REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Nazywajmy rzeczy precyzyjnie

Jerzy Sosnowski 21-02-2010, ostatnia aktualizacja 21-02-2010 19:17

Michał Karnowski byłby świetnym gościem programu dyskusyjnego. Ale zlecenie mu prowadzenia w radiu publicznym rozmów z politykami czy przeglądu prasy wydaje się pomysłem wątpliwym – pisze dziennikarz Trójki

Skomentuj

Cenię Piotra Zarembę i konieczność zakwestionowania w całości jego tekstu jest dla mnie przykra. Jednak kiedy pisał artykuł pt. "Nazwijmy go pisowcem" ("Rzeczpospolita" z 19.02.), poświęcony konfliktowi w radiowej Trójce, szlachetne uczucie przyjaźni do Michała Karnowskiego lub pośpiech zatarły mu obraz sprawy, o której się wypowiedział.

Fakty są następujące: mianowany w końcu grudnia nowy dyrektor Trójki Jacek Sobala w pierwszej swojej poważnej decyzji powierzył prowadzenie trzech audycji, wchodzących w skład porannego bloku "Zapraszamy do Trójki", Michałowi Karnowskiemu, odbierając na jego rzecz antenę trzem dziennikarzom naszego radia. Związek zawodowy zaprotestował.

Tezy Zaremby są następujące:

1) główny zarzut wobec Karnowskiego, jaki podniósł nasz związek, brzmi rzekomo: Karnowski "jest sympatykiem PiS", co stanowi chwyt poniżej pasa;

2) drugi nasz zarzut, jakoby Karnowski w czasach, kiedy za dyrekcji Skowrońskiego prowadził rozmowy z politykami, "miał zbyt często cytować własną gazetę" (tzn. "Dziennik", gdzie wówczas pracował), jest nieprawdziwy, a gdyby nawet był prawdziwy, to jest sprzeczny z zarzutem głównym, "Dziennik" bowiem nie sprzyjał PiS;

3) partyjny mechanizm obsadzania stanowisk kierowniczych w publicznych mediach trwa od wielu lat; "gdy w radiu i telewizji dominował SLD, obsadzano w Trójce według politycznego klucza nie tylko dyrektorów, ale i szefów redakcji. Nikt nie wie o tym lepiej niż Jerzy Sosnowski, który (…) dziś przewodzi związkowcom". Czyli nie dzieje się nic nowego.

Wysoki standard

Co do zarzutu numer 1: podnieśliśmy rzeczywiście sprawę, że Karnowski ma wyraziste poglądy polityczne, a obejmuje audycje, w których cnotą jest akurat daleko posunięta wstrzemięźliwość w forsowaniu własnych przekonań (przegląd prasy, rozmowy z politykami). Nie bez powodu nie określiliśmy bliżej tych przekonań, jest to bowiem w tym momencie drugorzędne. W naszym ośmiopunktowym uzasadnieniu protestu (oświadczenie związku z 19.02.) jest zaledwie jedno zdanie, z którego pośrednio może wynikać, że kojarzymy Karnowskiego z opozycyjną partią, która chciała mieć "dostęp do Trójki jako do narzędzia propagandowego". Nie wymieniliśmy jej nazwy właśnie dlatego, by uniknąć podejrzenia, że staramy się w oczach przeciwników PiS stygmatyzować dziennikarza.

W kwestii zarzutu numer 2: policzyliśmy cytowanie czasopism przez Karnowskiego w okresie od 14 grudnia 2006 do 28 lutego 2009 r. (czyli jedynie bez pierwszych kilkunastu tygodni jego pracy w Trójce, z których audycje są zarchiwizowane, ale nieprzepisane). Otóż w jego wywiadach "Dziennik" był przywoływany 166 razy, co stanowi 33 proc. wszystkich przypadków; następna w kolejności była "Gazeta Wyborcza" (111 razy), trzecia zaś – "Rzeczpospolita" (99 razy). W tym okresie ani nakład tych gazet (nakład "GW" dwukrotnie wyższy od "Dziennika"), ani wskaźnik cytowań (na pierwszym miejscu "Rzeczpospolita" z ok. 10-procentową przewagą nad "Dziennikiem") nie uzasadniają aż takiej przewagi "Dziennika" na antenie Trójki.

Nie zarzucamy przy tym Karnowskiemu, że uprawiał kryptoreklamę; jest psychologicznie zrozumiałe, że macierzysta gazeta inspiruje dziennikarza bardziej niż inne, choć smak wymagałby, żeby nie powoływać się na nią, jeśli nie jest to absolutnie konieczne (np. "Rozmawialiśmy wczoraj w redakcji i tu, w radiu, i w mojej macierzystej redakcji w "Dzienniku" na ten temat" – audycja z 3.01.2007). Obojętnie, czy władze PiS lubiły wówczas "Dziennik" czy nie: w kontekście tych wyliczeń powierzenie Karnowskiemu przeglądu prasy jest ze strony naszego dyrektora nieroztropne.

Zaremba ma przy tym oczywiście rację, że dziennikarze prywatnych gazet prowadzą w niektórych mediach przeglądy prasy. I zaraz słusznie sobie odpowiada: dziennikarze Trójki chcą ustanowić – czy raczej utrzymać – wysoki standard właściwy dla ich radia.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Semka: Zabawa cudzym kosztem

W imię jakich zasad Ruch Palikota ma prawo niepokoić wierzących zapowiedziami swoich profanatorskich happeningów? >>