Opinie

Patron aplikanta, jak instruktor nauki jazdy

Jeśli patron ma przygotować aplikanta do samodzielnego wykonywania zawodu, musi mieć możliwość powierzania, pod swoim nadzorem, prowadzenia spraw. Tak jak instruktor nauki jazdy siedzi na miejscu dla pasażera, a nie za kółkiem kierownicy. I tak jak instruktor nauki jazdy każdy adwokat ma na podorędziu hamulec, zwany odwołaniem upoważnienia - pisze adwokat Rafał Dębowski
Jestem patronem. Wiem jakim zadaniem obarczył mnie dziekan. Zgodnie z przepisem art. 76 ust. 5 prawa o adwokaturze mam przygotować powierzonego mi aplikanta do samodzielnego wykonywania zawodu adwokata. To mój ustawowy obowiązek, który chcę wypełniać rzetelnie. Jak mam to uczynić? Czy mam organizować mojemu aplikantowi szkolenia? Nie, gdyż to zadanie spoczywa na okręgowej radzie adwokackiej, która może je realizować indywidualnie lub wspólnie ze szkoleniem aplikantów radcowskich. W trakcie pierwszego roku aplikacji, szkolenie organizują również sądy i jednostki prokuratury, na zasadach określonych w stosownym porozumieniu zawartym w trybie art. 76 ust 1a poa. Skoro nie muszę organizować szkoleń, to jak mam przygotowywać aplikanta do samodzielnego wykonywania zawodu adwokata? W sukurs przychodzi przepis art. 77 poa. Zgodnie z nim po sześciu miesiącach aplikacji adwokackiej aplikant może zastępować mnie przed sądami, ale tylko przed sądem rejonowym oraz przed organami ścigania, organami państwowymi, samorządowymi i innymi instytucjami. Natomiast po roku i sześciu miesiącach aplikacji adwokackiej aplikant będzie mógł także zastępować mnie przed innymi sądami, z wyjątkiem Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. To ważna konstatacja. Aplikant ma ustawowe prawo przygotowywać się do zawodu adwokata nie tylko „na sucho", obserwując z ławy dla publiczności jak staje jego patron. Aplikant ma prawo aktywnie uczestniczyć w sprawach, z upoważnienia swego patrona, zaś patron ma prawo żądać od aplikanta by szkoląc się, zastępował go przed sądami, urzędami i innymi instytucjami. To zrozumiałe, gdyż przygotowanie do samodzielnego wykonywania zawodu adwokata jest pojęciem szerszym, niż przygotowanie do zdania egzaminu adwokackiego. Jeśli patron ma przygotować aplikanta do samodzielnego wykonywania zawodu, musi mieć możliwość powierzania, pod swoim nadzorem, prowadzenia spraw. Tak jak instruktor nauki jazdy siedzi na miejscu dla pasażera, a nie za kółkiem kierownicy. I tak jak instruktor nauki jazdy każdy adwokat ma na podorędziu hamulec, zwany odwołaniem upoważnienia.
Wynikające z treści art. 77 poa ustawowe prawo aplikanta do występowania przed sądami i innymi instytucjami nie zawiera górnego limitu. Nie ma przepisu, który mówiłby, iż aplikant traci uprawnienia dajmy na to z chwilą odbycia aplikacji, czy po jakimś z góry określonym czasie. To słuszne rozwiązanie. Bowiem trzyletnia cezura czasowa dotyczy wyłącznie udziału w szkoleniach organizowanych przez rady. Stosunek patronatu nie kończy się z upływem trzech lat odbywania szkoleń, lecz trwa nadal, do czasu gdy aplikant przestanie być aplikantem. Czyli gdy zostanie skreślony z listy aplikantów adwokackich. A staje się to wtedy, gdy zostanie wpisany na listę adwokatów. Przepis art. 76b poa stanowi, iż aplikacja adwokacka jest odpłatna, a szkolenie aplikantów adwokackich pokrywane jest z opłat wnoszonych przez aplikantów do właściwej okręgowej rady adwokackiej. Nic mi nie wiadomo, by okręgowa rada przekazywała mi, osobie ustawowo odpowiedzialnej za przygotowanie aplikanta do samodzielnego wykonywania zawodu, jakiekolwiek środki na ten cel. Zazwyczaj jest inaczej. To ja, jako patron, jestem jednocześnie pracodawcą aplikanta. To ja płacę aplikantowi za to, że szkoląc się wykonuje przy okazji czynności użyteczne dla mojej praktyki zawodowej, w tym przede wszystkim zastępuje mnie - swojego pracodawcę przed sądami i urzędami. I nie ma tu żadnej wątpliwości; przepis art. 76a. ust 1 poa stanowi, iż patron może zatrudniać aplikanta na podstawie stosunku pracy. Zatrudniam więc aplikanta, ale nie na czas określony, który kończy się 31 grudnia roku, w którym aplikant ukończy trzyletni okres szkoleń, ale zazwyczaj do czasu, gdy aplikant jest aplikantem. Adwokata zatrudnić już nie mogę, bo adwokat nie może wykonywać zawodu w ramach stosunku pracy. Cały czas przy tym świadomie, w ślad za ustawą posługuję się określeniem „aplikanta", a nie na przykład: „osobę, która ukończyła aplikację", by za jednolitą linią orzeczniczą sądów administracyjnych podkreślić, iż ustawodawca nie wiąże z upływem trzyletniego okresu aplikacji (a raczej szkoleń organizowanych przez rady adwokackie) skutku wygaśnięcia decyzji administracyjnej, jaką jest ostateczna w toku instancji uchwała o wpisaniu aplikanta na listę aplikantów. A skoro tak jest, skoro aplikant nawet po ukończeniu trzyletniego okresu, o którym mowa w art. 76 poa, nie traci statusu aplikanta, skoro podlega dyskrecjonalnej władzy patrona, to czemu racjonalny ustawodawca miałby pozbawiać aplikanta i jego pracodawcę tego, co w aplikacji najważniejsze: prawa do codziennej praktyki zawodowej? Czemu racjonalny ustawodawca, wprowadzając przepis art. 78c poa, dawałby mojemu pracownikowi, zatrudnionemu w mojej kancelarii na stanowisku aplikanta, prawo do 30 dniowego urlopu z zachowaniem wynagrodzenia, w celu przygotowania się do egzaminu, gdyby pozbawiał go wcześniej (przed rozpoczęciem owego płatnego urlopu naukowego) możliwości wykonywania czynności zawodowych, o których mowa w art. 77 poa? Czemu z faktem wydania zaświadczenia o odbyciu aplikacji adwokackiej niektórzy łączą skutek równy wygaśnięciu decyzji administracyjnej, jaką jest uchwała rady o wpisaniu danej osoby na listę aplikantów?
Nie znajduję rozsądnej argumentacji prawnej przemawiającej za tym, aby aplikant, nawet ten któremu wydano zaświadczenie o odbyciu aplikacji (rozumianej sensu stricto, jako szkoleń organizowanych przez rady), tracił status aplikanta, czy też tracił prawa lub obowiązki aplikanta. Dopóki w obrocie prawnym znajduje się uchwała rady o wpisie danej osoby na listę aplikantów, dopóty jest ona aplikantem, podlega rygorom przewidzianym dla aplikantów, w tym odpowiedzialności dyscyplinarnej, ma prawo być zatrudniana przez patrona w ramach stosunku pracy, ma prawo do wykonywania obowiązków zawodowych w ramach stosunku zatrudnienia, w tym także w zakresie zastępowania adwokata przed sądami i organami, w końcu ma prawo do nauki przed egzaminem adwokackim. Co więcej, w myśl art. 217 kodeksu postępowania administracyjnego ma prawo żądać od okręgowej rady adwokackiej wydania kolejnego zaświadczenia: o tym, iż jest aplikantem adwokackim wpisanym na listę aplikantów danej izby (potwierdzenia faktu) oraz o tym, iż posiada prawo zastępowania adwokata przed sądami, organami i innymi instytucjami, zgodnie z art. 77 poa (potwierdzenie stanu prawnego). Kolejny egzamin adwokacki niebawem. Zaświadczenia o odbyciu aplikacji już pewnie w przygotowaniu. Namawiam więc wszystkich moich młodszych kolegów, których dotyczy dokonana prawem powielaczowym feralna interpretacja przepisów, a którzy stoją przed groźbą utraty pracy, utraty środków do życia, utraty możliwości spokojnego przygotowywania się do najważniejszego egzaminu, by składali wnioski o kolejne zaświadczenie, tym razem potwierdzające prawo wykonywania czynności aplikanta, gdyż w moim głębokim przekonaniu mają oni interes prawny w urzędowym potwierdzeniu powyższych faktów i stanu prawnego. Praktyka pokaże czy aplikant wyposażony w zaświadczenie stanowiące dokument urzędowy, stanie się nietykalny dla złej i bezdusznej interpretacji prawa. Adwokat Rafał Dębowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej
Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL