REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Komentarz

Kto chciałby oślepić opinię publiczną

Piotr Gabryel 07-02-2010, ostatnia aktualizacja 07-02-2010 21:37

"Rz" ujawniła w sobotę informacje z przesłuchania Ryszarda Sobiesiaka w prokuraturze, z których wynika (po pierwsze), że to Marcin Rosół, współpracownik ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, mógł być źródłem przecieku o akcji CBA, oraz (po drugie), że posłowie Zbigniew Chlebowski, Mirosław Drzewiecki i Grzegorz Schetyna powiedzieli przed komisją śledczą co innego o długości znajomości z Ryszardem Sobiesiakiem, niż on zeznał w prokuraturze.

W odpowiedzi poseł PO Janusz Palikot z wrodzoną sobie delikatnością zaatakował „Rz" w niedzielnym programie „Kawa na ławę" w TVN i TVN 24, nazywając naszą gazetę słupem ogłoszeniowym służb specjalnych.

skomentuj na blogu

Cóż, na takie słowa można by zareagować po prostu wzruszeniem ramion. W końcu co w tym nowego, że polityk zżyma się na dziennikarzy publikujących niekorzystne dla niego lub dla jego partii informacje. Albo domaga się – pod pozorem ochrony interesu publicznego – oślepienia opinii publicznej, czyli ochrony interesu partyjnego.

Ale można też zareagować inaczej – smutną dla stanu Rzeczypospolitej konstatacją, że dziennikarze już niejeden raz musieli wyręczać rządzących polityków i prokuratorów w ich powinnościach. A co najmniej ich do większej aktywności zachęcać. Dość wspomnieć aferę Rywina sprzed kilku lat, skandal dotyczący kulis porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz właśnie aferę hazardową. Czyż to bowiem nie media swoimi publikacjami – zarówno w tych, jak i dziesiątkach innych przypadków – zmusiły bezczynnych polityków do działania?

W związku z tym politykom – a Januszowi Palikotowi, było nie było przewodniczącemu sejmowej komisji „Przyjazne państwo" w szczególności – wypada zalecić jedno. Aby wreszcie skoncentrowali się na tym, za co im – jako podatnicy – płacimy: na doprowadzeniu naszego państwa do stanu, który będzie gwarantował szybkie i skuteczne działanie jego aparatu na podstawie obowiązujących przepisów prawa, a nie dopiero wtedy, gdy pod wpływem artykułów prasowych zażąda tego opinia publiczna. Tylko tyle, czy też raczej – sądząc po dotychczasowych efektach ich pracy – aż tyle.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pietryga: Internet – twardy orzech do zgryzienia dla Tuska

Konsultacje rządu z internautami nie przyniosły chyba spodziewanego efektu. >>