REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Sport » Wiadomości

Boks

Odszedł lojalny przyjaciel

Janusz Pindera 03-02-2012, ostatnia aktualizacja 03-02-2012 01:17
Angelo Dundee
źródło: AP
Angelo Dundee

W swoim domu w Tampa na Florydzie zmarł jeden z najsłynniejszych bokserskich trenerów Angelo Dundee. Miał 90 lat

Świat poznał go lepiej, gdy został trenerem Cassiusa Claya (Muhammada Alego). – Kochałem go, był moim najlepszym przyjacielem – mówił Ali. – Pozwolił mi być tym, kim chciałem być. Nawet wtedy, gdy moje zachowanie oceniano jako kontrowersyjne. I co najważniejsze, był lojalny.

Dundee pomagał Alemu w najtrudniejszych walkach. Po raz pierwszy, gdy ten padł na deski po lewym sierpowym Henry'ego Coopera w Londynie. Angelo sprytnym fortelem sprawił, że sędzia zgodził się na wymianę rękawic, co zajęło trochę czasu i pozwoliło Alemu dojść do siebie.

Był oparciem dla Alego, gdy ten zmierzył się z budzącym strach Sonnym Listonem i odebrał mu tytuł mistrza świata oraz potem, gdy walczył w Kinszasie z George'em Foremanem i w Manilli podczas trzeciej wojny z Joe Frazierem. Ali chciał wtedy zrezygnować, to Dundee wypchnął go z narożnika do kolejnej rundy.

Miesiąc temu Angelo był na 70. urodzinach schorowanego Alego. Nigdy nie ukrywał, że to on był jego najzdolniejszym i wyjątkowym uczniem. Raya Sugara Leonarda, innego ze swoich wielkich mistrzów, nazywał Małym Alim. Stał w jego narożniku, gdy toczył historyczne walki z Wilfredem Benitezem, Roberto Duranem, Thomasem Hearnesem i Marvinem Haglerem. Był z Foremanem, gdy ten, mając prawie 46 lat, nokautował Michaela Moorera, odbierając mu dwa mistrzowskie pasy. Angelo Dundee wiedział, że zawodnikowi trzeba wmówić, iż jest wyjątkowy. Alemu ciągle powtarzał, że ma najlepszy lewy prosty na świecie. To pomagało.

W grudniu 1996 roku, tydzień przed drugą walką Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe, odwiedziliśmy go z Przemysławem Saletą w Hollywood na Florydzie. Pamiętam wypełniony starymi bokserskimi zdjęciami gabinet trenera i jego ciekawe opinie. Już wtedy twierdził, że nadchodzi era braci Kliczków. – Dobry, duży bokser zawsze pokona dobrego, mniejszego boksera – powtarzał. Dobrze mówił o Gołocie, twierdził, że wygra rewanż z Bowe'em, który jego zdaniem symulował w pierwszym pojedynku i wymusił dyskwalifikację. Nie przewidział tylko, że Gołota znów przegra sam ze sobą.

– Przeszedł drogę, jaką chciał przejść, zrobił to, co chciał zrobić, miał piękne życie – powiedział po śmierci ojca jego syn Jimmy Dundee.

Przeczytaj więcej o:  Angelo Dundee, Cassius Clay, George Foreman, George Frazier, Muhammad Ali, boks

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

Zamknij

Przeczytaj też: >>

Amerykański sen o soccerze

Były problemy i chwile zwątpienia, ale dziś Major League Soccer coraz bardziej zaczyna się liczyć w światowej piłce >>
reklama