Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Ksišżki o architekturze

Willa z ogrodem, architekt Romuald Gutt, 1934 r.
galeria Raster, Czesław Olszewski Czesław Olszewski
Wykłady, ksišżki, wystawy, spotkania... Polacy oszaleli na punkcie architektury. Skšd ta nagła miłoœć do betonu?
Sobota wieczór, warszawska SGH, przed wejœciem do auli paręset osób. Organizatorzy wiedzieli, co się œwięci, i na inscenizacji wykładu o Le Corbusierze ogłosili wczeœniejsze zapisy. Weekend dwa tygodnie wczeœniej, siedziba SARP, na maratonie wykładów w 125. rocznicę urodzin architekta jest tłum słuchaczy. Zobacz galerię zdjęć Trzy tygodnie wczeœniej – otwarcie wystawy o miejskiej reklamie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Na wejœcie trzeba czekać w stumetrowej kolejce. W tym samym czasie w Muzeum Miasta Gdyni trwa prelekcja o polskich architektach budujšcych w 20-leciu międzywojennym w Brazylii. W galerii Raster na promocji albumu „Warszawa nowoczesna" brakuje krzeseł, a cały nakład znika w torbach goœci. Tylko w ostatnich tygodniach pojawiły się w księgarniach następujšce ksišżki: album Czesława Olszewskiego ze zdjęciami stołecznego modernizmu z lat 30. XX wieku; „Warszawa niezaistniała" Jarosława Trybusia o planach architektonicznych snutych przez sanacyjne rzšdy, które chciały widzieć stolicę kraju potężnš i mocarstwowš; „SAS"  Magdy Piwowar, osobisty przewodnik po domach Saskiej Kępy, od tych powstałych w latach 20. po współczesne; „Postmodernizm jest prawie w porzšdku", gdzie Łukasz Stanek opisał polskich architektów, którzy w latach 70. i 80. budowali nowoczesne miasta w Iraku, Libii, a w latach 90. wrócili do kraju.
A gdyby do tego dodać prężnie działajšce inicjatywy w Internecie? Strony poœwięcone modernizmowi w Gdyni, Katowicach, Cieszynie... Jesteœmy głodni architektury, historii swoich domów, dzielnic, miast. Tylko skšd ta spóŸniona miłoœć do betonu? – Precyzyjnie zaprojektowana architektura ze szlachetnych materiałów, które dobrze się starzejš, jest bardzo droga. Oczywiœcie wszyscy o niej marzymy, ale tak naprawdę nie stać nas na niš. Zainteresowanie architekturš to rodzaj kompensacji, erzac prawdziwego budowania – uważa Jan Strumiłło, architekt. Może coœ w tym jest, bo Christian Kerez, zamiast budować Muzeum Sztuki Nowoczesnej, przygotowuje ksišżkę o warszawskim modernizmie lat 60. Popularnoœć architektury to jednak częœć większego procesu zainteresowania się miastem jako przestrzeniš, gdzie się pracuje, wypoczywa, korzysta z przestrzeni publicznych. – Zjawisko to można porównać do procesu ewolucji: mózg rósł, rósł, aż zaczšł myœleć – mówi Jarosław Trybuœ. – Tak samo jest z architekturš. Jako społeczeństwo rozwinęliœmy się już na tyle, że zaczęliœmy zwracać uwagę, jak wyglšda przestrzeń wokół nas. - Zainteresowanie modernistycznš architekturš ma zwišzek w ogóle z zainteresowaniem najnowszš historiš, zaobserwowałem to po reakcjach na mojš ksišżkę „Nie gęsi" o polskim projektowaniu graficznym w latach 1919–1949 - mówi Piotr Rypson, wicedyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie. - Pojawia się coraz więcej prac opisujšcych rzeczywistoœć od lat 20. po 60. nie z perspektywy ideologicznej, ale powołujšc się na statystyki, wyniki ekonomiczne. Sebastian Cichocki z Muzeum Sztuki Nowoczesnej dodaje: – Dociera do nas spóŸniona refleksja nad życiem w mieœcie, jak ono powstawało, jakich miało bohaterów, jak teraz działa. Ludzie chcš być œwiadomymi mieszkańcami. Poza tym wokół jest tyle chaosu w przestrzeni publicznej, że szukamy wzorców, rozwišzań, jak jš naprawić. Nic dziwnego, że zarówno popularyzatorzy, historycy, jak i amatorzy tak dużo uwagi poœwięcajš modernizmowi, okresowi, kiedy plan, funkcjonalnoœć i ład były wartoœciami nadrzędnymi. – Tęsknimy do epoki, która miała ambicję zmieniania œwiata. Wiemy, że to nie zawsze się udawało, że modernizm bywał bezwzględny wobec ludzi, wystarczy przypomnieć Le Corbusiera, który w imię postępu chciał wyburzyć dużš częœć paryskiego centrum i postawić tam 40-piętrowe bloki – mówi Filip Springer, rocznik 1982, autor ksišżki „le urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u". – Dochodzi do głosu pokolenie, które nie interesuje się politykš, w jakš był uwikłany modernizm. Patrzę na powojenne bloki, kamienice, wille i nie zastanawiam się, czy ich projektant należał do partii. Widzę przemyœlanš architekturę. Fala zainteresowania historiš budynków ma realne przełożenie na to, jak je traktujemy. Jeżeli w œwiadomoœci społecznej dzięki kolejnym ksišżkom, stronom internetowym, pracy zapaleńców uda się przekonać, że każdy budynek ma autora, datę powstania, styl, dokumentację fotograficznš, zaczyna być on podmiotem w dyskusji o mieœcie. Zaczyna być lepiej traktowany, przestaje być anonimowy. Dwa lata temu udało się przekonać opinię publicznš, że dworzec PKP w Katowicach jest potworkiem, reliktem komunizmu, nic tylko zburzyć i postawić coœ nowego. Dziœ, kiedy na wyburzenie został skazany budynek domu meblowego Emilia, trwa dyskusja, w którš włšczył się nawet minister kultury i dziedzictwa narodowego. - Przypadek Emili nie jest reprezentatywny. Jeżeli ten budynek ocaleje, to przede wszystkim na rangę instytucji, która znalazła w nim tymczasowš siedzibę – uważa Rypson. - Bardzo ciekawym tematem jest dzisiaj Warszawa. Po pierwsze ludzie, którzy przyjechali tutaj 10, 20 lat temu okrzepli, zakorzenili się, przyszedł czas poznanie historii tego miasta. W tym zainteresowaniu historiš swego domu, osiedla, jest tyle zwykłej ciekawoœci, co przeczucia , że w ten sposób budujš też swojš tożsamoœć jako warszawiacy. Po drugie, cała Polska przyglšda się, temu co dzieje się z tkankš miejskš w stolicy, bo to tutaj zaczyna się wiele procesów, które póŸniej dotykajš mniejsze oœrodki. Po trzecie, pamiętajmy, że Warszawa była zburzona w 90 % procentach, brak tu starej substancji architektonicznej. To miasto jest wielkim widmem, które aż prosi się o „zagospodarownie" i właœnie obserwujemy ten proces. Koœciół katolicki, politycy, tradycjonaliœci, nowoczeœni... - wiele œrodowisk próbuje wpisać to miasto w swojš narrację – dodaje Rypson. – Dla mego pokolenia zainteresowanie modernizmem to kwestia budowania tożsamoœci – mówi Jan Strumiłło, rocznik 1979. – Chcemy być nowoczeœni, zachodni, kreatywni tak jak architekci działajšcy w latach 30. czy 60. Im się udało. Zgadza się z tym Pištek: – Fala zainteresowania architekturš modernistycznš to rodzaj leczenia kompleksów. Okazuje się, że w tych przedwojennych czasach dyktatury pułkowników powstawała w Polsce wspaniała architektura. To samo działo się w latach 50. i 60, kiedy szalał stalinizm, był brak materiałów i planowanie centralne. U nas powstawały rzeczy na œwiatowym poziomie, osiedla budowali uczniowie Le Corbusiera. Przed kultem modernizmu przestrzega jednak Jarosław Trybuœ, sam napisał ksišżkę dalekš od idealizacji przedwojennej Warszawy. Opisuje plany budwy dzielnicy marszałka Józefa Piłsudskiego na Polu Mokotowskim, bo w centrum nie było wystarczajšco miejsca na tak monumentalne założenie. Składała się na niš dwukilometrowa, szeroka na 200 metrów aleja imienia patrona, wzdłuż której miały się ulokować gmachy Sejmu, ministerstw oraz gigantyczne mauzoleum z trumnš Naczelnika, czyli Œwištynia Opatrznoœci Bożej. Takiego projektu nie powstydziłaby się komunistyczna Moskwa czy hitlerowski Berlin. Wiele wskazuje, że fala architektury jeszcze się nasili. Muzeum Sztuki Nowoczesnej zamówiło u Filipa Springera biografię Oskara Hansena. Raster wydaje kolejny album fotograficzny o latach 60., ambitne wydawnictwo 40 tys. ogłosiło konkurs na teksty o polskim postmodernizmie w architekturze...
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL