Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Piłka nożna

Żenada narodowa

Kibice nie mieli wštpliwoœci, co należało zrobić, by mecz odbył się wczoraj na stadionie, który kosztował 2 miliardy złotych
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Mecz przełożony na dziœ na godz. 17.00, bo nikt nie przewidział deszczu i nie zamknšł dachu
Stadion w Warszawie jako jedyny z polskich obiektów wybudowanych na Euro 2012 ma zasuwany dach. Reprezentacja Polski zagrała pod nim pierwszy mecz na czerwcowym turnieju – z Grecjš. Po remisie 1:1 piłkarze narzekali, że było duszno. Być może dlatego w poniedziałek zarówno Polacy, jak i Anglicy zapytani przez delegata FIFA Danijela Josta ze Słowenii, czy dach ma być zasunięty, odpowiedzieli stanowczo: nie. Ostateczna decyzja niekoniecznie należała jednak do niego, z drużynami tylko się konsultował. – Adrian Bevington z angielskiej federacji przyznaje: – Rzeczywiœcie, w poniedziałek zapytano nas o dach. Zasugerowaliœmy, żeby był otwarty, to przecież standard.
Wczoraj nie było już żadnych konsultacji. Jost przyjechał na stadion dwie godziny przed meczem. Deszcz padał od kilku godzin i powoli zamieniał się w ulewę. Na boisku zaczęły powstawać kałuże. Murawa położona specjalnie na mecze z RPA i Angliš ma bardzo cienkš warstwę, podobno dziesięć razy cieńszš niż podczas Euro. Woda nie wsiškała. – Zabrakło mšdrego gospodarza. Jasne jest, że PZPN będzie przesuwał winę na delegata, ale to nieprawda, że drużyna goœci ma tyle samo do powiedzenia co gospodarze. Chodzi o to, żeby stadion spełniał wytyczne FIFA. Jeœli chce się grać wszystkie mecze pod dachem, to można. Gospodarze mogli wpływać na delegata, by zamknšć dach, ale widocznie nie mieli wiedzy o pogodzie albo nie chcieli jej mieć – mówi „Rz" jeden z naszych informatorów. Godzinę przed meczem na boisku pojawili się Joe Hart i Przemysław Tytoń, po chwili wybiegła na rozgrzewkę cała reprezentacja Polski. Włoski sędzia Gianluca Rocchi pojawił się jednak tylko po to, żeby dwa razy rzucić piłkę i zaprosił piłkarzy do szatni. Poza Hartem żaden Anglik nie wyszedł nawet z szatni. Roy Hodgson w rozmowie z angielskš telewizjš powiedział, że nie chce grać w takich warunkach. Rocchi badał boisko jeszcze dwa razy. O 21 i o 21.45, nie wiadomo, na co liczył, skoro deszcz nie przestawał padać, na murawie nie wykonywano żadnej pracy, a dach nie zaczšł się zasuwać. Angielskie media nazwały go clownem, według nich kpił z inteligencji kibiców i nie szanował ich czasu. – Decyzję o tym, że dach będzie otwarty, delegat podjšł w poniedziałek. Oczywiœcie, że można było jš zmienić, ale dachu nie da się zamknšć w trakcie silnych opadów i wiatru ze względu na obcišżenie wodš. Stadion posiada specjalny system, który pozwala osuszyć boisko w pół godziny, ale dach musiałby być zasunięty – tłumaczy Agnieszka Olejkowska, rzecznik PZPN. Kiedy zapadła decyzja, że mecz nie odbędzie się we wtorek wieczorem, delegat, sędzia i przedstawiciele obu drużyn zaczęli debatować nad nowym terminem. Anglicy chcieli grać w œrodę, o 17., żeby piłkarze mogli wrócić wieczorem do swoich klubów i w spokoju przygotowywać się do ligowej kolejki. Polacy woleli grać 14 listopada. To termin FIFA, w którym ani my, ani Anglicy nie mamy zaplanowanych meczów o punkty, ale sparingi – Polska z Urugwajem w Gdańsku. Waldemar Fornalik być może liczył, że do listopada kontuzje wyleczš Jakub Błaszczykowski i Maciej Rybus, ale delegat FIFA wybrał opcję zaproponowanš przez Anglików. Mecz odbędzie się dzisiaj. – To decyzja zgodna z wytycznymi FIFA. Zagramy o 17. Według prognozy pogody około północy deszcz przestanie padać, wtedy dach zostanie zamknięty, a boisko osuszone – mówi Olejkowska. Obie drużyny wyraziły już zgodę na grę przy zasuniętym dachu. Największy problem jest jednak z kibicami, którzy przyszli wczoraj na stadion. Gdy ogłoszona została decyzja o przełożeniu meczu, trybuny zaczęły skandować „Złodzieje!". Wielu fanów przyjechało na mecz spoza Warszawy, wzięło urlop w pracy, wykupiło noclegi. Nie wszystkich stać na kolejny dzień pobytu w stolicy. Wczoraj wieczorem nie było jeszcze wiadomo, czy mecz w ogóle odbędzie się przy udziale publicznoœci, bo na każdš imprezę zgodę musi wydać policja. – Proszę œledzić stronę internetowš PZPN i media. Teraz nie wiem, w jaki sposób kibice będš wpuszczani na stadion. Prosimy o zachowanie biletów, ale przecież wiemy, że niektórzy mogli wyrzucić je do kosza. Trwajš rozmowy z policjš, poinformowany został sztab zarzšdzania kryzysowego – mówiła Olejkowska. Ani rzecznik PZPN, ani rzecznik angielskiej federacji nie potrafili dać żadnej rady kibicom z Anglii. Bevington tłumaczył się angielskim dziennikarzom, dlaczego fani nie zobaczyli żadnego piłkarza poza Hartem. Mówił, że nikt nie chciał okazać im braku szacunku, ale i tak na pewno dzisiaj na Wyspach rozpęta się piekło. – Pierwszy raz przeżywam takš sytuację, że mecz przełożony jest na następny dzień. Wszystko postawiono do góry nogami. Współczuję kibicom, którzy poœwięcili czas i pienišdze. Nie jest to też komfortowa sytuacja dla zawodników, którzy przygotowujš się na dany dzień, sš skoncentrowani, a póŸniej ktoœ przekłada spotkanie – mówił przed kamerami Fornalik. Obaj trenerzy dostali zgodę na zmianę wyjœciowych jedenastek. Otwarty dach podczas ulewy na Stadionie Narodowym na dziesięć dni przed wyborami nowego prezesa PZPN doskonale wpisuje się w całš kadencję Grzegorza Laty. Wszystko wskazuje na to, że nikt nie panował nad organizacjš najważniejszego meczu tej jesieni. Skoro i tak nie uda się utrzymać władzy, to po nas choćby potop. Wczoraj widać było różnicę w organizacji zawodów przez UEFA (była gospodarzem stadionów podczas Euro) i PZPN. Spotkanie przełożono na œrodę, 17 paŸdziernika, czyli 39. rocznicę meczu na Wembley.   Składy zgłoszone przez trenerów przed meczem, który miał odbyć się wczoraj. Polska: Przemysław Tytoń; Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Kamil Glik, Jakub Wawrzyniak; Eugen Polanski, Grzegorz Krychowiak; Paweł Wszołek, Ludovic Obraniak, Kamil Grosicki - Robert Lewandowski. Anglia: Joe Hart; Glen Johnson, Joleon Lescott, Phil Jagielka, Ashley Cole; James Milner, Michael Carrick, Steven Gerrard, Tom Cleverley; Wayne Rooney, Jermain Defoe.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL