Adwokaci

Odpowiedzialność adwokata za prowadzenie sprawy innego prawnika

— Nie po to moja klientka zaangażowała (dobrą) adwokatkę by sama musiała zajmować się sprawą — przekonywał przed SN adwokat Albert Karwowski.
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Nawet gdyby profesor prawa wynajął adwokata do prowadzenia sprawy, ma prawo oczekiwać, że ten profesjonalnie ją poprowadzi.
Nie może pełnomocnik przerzucać skutków swoich błędów na klienta. W konsekwencji Ewa C., adwokatka z Wielkopolski, będzie musiała zapłacić swojej klientce, radczyni prawnej, odszkodowanie za przegranie sprawy, wynikłe z jej błędów. To sedno środowego wyroku Sądu Najwyższego (sygn. akt II CSK 219/12). Magdalena P., radca prawny, zajmująca się głównie doradztwem księgowym, świadcząc usługi pewnej firmie, popełniła błędy. W rezultacie przegrała w I instancji dwie sprawy o odszkodowanie w wysokości 138 tys. zł. Widząc, że sama nie radzi sobie w tych procesach, zaangażowała adwokatkę, by napisała apelacje. Ta jednak popełniła błędy formalne: nie napisała, czy wyrok zaskarża w całości czy w części, nie wskazała przedmiotu zaskarżenia, omyłkowo napisała, że występuje w imieniu powoda zamiast pozwanej (radczyni).
Sąd odrzucił te pisma bez merytorycznego rozpoznania i bez wzywania do uzupełnienia braków na podstawie art. 370¹ kodeksu postępowania cywilnego. Wyroki zasądzające od radczyni 138 tys. zł uprawomocniły się, a komornik rozpoczął egzekucję (dodajmy, że z odsetkami dług jest dwa razy większy). Półtora roku później Trybunał Konstytucyjny uznał jednak art. 370¹ k.p.c. za niekonstytucyjny ze względu na jego rygoryzm (sygn. P 18/07), jednakże ani adwokatka, ani radczyni nie skorzystały z możliwości wystąpienia o wznowienie tamtych postępowań. Radczyni pozwała natomiast adwokatkę, domagając się odszkodowania za niestaranne wykonanie umowy zlecenia adwokackiego. Miałaby ona zrefundować jej szkodę, tj. zasądzone w tamtych przegranych sprawach kwoty. Sąd Okręgowy uznał winę adwokatki, ale odszkodowanie zmniejszył do połowy (69 tys. zł), uznając, że radczyni w połowie przyczyniła się do szkody, gdyż ona też mogła złożyć wniosek o wznowienie. Co więcej, w ocenie SO miała prawie pewną wygraną, gdyż zarzucone jej błędy księgowe w rzeczywistości błędami nie były. Sąd Apelacyjny uznał natomiast, że adwokatka nie powinna odpowiadać, bo – po pierwsze – po wyroku TK radczyni miała możliwość wystąpienia o wznowienie postępowań; po drugie – TK potwierdził, że wymagania formalne k.p.c. były wtedy zbyt wysokie, w tej sytuacji adwokatce trudno zarzucić niestaranność; wreszcie jako prawniczka miała orientację, jak należało sprawę prowadzić i zminimalizować szkodę. – Nie po to moja klientka zaangażowała (dobrą) adwokatkę, by sama musiała zajmować się sprawą – przekonywał przed SN adwokat Albert Karwowski. Sąd Najwyższy uwzględnił jego skargę kasacyjną. – To, że TK uchylił jakiś wymóg jako zbyt restrykcyjny, nie zmienia faktu, że prawnik powinien był się do niego stosować w czasie, kiedy obowiązywał – powiedziała w uzasadnieniu sędzia Teresa Bielska-Sobkowicz. – Nie jest też tak, że jeśli powód zna się na prawie, to adwokat, któremu zleci prowadzenie sprawy, ma mniejsze obowiązki czy może przerzucać na niego odpowiedzialność za wadliwe prowadzenie. Można natomiast rozważać, czy radczyni w jakimś stopniu nie przyczyniła się do szkody Wtedy wchodziłoby w grę miarkowanie odszkodowania. W konsekwencji SN zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu do ponownego rozpoznania.
Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL