REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Sport » Wiadomości

Pekin 2008

Milczenie zabija

Paweł Wilkowicz 18-03-2008, ostatnia aktualizacja 18-03-2008 13:56

W Tybecie giną ludzie, akcje solidarności rozlewają się po świecie. Czy rusza lawina, która wywróci olimpiadę w Pekinie?

W Poniedziałek Wielkanocny odgrywająca rolę kapłanki aktorka Maria Nafpliotou zapali w Olimpii znicz, który poniesiony zostanie w podróż po świecie, z metą w Pekinie.

Sztafeta ze zniczem została wymyślona przez propagandzistów Hitlera przed igrzyskami w 1936 roku, Grecy zamienili ją w dobry biznes (za rozpalenie ognia w Olimpii trzeba płacić), ale mimo wszystko jest to dziś symbol przemawiający do wyobraźni, znak, że olimpijska idea łączy wszystkich ludzi.

Tybetańczyków połączy pod przymusem. Chińscy żołnierze już wyremontowali najwyżej położoną drogę świata prowadzącą na Mount Everest. Na początku maja znicz ma dotrzeć również tam. Byłoby nieprzyjemnie, gdyby sztafeta wnosząca go na górę mijała np. grupy demonstrantów albo transparenty z napisem „Wolny Tybet”, więc Chińczycy nie tylko postanowili zamknąć między 1 a 10 maja dla wspinaczy wejście na Mount Everest od tybetańskiej strony, ale też wymogli podobną blokadę na władzach Nepalu uzależnionych od pomocy ekonomicznej z Pekinu.

Starannie uprzątnięte i zabezpieczone zostaną zapewne również ulice Lhasy, na których w ostatnich dniach lała się krew, bo i stolica regionu znalazła się na trasie znicza. Pekin karze surowo za samo nazwanie się Tybetańczykiem, przesiedla tutaj zastępy chińskich imigrantów, do olimpijskiej reprezentacji nie został dopuszczony żaden przedstawiciel tybetańskiego narodu, ale komunistyczne władze nie chcą mieszkańcom oszczędzić upokarzającej ceremonii ze zniczem. I niewykluczone, że zapłacą za to drożej, niż przypuszczały.

Szef MKOl Jacques Rogge przyznał, że jest wypadkami w Tybecie zaniepokojony, ale powtórzył, iż bojkot to bardzo zły pomysł

Wczoraj minęło ultimatum wyznaczone uczestnikom ostatnich zajść, policja wyłapuje i wtrąca do więzień podejrzanych, ale skoro Tybetańczycy byli gotowi zaryzykować taki protest raz (najbardziej krwawy od 1989 roku), niewykluczone, że spróbują ponownie. Oni wiedzą, że mają czas do końca igrzysk, potem świat zapomni o swoich wyrzutach sumienia.

Tybet ze swoją romantyczną legendą najlepiej się nadaje do zjednoczenia wokół jednej sprawy wszystkich przeciwników pekińskich igrzysk.

Dziś ma się odbyć demonstracja przed siedzibą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego pod hasłem skierowanym do szefa MKOl: „Panie Rogge, Pana milczenie zabija Tybetańczyków”.

Wydarzenia w Lhasie rozwiały złudzenia, że olimpiada wpłynie na przestrzeganie praw człowieka w Chinach. Spełniają się raczej najgorsze przewidywania tych, którzy sprzeciwiali się powierzeniu igrzysk Chińczykom. Rogge przyznał, że jest wypadkami w Tybecie zaniepokojony, ale powtórzył, iż bojkot to bardzo zły pomysł.

Podobnie mówią szefowie komitetów olimpijskich i ministrowie sportu od Australii po Rosję. – Nie wesprzemy takiej akcji w żadnych okolicznościach – zapowiedział wczoraj Patrick Hickey, szef Europejskich Komitetów Olimpijskich. Javier Solana, przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw polityki zagranicznej, też nie ma zamiaru rezygnować z wyjazdu na igrzyska. Przeciwnicy bojkotu wskazują, że – jak pokazała Moskwa 1980 – taki protest jest politycznie nieskuteczny, a uderza rykoszetem w tych, którzy na podobną karę nie zasłużyli, jak organizatorzy z Los Angeles w 1984 roku.

Kiedyś podział świata na walczące ze sobą obozy wymuszał opowiedzenie się po którejś stronie. Dziś na szczęście nie trzeba tego robić i jeśli w sierpniu będą miały miejsce jakieś bojkoty, to tylko prywatne. I to jednak jest wątpliwe, bo sportowcy unieważniliby w ten sposób miesiące swoich przygotowań, a wielu naraziłoby się na niepewną przyszłość. To równie heroiczne, co mało prawdopodobne. Na razie rezygnują ze startu tylko ci, którzy boją się pekińskiego smogu.

Ale niepowodzenie bojkotu wcale nie musi oznaczać, że Chiny będą w sierpniu wielkimi zwycięzcami. Już dziś władze wydają się bardzo zaskoczone krytyką i tym, jak trudno utrzymać wszystko pod kontrolą, gdy się jest organizatorem igrzysk. Ta impreza miała być demonstracją rosnącej potęgi gospodarczej i politycznej, ale jej przekaz może być zupełnie odwrotny do zamierzonego.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Kolejny reprezentant Polski opuści Legię?

W zeszłym tygodniu z Legii Warszawa odszedł Ariel Borysiuk. Jeszcze w tym oknie transferowym stołeczny klub opuścić może Maciej Rybus >>
reklama