Komentarz
Tydzień w krainie opresji
Po powrocie z urlopu postanowiłem nadrobić zaległości i dowiedzieć się, co też ważnego się w Polsce dzieje. Na biurku czekała odłożona kupka tygodników. Nic, tylko – pomyślałem – czytać i cieszyć się rozmaitością opinii.
Najpierw wpadła mi w ręce „Polityka”, z której się dowiedziałem, że polski Kościół gnębi państwo, a wszystko dlatego, że Polskę ominęła reformacja Lutra. Nic wszakże straconego, utrzymywał autor, bowiem sojusz ołtarza i tronu się kończy. Uff, odetchnąłem z ulgą. Ledwo wszakże zdążyłem się pocieszyć myślą o czekającej Polskę radosnej modernizacji, rzut oka na następny numer owego szacownego tygodnika rozwiał złudzenia. Czegóż to bowiem się dowiedziałem? A tego, że w Polsce rządzi nie premier, Sejm czy prezydent, ale księża, którzy polityków za pysk trzymają. I strona po stronie, niczym monotonny rytm wybijany przez bębny, uderzały we mnie kolejne frazy: a to, że państwo klęczy przed Kościołem, a to, że Kościół bierze państwo.












