REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Dyskryminująca polska rzeczywistość

Krzysztof Śmiszek 11-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 00:12
źródło: Rzeczpospolita

Ze statystyk strasburskich wynika, że Polska jest tym krajem z regionu środkowoeuropejskiego, który prowadzi w niechlubnej statystyce dotyczącej nierównego traktowania osób homoseksualnych – pisze prawnik środowisk gejowskich

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydaje rocznie kilkadziesiąt orzeczeń, w których stwierdza naruszenie przez Polskę wolności i praw człowieka. Żaden jednak wyrok nie wzbudził ostatnio takich emocji, jak ten w sprawie homoseksualnego mężczyzny, któremu odmówiono prawa do wstąpienia w prawo najmu mieszkania komunalnego po swoim partnerze.

Wyrok rozemocjonował redaktora Tomasza Pietrygę, który stwierdził, że w „strasburskim Trybunale znów górę wzięły względy ideologiczne” („Rz” z 3 marca 2010 r.). Natychmiast podniosły się także głosy polityków, iż Trybunał po raz kolejny narusza tradycyjne wartości i że od tego wyroku tylko krok od narzucenia Polsce małżeństw homoseksualnych.

Już kilkadziesiąt krajów podlegających jurysdykcji Trybunału w Strasburgu reguluje w różny sposób związki osób tej samej płci

Warto zatem wyjaśnić, co tak naprawdę orzekli sędziowie i jakich argumentów użył Trybunał, stwierdzając, że władze polskie dopuściły się dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

Prosty test na nietolernację

Po pierwsze, Trybunał w swoim orzeczeniu przypomniał po raz kolejny, że orientacja seksualna jest jedną z najbardziej intymnych i osobistych cech tożsamości każdej jednostki ludzkiej i jako taka jest chroniona na gruncie konwencji zapewniającej także poszanowanie życie prywatnego.

Po drugie, sąd uznał, że Polska, pozbawiając Piotra Kozaka prawa do wstąpienia w prawo najmu mieszkania komunalnego po jego zmarłym partnerze, dopuściła się nieuzasadnionego i dyskryminującego zróżnicowania, którego jedyną motywacją była orientacja seksualna skarżącego. Polska administracja oraz sądy kolejnych instancji odmawiały bowiem tego prawa, twierdząc, że wspólne pożycie pary jednopłciowej nie może być uznane za formę związku mieszczącego się w koncepcji konkubinatu.

Przeprowadzając prosty test na istnienie dyskryminacji, sędziowie strasburscy prawdopodobnie zadali sobie pytanie, czy w sytuacji gdyby pan Kozak był kobietą, zostałby potraktowany tak samo przez polskie władze i czy byłby pozbawiony prawa do dalszego przebywania w szczecińskim mieszkaniu w charakterze najemcy. Odpowiedź okazała się dziecinnie prosta.

Okazało się, że główną (i prawdopodobnie jedyną) przeszkodą w dalszym zajmowaniu lokalu była płeć oraz orientacja seksualna pana Kozaka, a także forma osobistych relacji, jaką przez lata tworzył ze swoim partnerem. Sędziowie zaznaczyli wyraźnie, że państwo winno być niezwykle ostrożne w ustanawianiu różnic w traktowaniu, jeśli w grę wchodzi płeć lub orientacja seksualna. Co więcej, w wyroku możemy przeczytać, że jeżeli państwo stosuje rozróżnienia oparte na orientacji seksualnej, działania te winny być niezbędne do osiągnięcia konkretnego celu, a relacja pomiędzy celem a środkami prawnymi winna być nierozerwalna.

Żywy instrument

Krytycy strasburskiego wyroku twierdzą, że otwarta została furtka do umniejszenia znaczenia tradycyjnego modelu rodziny i narzucenia Polsce niepożądanych wzorców z Zachodu. Sąd natomiast i w tej kwestii wypowiedział się bardzo jasno.

Nie zanegował w żaden sposób kompetencji państwa odnośnie ochrony „tradycyjnego modelu rodziny”. Podkreślił jednak stanowczo, że prawo zawierające generalne przepisy, które z góry wykluczają osoby homoseksualne z możliwości wstąpienia w prawo najmu po zmarłym partnerze, są zbyt radykalnym środkiem realizowania ochrony instytucji rodziny. Państwo dysponuje bowiem całą gamą innych środków, aby taką ochronę zapewnić.

Jest także inna kwestia, którą winni wziąć sobie do serca wszyscy ci, którzy porywają się na krytykę werdyktu strasburskich sędziów. W orzeczeniu podkreślono, że europejska konwencja chroniąca prawa człowieka, ratyfikowana przez nasz kraj w 1993 roku, jest żywym instrumentem i jej przepisy winny być interpretowane w świetle obecnych uwarunkowań społecznych. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że już kilkadziesiąt krajów podlegających jurysdykcji Trybunału w Strasburgu reguluje w różny sposób związki osób tej samej płci. Co więcej, polskie prawo w niektórych ustawach przyznaje takim parom status rodziny.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Blogerzy: Wszyscy jesteśmy internautami

"Premier żyje w archaicznej epoce telewizji". "Kto to jest internauta? Użytkownik Internetu? Dżizas. A kto nim dzisiaj nie jest?" – o debacie w sprawie ACTA piszą blogerzy >>