalnie pomóc osłabić wzrost gospodarczy Chin poprzez konsultowanš z USA politykę surowcowš wymierzonš w Państwo Œrodka. A w sytuacji nadzwyczajnej – w wypadku wojny z Chinami – przychylnoœć Rosji będzie niezbędna do pokonania lub blokady morskiej Chin. Nawoływania do pogłębienia resetu z Rosjš, za cenę ostatecznej rezygnacji z projektu tarczy antyrakietowej w Europie pojawiajš się ostatnio w niektórych oœrodkach będšcych zapleczem intelektualnym demokratów. Wcišż nie sš też jasne konsekwencje polityczne wielkiego arktycznego dealu Exxon-Rosneft. Jednoczeœnie przyjęta przez Kongres tzw. ustawa Magnitskiego, wprowadzajšca selektywne ograniczenia wizowe dla funkcjonariuszy rosyjskich zamieszanych w łamanie praw człowieka, pokazuje, że tego typu politykę trudno będzie jednak prowadzić w Waszyngtonie.

Uwišd transatlantycki

W tym kontekœcie nie dziwi wzrost poczucia osamotnienia w Europie Œrodkowo-Wschodniej widoczny szczególnie w Polsce. Amerykanie starajš się temu przeciwdziałać poprzez „widoczne gwarancje” – ich przejawy to choćby permanentne przedłużanie NATO-wskiej misji Air Policing nad państwami bałtyckimi czy rotacyjne wizyty US Air Force w Polsce połšczone z obecnoœciš małego elementu personelu ich obsługi. Jednak wielu kluczowych członków NATO, takich jak na przykład Niemcy, zdajšc sobie sprawę z wagi obecnych procesów i na nowo definiujšc własne interesy, decyduje się pogłębić swój odwrót od transatlantyckich fundamentów bezpieczeństwa. Dzieje się to między innymi poprzez sabotowanie kluczowych dla wiarygodnoœci NATO w naszym regionie ćwiczeń Steadfest Jazz. W sytuacji uwišdu transatlantyckiego systemu bezpieczeństwa Niemcy mogš wybrać pogłębienie swej naturalnej synergii interesów (surowce za technologie) z Rosjš. Mogš też wybrać budowę sfery własnych interesów politycznych i gospodarczych, jeœli uda im się podporzšdkować sobie całkowicie ewolucję Unii Europejskiej. Ten drugi scenariusz daje przynajmniej szansę na grę pomiędzy Niemcami i Rosjš i na ocalenie przynajmniej częœci polskich interesów. W przypadku rozpadu Unii, Polska, będšc położona na osi naturalnej ekspansji ekonomicznej i geopolitycznej Rosji, znajdzie się w sytuacji rywalizacji strategicznej z tym krajem bez silnego i realnego wsparcia ponadnarodowych struktur bezpieczeństwa. Te doœć czarne scenariusze powinny być w Polsce analizowane z powagš, gdyż bieg zmian podšża z coraz większš prędkoœciš. W pierwszym rzędzie dokonać trzeba zwiększenia potencjału i przyspieszenia modernizacji Wojska Polskiego w celu rozbudowania zdolnoœci do obrony terytorium RP i interesów Polski w regionie. Polska nie ma bowiem zbyt mocnych opcji zastępczych. Już nikt poważny nie traktuje Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony Unii Europejskiej jako dodatkowej polisy bezpieczeństwa. Przyczyny tego stanu rzeczy, oprócz polaryzacji interesów państw członkowskich, majš charakter prawny, strukturalny i finansowy (postępujšca demilitaryzacja państw Unii Europejskiej).

Opublikowany niedawno bardzo ciekawy raport Oœrodka Studiów Wschodnich pokazuje, że jedynie doœć ograniczonš nadzieję można pokładać w więziach regionalnych łšczšcych państwa objęte tymi samymi zagrożeniami, którymi objęta jest Polska. Państwa bałtyckie nie tylko nie posiadajš istotnych zdolnoœci militarnych, ale z wyjštkiem małej, ale dzielnej Estonii, nie dbajš nawet o naprawę tego stanu rzeczy. To samo dotyczy Grupy Wyszehradzkiej, choć w jej przypadku znalazłaby się wola polityczna. Z kolei tam, gdzie sšsiedzi dysponujš zdolnoœciami i technologiami, które byłyby w stanie skutecznie uzupełnić te posiadane przez Polskę – chodzi tu państwa skandynawskie – brak jest niestety po obydwu stronach Bałtyku wystarczajšcej woli do stworzenia czegoœ w rodzaju ersatzu regionalnego sojuszu.

Wspólne interesy

W tych warunkach istotna jest kalkulacja, na ile fundamentalne i oparte o realne interesy jest zainteresowanie Stanów Zjednoczonych w utrzymaniu Polski w obozie swoich œcisłych sojuszników do czasu ewentualnego „powrotu” do Europy. Istotne jest, czy Amerykanie uznajš, że utrzymanie bliskich relacji z Polskš pomoże w utrzymaniu korzystnej dla interesów USA równowagi sił w Europie. Będzie to więc odpowiedŸ na pytanie, jak bardzo jesteœmy Amerykanom potrzebni i ile sš w stanie zainwestować w utrzymanie silnego, niezależnego sojusznika w Europie Œrodkowo-Wschodniej. Jeœli ta odpowiedŸ będzie pozytywna, to oznacza to, że Amerykanie, zdajš sobie sprawę z tego, że polscy politycy muszš dokonać kalkulacji zysków i strat zwišzanych ze strategiš na nadchodzšce lata. Powinni więc być skłonni do istotnego wzmocnienia potencjału Polski. Ta pomoc powinna przyjšć bardzo konkretnš formę, jak na przykład wsparcie dla polskiej niezależnoœci energetycznej, transfer nowoczesnych technologii wojskowych i przemysłowych oraz ułatwienie uzyskania przez Polskę strategicznych zdolnoœci wojskowych, w tym własnego potencjału odstraszajšcego, majšcego służyć nie tylko jej, ale i innym niepodległym państwom w regionie. W tej sytuacji potrzebne jest wsparcie dla stworzenia silniejszych więzi bezpieczeństwa w regionie od Skandynawii po Dunaj. Wszyscy, którzy sš przywišzani do wartoœci stanowišcych podstawy potęgi Zachodu, powinni kibicować USA w ich rozgrywce na Dalekim Wschodzie. Nadchodzi jednak czas kalkulacji strategicznych, tym razem – w przeciwieństwie do roku 2003 – chłodnych i w zmienionej, znacznie trudniejszej konfiguracji globalnej. To zadanie na rok 2013. Ta rzeczywistoœć, choć w różny sposób, dotyczy żywotnych interesów zarówno USA, jak i Polski.

Autorzy sš prawnikami, ekspertami Fundacji Republikańskiej
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL