REKLAMA

Dobra osobiste

Steczkowska miała prawo do prywatności na tureckiej plaży

Marek Domagalski 25-02-2010, ostatnia aktualizacja 25-02-2010 03:55
autor: Sławomir Mielnik
źródło: Fotorzepa

Nie ma dorozumianej zgody na wkroczenie w prywatność, choćby chodziło o hotelową plażę i nieostrożność fotografowanej osoby. W tym wypadku – Justyny Steczkowskiej

W lecie 2008 r. "Super Express" opublikował zdjęcie piosenkarki nago na tureckiej plaży. W środę (24 lutego) warszawski Sąd Apelacyjny prawomocnie przyznał Steczkowskiej 80 tys. zł zadośćuczynienia oraz przeprosiny (sygn. I ACa 1176/09).

Wedle twierdzeń Steczkowskiej wybrała ona wczasy w Turcji, licząc, że tam właśnie nie będzie osobą rozpoznawalną, nikt jej nie będzie niepokoił. Opalała się w najbardziej ustronnym miejscu hotelowej plaży (między skałami z kózkami a morzem). Spokój ten "SE" brutalnie naruszył.

Piosenkarka zażądała pierwotnie 400 tys. zł, ale przed II instancją ograniczyła żądanie do 80 tys. zł i tyle właśnie przyznał sąd okręgowy. Pozowani: wydawca i redaktor naczelny "SE", wnosili o oddalenie pozwu.

Ich pełnomocnik mec. Joanna Wlazłowska przekonywała SA, że hotelową plażę należy raczej porównać z kinem czy stadionem: za wstęp się płaci i nie są to miejsca prywatne, jak dom czy łazienka, gdzie oczywiście prywatność jest chroniona. Krótko mówiąc, fotoreporterzy mogli zdjęcia zrobić. Tym bardziej że Steczkowska jest osobą publiczną, nie tylko zresztą jako piosenkarka. Wreszcie nie raz, nie dwa epatowała publiczność "atrybutami kobiecego ciała" – mówiła prawniczka.

Na dowód "SE" przedstawił cztery zdjęcia. Steczkowska już wcześniej wyjaśniła, że trzy są fotograficznie zmanipulowane, a jedno, owszem, pokazuje ją w prześwitującej sukience, ale nigdy więcej jej nie włożyła.

Pełnomocnik piosenkarki mec. Maciej Kubiak mówił z kolei, że Steczkowska skrupulatnie unikała nagości: w jednym z filmów odmówiła rozbieranej roli, a w innym w scenie miłosnej zagrała ją dublerka. Nie ma takich pieniędzy, za które by się publicznie rozebrała – przekonywał prawnik.

– Jedynym celem tabloidu było zwiększenie nakładu. Nic właściwie nie zrekompensuje powódce stresu i przykrości spowodowanych tą serią publikacji. 80 tys. zł jest zaledwie częściową rekompensatą, a nie środkiem dyscyplinowania gazety, gdyż zasądzona kwota musiałaby sięgać kilku milionów.

– Naruszono prawo powódki do wizerunku, prywatności i godności – powiedziała sędzia Bogusława Jarmolowicz Łochańska. – 80 tys. zł to nie tylko rekompensata, ale element prewencyjny, a i dla powódki ma istotną wartość.

Dodajmy, że to jedna z wyższych kwot zasądzonych w takich sprawach. Stronom służy jeszcze kasacja.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Adwokaci dołączają do protestów przeciwko ACTA

Porozumienie ACTA jest zbyt ogólne i niejasne, co może prowadzić do istotnych ograniczeń wolności słowa oraz nadmiernej ingerencji w prawa jednostki - uważają adwokaci z ORA w Katowicach >>