REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

To droga do rozlewu krwi

Jerzy Wójcik 11-08-2011, ostatnia aktualizacja 11-08-2011 20:57
Jerzy Wójcik
źródło: Rzeczpospolita
Jerzy Wójcik

Akceptacja dla aktu jednostronnego da Palestyńczykom nadzieję na państwo, które w takim kształcie nigdy nie powstanie

Jednostronne działania i kierunek obrany przez rząd palestyński mogą zniweczyć wszelkie dotychczasowe inicjatywy pokojowe. Występują przeciwko zapisom podstawowych dokumentów rozpoczynających całość procesu pokojowego z lat 90. Dokumentów, które były podstawą stworzenia Autonomii Palestyńskiej i legalnie działającego przedstawicielstwa palestyńskiego: układów z Oslo z 1993 i 1995 r. Traktaty te ustanowiły fundamentalną formułę: żadna ze stron nie będzie inicjować lub podejmować kroków, które dążyłyby do zmiany statusu Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu.

Mimo tego 1988 roku Palestyńczycy z Organizacji Wyzwolenia Palestyny ogłosili "Deklarację niepodległości", w której ogłoszono utworzenie państwa palestyńskiego. Deklaracja nie regulowała granic państwa palestyńskiego, jednak wprost odwoływała się do rezolucji ONZ z 1947 roku, wskazując tym samym na podstawę takowych granic. Stolicą Palestyny miała być Jerozolima.

"Deklaracja niepodległości" Palestyńczyków została zaakceptowana na forum ONZ przez 104 państwa, przy 45 głosach sprzeciwu. Nie szła za nią jednak zmiana statusu Palestyńczyków i realizacji ich dążeń państwowych z prostego względu: braku zgody Izraela. Ponadto większość państw europejskich nie uznała tego aktu.

Ewentualna zgoda społeczności międzynarodowej na uznanie państwa palestyńskiego w akcie jednostronnej deklaracji wytworzy mylne przeświadczenie pośród społeczności palestyńskiej, że ich przyszłe państwo będzie zawierało się dokładnie w granicach z roku 1967 r. Sprawi to, że żaden przyszły establishment palestyński nie będzie miał legitymacji społecznej do prowadzenie dialogu ze stroną izraelską na temat jakichkolwiek ustępstw.

Tymczasem państwo palestyńskie nie zaistnieje nigdy w granicach z 1967 roku. Jest mało prawdopodobne, wręcz niemożliwe, aby którykolwiek izraelski rząd poszedł na tego rodzaju ustępstwa.

Warto wspomnieć okoliczności toczących się negocjacji w Camp David w lipcu 2000 r. Konferencja ta odbyła się w najbardziej sprzyjających warunkach: mediatorem podczas negocjacji był Bill Clinton – polityk obdarzony zaufaniem przez obie strony konfliktu, premierem Izraela był natomiast jeden z najbardziej propokojowo nastawionych polityków lewicy: Ehud Barak.

Oferta strony izraelskiej obejmowała przekazanie pod państwo palestyńskie blisko 93 proc. Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy, podział Jerozolimy wraz ze Starym Miastem oraz podział miejsc świętych. Odrzucenie tej propozycji przez Arafata wskazywało, że margines ustępstw strony palestyńskiej był bardzo wąski. Spowodowane było to wieloletnią polityką maksymalizacji żądań i publicznego domagania się utworzenia państwa palestyńskiego w granicach z roku 1967. Społeczność międzynarodowa, w tym Polska, powinna poprzeć proces negocjacyjny i prawo narodu palestyńskiego do samostanowienia, mając jednak na uwadze fakt, że Palestyńczycy domagają się państwa w granicach z roku 1967. Tymczasem, aby doszło do porozumienia, kwestia granic musi być odpowiednio zmodyfikowana w negocjacjach. Nie ma innej drogi ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie.

Akceptacja dla aktu jednostronnego zniszczy filary procesu pokojowego i da Palestyńczykom nadzieję na państwo, które w takim kształcie nigdy nie powstanie. To natomiast doprowadzi do kolejnego rozlewu krwi lub zamrożenia kontaktów izraelsko-palestyńskich na dekady.

Autor jest doktorem na UJ, specjalistą  z zakresu Bliskiego Wschodu, założycielem  Forum Izrael-Polska-Europa

Przeczytaj więcej o:  Izrael, Palestyna, konflikt izraelsko-palestyński

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>