REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Katolikiem jest się także przy urnie wyborczej

Tomasz P. Terlikowski 08-07-2010, ostatnia aktualizacja 08-07-2010 23:45

Głos Kościoła powinien być wyraźny. Nie dlatego, że Kościół popiera jakąś partię, ale dlatego, że broni wartości, którym sprzeciwia się (lub nie) któryś z kandydatów – pisze publicysta Tomasz P. Terlikowski

Tego się można było spodziewać. Po wygranych przez Bronisława Komorowskiego wyborach prezydenckich politycy jego ugrupowania zabrali się do urządzania Polski na nowo. I w ramach budowania prawdziwej solidarności i zasypywania podziałów przywołali do porządku Kościół, uznając – ustami Sławomira Nowaka – że „popełnił on duży błąd, przekraczając granice zaangażowania politycznego”. Politykowi PO nie chodziło jednak o przyjmowanie Bronisława Komorowskiego na kilka dni przed wyborami przez kardynała Stanisława Dziwisza, ale o fakt, że jakaś (niewielka) część proboszczów czy księży w czasie rozmaitych wystąpień poparła Jarosława Kaczyńskiego.

Ale to nie „moralność Kalego” jest tu najgroźniejsza. O wiele istotniejsze jest to, że Sławomir Nowak (a także część publicystów „Gazety Wyborczej” czy medialnych duchownych) próbuje ograniczyć fundamentalne prawo Kościoła do głoszenia zasad moralnych. Trzeba mieć bowiem świadomość, że katolikiem jest się nie tylko w Kościele, ale także w pracy, w domu i przy urnie wyborczej.

Głos sprzeciwu

Religia powinna wpływać na dokonywane przez nas wybory. To my ponosimy bowiem część odpowiedzialności moralnej za decyzje, jakie podejmą wybrani przez nas kandydaci. Ta odpowiedzialność jest zaś szczególna, gdy kandydat zapowiada – i to w trakcie kampanii – że sprzeciwia się nauczaniu Kościoła, i zamierza stanowić prawo z owym nauczaniem sprzeczne.

Tak właśnie zrobił Bronisław Komorowski, który wielokrotnie powtarzał, że zamierza wprowadzić w życie ustawę dopuszczającą zapłodnienie in vitro. Jego partyjna koleżanka, minister zdrowia Ewa Kopacz, sugerowała zaś, że procedura ta (związana z niszczeniem zarodków) będzie finansowana z naszych podatków.

Inną sprzeczną z nauczaniem Kościoła decyzją (bo nawet nie zapowiedzią) było podpisanie przez marszałka Komorowskiego pełniącego obowiązki prezydenta Polski ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Jej przyjęcie oznacza – sprzeczne z katolicyzmem, ale przede wszystkim groźne dla władzy rodzicielskiej – przekazywanie uprawnień rodziców urzędnikom państwowym…

W takiej sytuacji powstają poważne wątpliwości moralne, czy można było głosować na kandydata, który jawnie i otwarcie kwestionował fundamentalne prawa naturalne i odrzucał nauczanie Kościoła? Czy głosując na niego, nie bierzemy na siebie części odpowiedzialności za jego decyzje?

W takich sytuacjach głos Kościoła powinien być wyraźnie słyszany. Nie dlatego, że Kościół popiera jakąś partię, ale dlatego, że popiera i broni wartości, którym sprzeciwia się (lub nie) któryś z kandydatów. Głos Kościoła ma być głosem sprzeciwu wobec złych lub błędnych poglądów, a nie głosem poparcia dla kandydata. Jeśli coś było zatem przekroczeniem zasad, to nie tyle zaangażowanie części kapłanów w kampanię, ile fakt, że głos Kościoła hierarchicznego w sprawach dla katolików najistotniejszych był tak słabo słyszalny.

Po jednoznacznym oświadczeniu Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, które przypominało o odpowiedzialności moralnej polityków za stanowione prawo, sama Konferencja w komunikacie wycofała się rakiem i odpowiedzialność moralną złożyła na barki lekarzy i rodziców. A wszystko dlatego – jak nieoficjalnie można się było dowiedzieć – że część biskupów nie zgodziła się na jasne wyłożenie nauczania Kościoła, gdyż mogłoby to zaszkodzić Bronisławowi Komorowskiemu.

Kogo przywołać do porządku

Naruszeniem zasady rozdziału państwa i Kościoła było również nachalne wykorzystywanie autorytetu Kościoła przez kandydata PO. I nie chodzi tylko o pielgrzymki do bliskich sobie hierarchów, ale również o zwołanie briefingu po uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Jerzego Popiełuszki, podczas którego polityk wyjaśniał, jak należy rozumieć owe uroczystości. Skandaliczne było również odwoływanie się do „soborowego katolicyzmu”, który – zdaniem Bronisława Komorowskiego – miał usprawiedliwiać odrzucenie norm ustanowionych przez Kościół. Wykorzystywanie fałszu (a takim jest twierdzenie, że jakaś forma katolicyzmu dopuszcza zabijanie dzieci w najwcześniejszej fazie rozwoju) do walki politycznej jest zwyczajnym skandalem.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>