Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Śledczy sprawdzš nepotyzm w PO

Prokuratorzy zbadajš sprawę domniemanej korupcji gorzowskich działaczy PO przy obsadzaniu stanowisk w ANR
Chodzi o doniesienie, które złożył w lipcu Marek Surmacz, b. wiceszef MSWiA, doradca ds. bezpieczeństwa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, obecnie gorzowski radny PiS. Napisał wówczas do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta wniosek o zbadanie konkursu na szefa gorzowskiego oddziału Agencji Nieruchomoœci Rolnych. I roli, jakš mieli w niej odegrać ważni działacze PO, włšcznie z szefowš lubuskiej PO, posłankš Bożennš Bukiewicz. - To była bardzo głoœna sprawa, ale nigdy nie została wyjaœniona pod kštem karno-prawnym, nikt nie poniósł konsekwencji i w końcu przyschła - mówił wówczas „Rz" Surmacz. A dziœ dodaje: - Wiele wskazuje na to, że mieliœmy do czynienia nie tylko z łamaniem standardów, ale też z nadużyciem władzy i korupcjš. Sprawa sięga 2008 r. Po wygranych przez Platformę wyborach stanowisko stracił wieloletni szef gorzowskiego oddziału ANR. Następcę miał wyłonić konkurs rozpisany wiosnš 2008 r., do którego stanšł m.in. Tomasz Możejko, wtedy sekretarz lubuskiej PO, obecnie przewodniczšcy sejmiku województwa. Możejko, wówczas nauczyciel historii ze Œwiebodzina, choć miał dwóch kontrkandydatów (m. in. radcę prawnego ANR), uchodził za faworyta - jak pisała wtedy lokalna prasa, był „zaufanym człowiekiem poseł Bożenny Bukiewicz", a poza tym „o obsadzie tego stanowiska miała decydować PO, a nie PSL".
Spekulacje te okazały się prorocze, bo choć w pierwszym podejœciu Możejko odpadł z gry (komisja odrzuciła wszystkich kandydatów, uznajšc, że nie majš wystarczajšcych kwalifikacji na to stanowisko), to szefem gorzowskiej ANR ostatecznie został, bo konkurs szybko powtórzono. Rok póŸniej Możejko zatrudnił na stanowisku kierowniczym Mirosława Bukiewicza, męża szefowej gorzowskiej PO. - Nie mam wštpliwoœci, że konkurs był ustawiony i że nie mogło się to odbyć bez politycznego oparcia w lokalnej nomenklaturze PO mówi. Sprawa już 4 lata temu wywołała kontrowersje, badała jš Julia Pitera, minister ds. przeciwdziałania korupcji. Na jaw wyszło, że na Bukiewiczu, który prowadził biuro nieruchomoœci, cišży sšdowy wyrok o odszkodowanie w sporze z b. klientem. I że po kontroli wewnętrznej Możejce odebrano pełnomocnictwo do decydowania o sprawach personalnych (gdy o gorzowskiej ANR zrobiło się głoœno, zabroniono mu przedłużać umowę z mężem posłanki, tymczasem ten, wbrew zakazowi, podpisał jš na czas nieokreœlony). W lipcu, gdy doniesienie Surmacza trafiło do Prokuratury Generalnej, Tomasz Możejko uznał, że to „polityczne bicie piany". I że „Surmacz ma nikłš wiedzę o przepisach". A poseł Bożenna Bukiewicz zagroziła, że jeœli Surmacz jej nie przeprosi za „publiczne opluwanie", poda go do sšdu. Do dziœ jednak nie złożyła pozwu. - Pan Surmacz chce zbić na tym kapitał polityczny, bo myœli o starcie na prezydenta Gorzowa - mówi „Rz" posłanka. - Moi prawnicy orzekli, że z pozwem musimy poczekać na decyzje prokuratury. Andrzej Seremet odesłał sprawę do zbadania przez prokuraturę w Gorzowie, ale ta się wyłšczyła (podobnie jak w innej głoœnej sprawie dot. tzw. martwych dusz w PO). Ostatecznie wštki rozdzielono i rozrzucono po kraju. Podejrzenie o łapownictwo czynne i bierne bada prokuratura w Koszalinie, a wštek ustawienia konkursu w gorzowskiej ANR - prokuratura Warszawa-Praga. Surmacz uważa, że rozdzielenie wštków nie służy rzetelnemu wyjaœnieniu sprawy. - Mam nadzieję, że się mylę i nie jest to sposób na rozmycie gorzowskiej afery mówi.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL