Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Obama, czyli stagnacja ?na froncie polskim

Andrzej Talaga
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygrał Barack Obama. Dla Polski to żadna tragedia, ale w relacjach polsko–amerykańskich nie możemy się spodziewać niczego innego niż obecna stagnacja.
Większe nadzieje dawał Mitt Romney, przynajmniej w deklaracjach, ale przepadł. Katalog niemożnoœci Obamy wobec Polski jest, niestety, długi. Znajdziemy w nim sprawy tak ważne jak bezpieczeństwo oraz rzecz już dziœ błahš, choć symbolicznš, czyli wizy dla Polaków. Najgorzej sprawy majš się właœnie w tej pierwszej kategorii. Według nowej doktryny obronnej USA ogłoszonej przez Obamę Ameryka przenosi siły i œrodki w rejon Pacyfiku. Z Europy zniknš dwie brygady bojowe US Army, siły lšdowe, które pozostanš, nie będš w stanie efektywnie wesprzeć jakiegoœ sojusznika z NATO, który ewentualnie zostałby zaatakowany – na przykład Polski. Jakby tego było mało, Obama zapowiedział cięcie wydatków na zbrojenia. Teraz z pewnoœciš dotrzyma słowa. Romney uznał Rosję za strategicznego przeciwnika USA, potem złagodził swoje stanowisko, Obama niczego łagodzić nie musiał. Dla niego sšsiad Polski to ledwie regionalna siła, ulokowana w dodatku daleko na liœcie amerykańskich problemów. Nie sprawia większych kłopotów, może w Syrii, ale Waszyngton akurat ani myœli tam interweniować.
Nie mamy zatem co liczyć na poparcie w sporach z Moskwš, choćby w œledztwie smoleńskim czy też w naszych staraniach o utrzymanie posowieckich państw Międzymorza poza moskiewskš strefš wpływów. Koniec złudzeń. Intermarum nie zaistnieje w amerykańskiej polityce, nie stanie się nawet bardzo, bardzo odległym priorytetem. Republikańskie oœrodki doradcze sugerowały silniejszy sojusz USA z Polskš i transfer amerykańskich technologii wojskowych nad Wisłę. Choć takie postulaty nie znalazły się w oficjalnym programie wyborczym Romneya, w przypadku jego zwycięstwa, moglibyœmy spróbować ponownie – tym razem z korzyœciš dla nas – zagrać polskš sympatiš do Ameryki. I to okazało się niemożliwe. Był Obama, jest Obama. Jakoœ będziemy musieli z tym żyć.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL