Pendrive'owy test dla demokracji
Jeśli prawdziwe są informacje RMF o tym, że Marcin Rosół przygotowywał do przesłuchania przed komisją śledczą Mirosława Drzewieckiego, a także parlamentarzystów PO, to dowodzi to co najmniej trzech rzeczy
Po pierwsze – słuszna była teza, którą postawiłem na łamach „Rzeczpospolitej” kilka tygodni temu. Teza, iż istnieje ukryty platformerski ośrodek, koordynujący zeznania świadków w aferze hazardowej i działania platformerskich członków komisji.
Po drugie - Rosół, jak się okazuje, jest częścią tego ośrodka. A to już dowodzi czegoś więcej. Jeśli bowiem taką rolę pełni jeden z najbardziej czynnych w aferze urzędników, to oznacza to potwierdzenie tezy, że Platformie – i dominującemu w niej niemal bez reszty Donaldowi Tuskowi – nie zależy na jej wyjaśnieniu nawet w najbardziej ograniczonym zakresie. Że afera hazardowa nie jest aferą Mira i Drzewka, tylko aferą Platformy. Że groźne miny premiera i usuwanie skompromitowanych działaczy poza politykę to był po prostu teatr.
I po trzecie – jeśli do przygotowywania posłów Marcin Rosół wykorzystywał prywatnego pendrive`a, to znaczy że czuł się absolutnie bezpieczny. Że nawet na chwilę nie dopuścił do siebie myśli, iż jakaś państwowa służba może mu zawartość tego pendrive`a skontrolować, co – powtórzmy – dziwi w przypadku człowieka z pierwszego szeregu afery. Rosół jednak przeliczył się – okazało się że państwo polskie nie jest jednak aż tak totalnie przejęte przez jego starszych kolegów. Ale powstaje pytanie, w jakich – i przed, i po wybuchu afery - rozmowach i w jakich sytuacjach Rosół uczestniczył, że napełniły go aż taką butą? Że wytworzyły w nim aż takie poczucie bezkarności?
Uważam, że od podjęcia próby udzielenia odpowiedzi na to pytanie zależy powaga komisji śledczej. A może i coś więcej – rozstrzygnięcie dylematu, na ile polska demokracja będzie realna, a na ile stanowić będzie jedynie matrixową dekorację.
Skomentuj na blog.rp.pl/skwiecinski
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
Dostęp SMS
WYŚLIJ
Licencjonowanie
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
