REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Komentarz

Komentarz

Piotr Semka: Jak Kaczyński stał się eurosceptykiem

Piotr Semka 12-03-2008, ostatnia aktualizacja 13-03-2008 06:14

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ta stara prawda przypomina się, gdy słyszymy o nowej inicjatywie Jarosława Kaczyńskiego. Lider PiS proponuje, by ustawa zobowiązująca prezydenta RP do przyjęcia traktatu lizbońskiego zawierała dodatkową preambułę podkreślającą nadrzędność polskiej konstytucji nad ustawodawstwem unijnym.

Niedawno Jarosław Kaczyński zachwalał traktat jako ogromny sukces Polski. Potem wydawało się, że doszło w tej sprawie do kompromisu między rządem Tuska a prezydentem – obóz PiS zgodził się na traktat w zamian za przyjęcie tzw. protokołu brytyjskiego (ograniczającego stosowanie u nas Karty praw podstawowych), mającego strzec Polskę przed narzucaniem jej m.in. zmian obyczajowych.

Dziś Jarosław Kaczyński jest w opozycji i z eurorealisty przeistoczył się w eurosceptyka. A wielu posłów z PiS zagroziło, że opowie się przeciw ratyfikacji.

To prawda – problem ograniczenia suwerenności w wyniku przyjęcia traktatu nie jest wydumany. Ale czas na stawianie takich pytań minął tej nocy, gdy Lech Kaczyński po długich negocjacjach w Brukseli zgodził się na traktat. Żądając teraz preambuły, politycy PiS narażają na szwank swoją wiarygodność.

Gdyby PiS był u władzy, przeforsowałby traktat szybko i bez rozgłosu. Ale Kaczyński jako lider opozycji woli sugerować, że za tę umowę nie chce brać odpowiedzialności. To działanie pod publiczkę, a nie zachowanie polityka, który pamięta o swoich wcześniejszych decyzjach i zobowiązaniach.

Osobną i równie niepokojącą sprawą jest zaskakująco agresywna reakcja premiera Tuska na propozycje PiS. Usłyszeliśmy, że politycy PiS przedkładają swe partyjne interesy nad dobro Polski, oraz że "grają interesem" naszego kraju. Tusk ogłosił, iż "Kaczyńscy przekroczyli granicę, nie odpuszczę im, nie ma mowy".

Premier zatracił miarę w słowach. Sam chce definiować, co jest "akcentem autyeuropejskim" i jakie są granicę w debacie o eurokonstytucji. To niepokojący język. Taki styl pcha Tuska ku politycznemu zacietrzewieniu. Polskiej eurodebacie to nie pomoże.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pietryga: Internet – twardy orzech do zgryzienia dla Tuska

Konsultacje rządu z internautami nie przyniosły chyba spodziewanego efektu. >>