REKLAMA

Wymiar Sprawiedliwości

Rodzina przeciwna ekshumacji

ika , Ewa Łosińska 18-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 17:58
Stanisłąw Pyjas i Bronisław Wildstein (zdjecie z 1976 roku)
autor: Piotr Guzik
źródło: Fotorzepa
Stanisłąw Pyjas i Bronisław Wildstein (zdjecie z 1976 roku)

Przeprowadzimy ekshumację szczątków Stanisława Pyjasa – zapowiada Instytut Pamięci Narodowej, ale rodzina studenta jej nie chce

To szansa na potwierdzenie nowych informacji, jakie prokuratorzy zdobyli w ramach piątego już śledztwa, prowadzonego w sprawie śmierci studenta polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego przez pion śledczy krakowskiego IPN. Nawet po 33 latach od tej tragedii ekshumacja ma sens - uważają specjaliści.

Prezes Instytutu Janusz Kurtyka stwierdził dziś także, że osoby, które inwigilowały lub zastraszały opozycjonistę, mogą spodziewać się zarzutów. Pytany przez dziennikarzy, czy najpoważniejsze hipotezy rozważane przez IPN to zabójstwo z premedytacją lub "wypadek przy pracy", Kurtyka powiedział, że obie są brane pod uwagę. - Nie możemy jeszcze przesądzać, która z nich jest bardziej prawdopodobna - stwierdził.

- Gdyby to zależało od nas, nie byłoby ekshumacji – twierdzi jednak Anna Wnętrzak, siostra Stanisława Pyjasa. Dodaje, że jego bliscy blokować działań IPN nie zamierzają.

IPN ze swojej strony deklaruje, że uszanuje wolę rodziny. Nie zrobimy niczego wbrew woli rodziny - zapewnia rzecznik Instytutu, Andrzej Arseniuk.

Wola rodziny osoby zmarłej nie jest wiążąca dla prokuratury, jeśli chce ona przeprowadzić ekshumację - przypomniał mec. Bogdan Borkowski, pełnomocnik rodziny Olewników. Podkreślił, że na ogół zdanie rodziny uwzględnia się i szanuje.

Termin poznamy wkrótce

- Myślę o ekshumacji szczątków Stanisława Pyjasa, odkąd przejąłem to śledztwo, czyli od maja 2008 roku – powiedział „Rz” prokurator Ireneusz Kunert z krakowskiego IPN.

Uważa, że badanie kości może potwierdzić rodzaj obrażeń studenta, a także zeznania nieprzesłuchiwanych we wcześniejszych postępowaniach świadków i hipotezy, jakie śledczy weryfikuje.

– Kilku świadków, być może na skutek wyrzutów sumienia, po latach zdecydowało się zgłosić do prokuratora. Niektórzy nadal się boją wpływów ludzi dawnej SB – mówił „Rz” Ireneusz Kunert.

Ekshumacja też jednak jest potrzebna – wierzą śledczy. Minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski powiedział w czwartek, że jej termin musi zostać wyznaczony dość szybko, bo ta procedura nie może być przeprowadzona, gdy jest zbyt ciepło.

Ciało Stanisława Pyjasa znaleziono w maju 1977 roku w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Nie tylko jego przyjaciele – m.in. Bronisław Wildstein i Liliana Sonik - są przekonani, że zabito go na zlecenie Służby Bezpieczeństwa. Jak pisała ”Rz”, prowadzący to œśledztwo od dawna zamierzał zamówić trzecią już opinię biegłych w tej sprawie. W dwóch poprzednich bowiem jest wiele niejasności.

Pierwszą opinię sporządzono w Krakowie w Zakładzie Medycyny Sądowej w 1977 roku. Nie opisano w niej np. widocznego u Pyjasa wybitego zęba czy rozciętego dziąsła. Tymczasem charakter obrażeń może uwiarygodnić podejrzenia przyjaciół ofiary, iż kto przed śmiercią ”pomógł mu” się upić.

Prawdopodobnie na siłę wpychano mu butelkę z alkoholem do ust. Kierownik zakładu prof. Zdzisław Marek, który się pod dokumentem podpisał, nawet nie widział wówczas ciała Pyjasa. Mimo to przesłuchany w trakcie obecnego śledztwa stwierdził, iż nie ma sobie nic do zarzucenia.

Drugą opinię na potrzeby kolejnego śledztwa w 1991 r. sporządzali eksperci z Katowic jedynie na podstawie zdjęć ciała Pyjasa.

Zabójstwo, a nie pobicie

Prokurator jest też przekonany, że sprawa dotyczy nie śmiertelnego pobicia, ale co najmniej próby zabójstwa studenta UJ. Naczelnik pionu śledczego krakowskiego IPN Piotr Piątek zapowiedział już zmianę kwalifikacji tego postępowania.

Niespodzianek związanych z czterokrotnie umarzanym wcześniej śledztwem jest więcej. Dopiero po latach po raz pierwszy zeznania składali np. najbliżsi Pyjasa – mama i siostra studenta.

Za istotne dla śledztwa krakowski prokurator uznaje także taśmy nagrane przez Ewę Stankiewicz i Annę Ferens, autorki głośnego filmu „Trzech kumpli” o przyjaźni Pyjasa, Maleszki i Bronisława Wildsteina. Niewykorzystanych w tym obrazie nagrań jest ok. 300 godzin. TVN zgodziła się je przekazać prokuratorowi IPN.

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Przestępstwa na afgańskiej misji?

Poseł PiS Tomasz Kaczmarek donosi na szefów SKW. Powód? Mieli tuszować pobicie i tolerować pijaństwo >>