Wymiar Sprawiedliwości
Szantażyści senatora Piesiewicza odwlekają proces
Po raz drugi nie udało się rozpocząć w warszawskim sądzie procesu trojga oskarżonych o szantażowanie senatora PO Krzysztofa Piesiewicza.
W czerwcu, gdy Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście próbował rozpocząć proces, okazało się, że jeden z oskarżonych nie otrzymał aktu oskarżenia i nie ma obrońcy, a powinien go mieć - sąd wyznaczył mu więc adwokata z urzędu. Sprawę odroczono do 25 sierpnia.
Tym razem okazało się, że w sądzie nie stawiła się oskarżona Halina S. - Przesłała zaświadczenie lekarskie o chorobie. Sąd ją usprawiedliwił i odroczył sprawę na 29 września - powiedział mec. Czesław Jaworski, który reprezentuje przed sądem Piesiewicza, mającego w tym procesie status oskarżyciela posiłkowego.
Sam Piesiewicz nie pojawił się na rozprawie - nie ma takiego obowiązku. W przyszłości będzie musiał stawić się na przesłuchanie jako pokrzywdzony.
Postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia o wyłączeniu jawności całego procesu zapadło już 14 czerwca, gdyż dotyczy spraw obyczajowych, których ujawnienie - jak mówi prawo - "może naruszyć ważny interes prywatny".
Akt oskarżenia wobec Joanny D., Haliny S. i Zbigniewa Sz. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga skierowała do sądu w połowie marca. Od ujawnienia całej sprawy w grudniu 2009 r. Piesiewicz rzadko pojawiał się publicznie (w Senacie miał długotrwały bezpłatny urlop; ostatnio bierze udział w pracach Izby). W jednej z nielicznych wypowiedzi dla mediów prosił o "spokojne spojrzenie i wybaczenie lekkomyślności".















