Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

Najbardziej drożejš znaczki przedwojenne

Rzeczpospolita
Niektóre obiekty filatelistyczne wystawione na aukcji w Niemczech, na co dzień można kupić w krajowych antykwariatach w cenach od 1 tys. do około 10 tys. zł
Dobrš inwestycjš mogš być znaczki międzywojennej Polski lub starsze. Najbardziej drożejš rzadkie, idealnie zachowane. Na przykład znaczek opłaty o nominale 10 koron, wydany w Krakowie w 1919 r., w 1990 r. kosztował ok. 3 tys. dolarów. W 2003 r. poszukiwany był już za ok. 25 – 30 tys. zł. Dziœ kolekcjonerzy gotowi sš dać za niego 40 – 45 tys. zł. Za najdroższy uznawany jest znaczek dopłaty o nominale 10 koron, który zależnie od koloru nadruku może kosztować ok. 220 tys. zł.
Miarš kondycji rynku kolekcjonerskiego jest liczba stacjonarnych, systematycznie odbywajšcych się aukcji w danej dziedzinie. W filatelistyce aukcje regularnie organizuje tylko stołeczna firma Interfil (www.interfil.com.pl). Od 2004 roku odbyły się zaledwie trzy, organizowane mniej więcej co 16 miesięcy. – Tyle czasu potrzeba na zgromadzenie wartoœciowej oferty, reprezentatywnej dla najważniejszych, podstawowych działów filatelistyki polskiej. Brakuje rzadkiego towaru – mówi Paweł Wohl z Interfila. Jeœli weŸmiemy pod uwagę fakt, że np. na rynku bibliofilskim systematycznie od kilkunastu lat odbywa się 12 – 15 aukcji rocznie, organizowanych przez pięć antykwariatów, to na tym tle rynek filatelistyczny wyglšda ubogo, właœciwie dopiero powstaje. Nie powiodły się próby organizowania systematycznych aukcji przez inne firmy. Antykwariusze oceniajš, że rynek filatelistyczny jest płytki. Handluje na nim m.in. Sopocki Dom Aukcyjny (www.sda.pl). – W cišgu ostatnich dwóch lat nasze zapasy w niektórych tematach spadły o ok. 50 proc. i nie można ich odbudować. Od lat zaopatruję się w polskie obiekty filatelistyczne na œwiecie, tam też już się one powoli kończš – mówi Jacek Kucharski. Miarš finansowego potencjału danego rynku jest także liczba publikacji na temat cen. U nas właœciwie jedynym Ÿródłem jest katalog znaków pocztowych Fischera (www.fischer.pl). Kolekcjonerzy zwracajš uwagę, że podane tam ceny majš charakter orientacyjny. Nie zawsze odzwierciedlajš rzeczywisty popyt. Tradycyjnie Ÿródłem wiedzy o rynku jest Polski Zwišzek Filatelistów (www.zgpzf.pl). Ta z koniecznoœci krótka charakterystyka rynku zwišzana jest ze spektakularnš sprzedażš na aukcji w Niemczech (www.felzmann.de) kolekcji filatelistycznej z powstania warszawskiego. Szeœć podobnych obiektów na ostatniej aukcji Interfila miało ceny od ok. 1 tys. do 3,5 tys. zł. Natomiast na co dzień wybrane obiekty takie, jak w niemieckiej ofercie, można kupować w polskich sklepach filatelistycznych w cenach od ok. 1 tys. zł do ok. 10 tys. zł. – Ale najczęœciej trudno je sprzedać, bo ceny katalogowe odpowiadajš popytowi sprzed mniej więcej pięciu lat. Teraz tematyka ta nie budzi już dużego zainteresowania – mówi Paweł Wohl. Wyjštkowoœć oferty niemieckiego antykwariatu polegała na tym, że zaproponowano niespotykanš na rynku kolekcję składajšcš się aż ze 120 obiektów. W takim zespole poszczególne obiekty mogš mieć ceny wyższe, niż gdyby sprzedawane były pojedynczo. Zresztš, jak szacujš antykwariusze, całoœć wyceniono na kwotę znaczšco wyższš niż wynosi suma cen katalogowych tych obiektów. Czy ta spektakularna sprzedaż będzie miała wpływ na wzrost cen na krajowym rynku? Nie – zgodnie odpowiadajš pytani przez nas kolekcjonerzy i antykwariusze. Ceny zależš od liczby i zamożnoœci kolekcjonerów. Nasi antykwariusze chętnie podajš przykład, że w Niemczech nawet znaczki emitowane w astronomicznym nakładzie 2 milionów, na aukcjach sprzedawane sš drogo, po 300 euro, ponieważ jest tak wielki popyt. Ale w Niemczech filatelistyka jest formš spędzania wolnego czasu, a także inwestowania nadwyżek finansowych przez klasę œredniš. U nas na aukcji Interfila najtańsze obiekty kosztujš 120 zł. Najdroższy wyceniono na 140 tys. zł, ale nie znalazł się amator. Niska podaż na krajowym rynku zwišzana jest z zamożnoœciš filatelistów. Gdyby mogli zapłacić więcej, na rynek wypłynšłby dobry towar. Na aukcjach Interfila na sali licytuje ok. 50 osób, podczas gdy w aukcjach np. ksišżek uczestniczy œrednio 100 – 200 osób. Antykwariusze sš zgodni, że nie ma w Polsce prywatnego filatelisty, który może przeznaczyć na jednorazowy zakup 190 tys. euro (plus prowizja domu aukcyjnego). Podobno nie należš już do rzadkoœci jednorazowe zakupy rzędu kilku tysięcy złotych. Przybywa fałszerstw. Na rynku pracujš eksperci mianowani przez PZF. Koszt ekspertyzy to ok. 5 – 7 proc. wartoœci katalogowej znaczka. Eksperci nie majš polis OC, co także œwiadczy o poziomie dojrzałoœci rynku. [ramka]Znaczek opłaty o nominale 10 koron, wydany w Krakowie w 1919 r., w 1990 r. kosztował ok. 3 tys. dolarów. W 2003 r. poszukiwany był już za ok. 25 – 30 tys. zł. Dziœ kolekcjonerzy gotowi sš dać za niego 45 tys. zł. [/ramka]
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL