Akcje
Pomogły dane z USA
Dzięki zaskakująco dobrym nastrojom konsumentów za oceanem WIG20 zyskał 0,71 proc., odrabiając poranne straty
Jeszcze na początku wczorajszej sesji na GPW posiadacze akcji nie mieli powodów do zadowolenia. WIG20 otworzył się na 1,5-proc. minusie pod wpływem wydarzeń na rynkach światowych, gdzie również panowały minorowe nastroje (japoński indeks Nikkei 225 znalazł się rano o krok od pogłębienia półtorarocznego minimum).
Później co prawda spadki nie zostały już pogłębione, ale też nie było widać popytu, który byłby w stanie podnieść indeksy z poziomu dziennych minimów. Przez kilka godzin WIG20 praktycznie stał w miejscu głęboko na minusie. Inwestorzy wstrzymywali się z decyzjami o publikacji popołudniowych serii danych makro w USA. Nie powinno to dziwić w kontekście narastających ostatnio obaw o ożywienie w amerykańskiej gospodarce. Kiedy tylko seria odczytów makro ujrzała światło dzienne, gracze się ożywili.
Cześć danych okazała się gorsza od oczekiwań (zdecydowanie rozczarował indeks Chicago PMI obrazujący koniunkturę w przemyśle regionu Chicago, który spadł bardziej od prognoz), ale to nie zraziło kupujących. Nadzieje w serca inwestorów wlał szybszy od prognoz wzrost cen domów w największych metropoliach (4,2 proc. rok do roku w czerwcu wobec prognozowanych 3,9 proc.), a przede wszystkim bacznie obserwowany przez rynki indeks zaufania amerykańskich konsumentów Conference Board. Większy od prognoz wzrost to oznaka, że Amerykanie nie poddają się łatwo obawom przed o nawrotem recesji (wczoraj Dow Jones zyskał 0,05 proc.).
Impuls wzrostowy wynikający z tych danych wystarczył, by WIG20 poszybował w górę. Z poziomu dziennego minimum stopniowo wspiął się nad kreskę i zakończył dzień solidną zwyżką o 0,7 proc. Nie wystarczyło to jednak, by indeks zdołał zamknąć na plusie cały miesiąc – sierpień skończył się zniżką o 1,8 proc.
Dziś inwestorów też czeka pracowity dzień. Poznamy m.in. całą serię wskaźników PMI dla krajów Europy (i podobny wskaźnik ISM w USA), w tym dla Polski.















