Wymiar Sprawiedliwości
Sprawa stalinowskiego prokuratora umorzona
Sąd Najwyższy postanowił: sprawa stalinowskiego prokuratora Kazimierza Graffa, którego pion śledczy IPN chciał oskarżyć o zbrodnię komunistyczną, jest ostatecznie umorzona.
Siedmiu sędziów SN oddaliło jako oczywiście bezzasadną kasację szefa pionu śledczego IPN, według którego 92-letni dziś Graff powinien odpowiadać karnie. Zarzucono mu, że w 1948 r., jako podprokurator wojskowej prokuratury w Warszawie, przekroczył uprawnienia i nie dopełnił obowiązków. Chodziło o to, że wysyłając do sądu akt oskarżenia przeciw Stanisławowi F., sądzonemu w tzw. trybie doraźnym za 5 napadów z bronią i nielegalne posiadanie karabinu, nie zwolnił go z aresztu - a tak według IPN powinien zrobić.
Akt oskarżenia przeciwko Kazimierzowi Graffowi śledczy IPN skierowali do sądu w październiku 2007 r. O całej sprawie śledczych zawiadomił syn Stanisława F., który w latach 40. miał także prowadzić działalność niepodległościową. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał F. na 6 lat więzienia za zbrojne usiłowanie obalenia ustroju, napady z bronią i jej nielegalne posiadanie. Pod aktem oskarżenia podpisany był podprokurator Graff - zastępujący wtedy szefa prokuratury.
IPN zarzucił Graffowi, że bezprawnie pozbawił wolności Stanisława F., mimo że na podstawie wojskowego kodeksu postępowania karnego zobowiązany był w takiej sytuacji do uchylenia aresztu i zwolnienia osadzonego. Śledczy IPN uznali to za zbrodnię komunistyczną i na tej podstawie skierowali akt oskarżenia do sądu
Graff jeszcze przed II wojną światową skończył prawo na UW. Wywieziony na Wschód dostał się do armii gen. Zygmunta Berlinga. Walczył pod Lenino, w styczniu 1945 r. w czasie walk o Warszawę został ranny. Po wojnie - jako oficera wojska - oddelegowano go do wojskowej prokuratury. W 1968 r. zwolniony do cywila, później był radcą prawnym. Do dziś mieszka w Warszawie.
Zwolniono go z prokuratury, a wcześniej ukarano naganą, bo odmówił podpisania się pod aktem oskarżenia przeciwko gen. Stanisławowi Tatarowi, oskarżonemu i skazanemu na dożywocie na podstawie sfingowanych dowodów. Dziś to Kazimierza Graffa postanowił oskarżyć IPN - powiedział mec. Jerzy Kaczorek, obrońca Graffa.
W styczniu tego roku Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył postępowanie wobec Graffa stwierdzając "brak znamion czynu zabronionego". Decyzję tę utrzymała Izba Wojskowa SN jako sąd apelacyjny. Szef pionu śledczego IPN złożył kasację, którą rozpoznał we wtorek Sąd Najwyższy w 7-osobowym składzie.
Sędzia Wiesław Błuś podkreślił w ustnym uzasadnieniu postanowienia oddalającego kasację, że w rozstrzygnięciach obu instancji nie naruszono przepisów i że SN zgadza się z decyzją o umorzeniu sprawy.
Odpowiedzialność karną za bezzasadne pozbawienie człowieka wolności mogą ponieść tylko ci, którzy doprowadzili do tej bezprawności. A Kazimierz Graff nie stosował aresztu wobec Stanisława F. Jego rola sprowadza się do tego, że podpisał akt oskarżenia i przekazał sprawę sądowi - uzasadniał sędzia Błuś.
Decyzja Sądu Najwyższego jest ostateczna i nie można już jej zaskarżyć.















