Publicystyka
Kto psuje prawo
Platforma niezbyt serio chce przejrzystości władzy – oceniają przedstawiciele organizacji pozarządowych
Poprawka Klubu Parlamentarnego PO i metoda jej przeforsowania przez Senat i Sejm w sposób nieodpowiedzialny zakłóciły i tak niedobrą atmosferę wokół rozmów, jakie rząd prowadził z organizacjami społecznymi na temat regulacji problematyki Internetu i społeczeństwa cyfrowego. Zgodnie z tą poprawką możliwe będzie ograniczenie prawa do informacji ze względu na „ochronę ważnego interesu gospodarczego państwa".
Nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej okazuje się jedną z najbardziej kontrowersyjnych decyzji, jakie podjął Sejm w trakcie kończącej się kadencji. W odpowiedzi na to dosłownie ostatnie głosowanie w ciągu paru dni zrodził się nieomal masowy protest, który przypomina sprzeciw, jaki wywołała próba wprowadzenia rejestru stron i usług niedozwolonych przy okazji ustawy hazardowej.
Prezydent Bronisław Komorowski podpisując nowelizację ustawy z zapowiedzią, iż po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli następczej, o zbadanie zgodności z konstytucją trybu jej uchwalenia, odniósł się wyłącznie do przepisu, który wzbudził największe emocje. Tymczasem ta ustawa i dialog, jaki się toczył między rządem a organizacji społecznymi, zasługują na uwagę nie tylko z powodu wolty rządu.
Senacka „wrzutka"
Już 19 sierpnia pisaliśmy w „Gazecie Wyborczej": „Atmosfera wokół projektu jest gorąca. W ostatnich dniach miały miejsce niezwykle ożywione posiedzenia Sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Przed posiedzeniami posłowie otrzymali e-maile z protestami od przedstawicieli jednej z organizacji społecznych. Przy okazji nowelizacji pojawiły się także pomysły ograniczenia dostępu do opinii i ekspertyz przygotowywanych na potrzeby instytucji państwa. W toku debaty parlamentarnej pomysły te odrzucono, ale nie jest wykluczone, że powrócą one np. na etapie prac w Senacie".
Nasze organizacje, które najbardziej zaangażowały się w dialog z rządem nad kształtem regulacji prawnych dotyczących społeczeństwa informacyjnego – Fundacja Panoptykon, Internet Society Poland i Fundacja Nowoczesna Polska – mają zastrzeżenia do dotychczasowych wyników tego procesu. Wydarzenia ostatnich dni pokazały, że stanowcze deklaracje premiera co do zmiany podejścia do regulacji Internetu i przyjęcia za punkt wyjścia perspektywy praw podstawowych, mają niewiele praktycznych konsekwencji. W innych ważnych tematach, takich jak retencja danych telekomunikacyjnych, blokowanie (cenzurowanie) stron internetowych, implementacja dyrektywy audiowizualnej czy światowe porozumienie o egzekwowaniu własności intelektualnej, po pięciu miesiącach rozmów wciąż nie osiągnęliśmy godnych odnotowania rezultatów.
Nowelizacja ustawy o dostępie do informacji publicznej mogła być wspólnym sukcesem rządu i organizacji obywatelskich. Niestety nie jest
Zmiana ustawy o dostępie do informacji publicznej, która wprowadza zręby reżimu ponownego wykorzystywania informacji z sektora publicznego, jest najbardziej namacalnym i pozytywnym rezultatem naszych odbywających od kwietnia spotkań z ministrami i ekspertami rządu. Noweli daleko do doskonałości. Stanowi ona spóźnioną implementację unijnej dyrektywy o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego, która ma duże znaczenie z punktu widzenia wszystkich: przedsiębiorców, organizacji społecznych i niezrzeszonych obywateli.
Celem dyrektywy ma być ułatwienie obywatelom, ich organizacjom i podmiotom gospodarczym wykorzystywania informacji, jakie generują organy publiczne, do własnych celów (np. w celach komercyjnych lub w celu lepszego monitorowania tego, jak działa władza). Za nasze osiągnięcie uważamy, że do ustawy została wprowadzona zasada bezwarunkowego wykorzystania informacji publicznej. Ponowne wykorzystywanie danych ma wielkie znaczenie i dla rozwoju gospodarki opartej na wiedzy, i dla zwiększenia transparentności życia publicznego. Zasada bezwarunkowości stwarza mocne podstawy do zagwarantowania tego prawa w praktyce. Zgodnie z nią żaden organ władzy publicznej nie może odmówić udostępnienia informacji do ponownego wykorzystania ani ograniczyć tego prawa, opierając się własną, arbitralną decyzję. Jednocześnie wiele innych ważnych postulatów, jakie zgłaszaliśmy w toku prac nad projektem założeń, nie zostało uwzględnionych. Dlatego uważamy, że wciąż pozostaje wiele do zrobienia, aby dostęp i ponowne wykorzystywanie informacji publicznej mogły się w Polsce upowszechnić.















